Jedynie prawda jest ciekawa


Unia wystawia Brytyjczykom rachunek. Ogromne kwoty!

19.11.2017
brexit19102017
Unia wystawia Brytyjczykom rachunek. Ogromne kwoty!

Unijni negocjatorzy grożą Zjednoczonemu Królestwu odebraniem ostatniej ze specjalnych bonifikat, w wysokości 5 miliardów euro. Ma to zmusić Wielką Brytanię do szybszego zapłacenia tzw. Brexit Bill, czyli rachunku za wyjście z UE.

Bonifikata dla Zjednoczonego Królestwa została wywalczona jeszcze przez premier Margaret Thacher w 1985 roku i polega na zwrocie części pieniędzy, które Wielka Brytania wpłaca do unijnego budżetu. Ta sytuacja wynika z rzekomej - niższej niż w innych państwach - dotacji na rozwój rolnictwa.

Specyfika bonifikaty polega m. in. na tym, iż ostatnia jej część musiałaby zostać wypłacona Brytyjczykom już po wyjściu z UE. To dlatego unijni negocjatorzy postanowili zagrozić rządowi Theresy May, że wypłata zostanie wstrzymana, jeśli Londyn nie spełni warunków finansowych stawianych przez Brukselę. 

Kwestia Brexit Bill od początku była gorącym punktem negocjacji. UE uważa, że rząd Wielkiej Brytanii jest im winny ok. 60 miliardów euro. Bruksela grozi, że jeśli Brytyjczycy nie spłacą zobowiązań, to stracą dostęp do wspólnego rynku i inne przywileje, które chcieliby zachować po wyjściu z Unii.

Theresa May rozpoczęła negocjacje z twardych pozycji i zarzekała się, że Unia nie tylko nie zobaczy ani grosza, ale także sama będzie płacić. Jednak wraz z upływem czasu jej pozycja, zwłaszcza po przedterminowych wyborach, ulegała złagodzeniu. Obecnie brytyjscy negocjatorzy zgadzają się na wpłacenie do unijnego budżetu od 20 do 50 milionów euro. Unia pozostaje jednak niewzruszona, a jej negocjatorzy grożą zerwaniem rozmów, jeśli Downing Street się nie ugnie. Wstrzymanie ostatniej z wynegocjowanych przez UK bonifikat ma ich do tego zmusić. 

Donald Tusk, który wielokrotnie krytykował May za zbyt twardą postawę, przez którą negocjacje po Brexicie się przeciągają, dawał Brytyjczykom dwa tygodnie na przyjęcie unijnych warunków. Ostatnio jednak przedłużył ten termin po rozmowie z May w Szwecji. Teraz unijni negocjatorzy domagają się, aby cała sprawa została załatwiona do końca tego listopada 2017 roku. Wszystko po to, aby w grudniu rozpocząć rozmowy o handlu. Pomimo twardych warunków UE, postawa brytyjskich negocjatorów jest niewzruszona. Ich zdaniem bonifikata się Wielkiej Brytanii należy i jej odebranie nie ma żadnej podstawy prawnej. 

Sprawa zdaje się jednak mieć głębsze powody niż tylko pieniądze. 5 miliardów euro to znacząca suma, ale obie strony by sobie bez niej poradziły. Nie brak jednak głosów, że twarda postawa unijnych negocjatorów i ich rosnące wymagania mają na celu upokorzenie Anglików i pokazanie innym państwom UE, że opuszczenie wspólnoty oznacza poważne konsekwencje. 

Z drugiej strony, rząd May jest uwikłany w skomplikowaną sytuację na własnym podwórku. Liczba zwolenników Brexitu zdaje się coraz bardziej rosnąć, w sondażu z maja tego roku aż 68% Brytyjczyków zadeklarowało, że gdyby referendum odbywało się teraz, to zagłosowaliby za opuszczeniem UE. Co więcej, tylko mała liczba zwolenników wyjścia uważa, że Brexit będzie miał negatywny wpływ na Wielką Brytanię. A nawet wśród zwolenników pozostania w UE, którzy do całej sprawy podchodzą z większą ostrożnością, groźby UE nie robią wielkiego wrażenia. Tylko połowa zwolenników integracji, według niedawnego sondażu yougov.uk, boi się że Zjednoczone Królestwo po Brexicie będzie gorszym miejscem niż wcześniej. Nadmierne uleganie unijnym negocjatorom może być przez wyborców odebrane jako kapitulacja, co zmniejszy jeszcze bardziej poparcie dla rządu May. 

Premier musi także dbać o spójność i trwałość jej własnego gabinetu. Coraz bardziej wyraźny jest podział na zwolenników ugody z UE i łagodnego okresu przejściowego i twardogłowych, którzy chcą wyjść za wszelką cenę, nawet jeśli wynegocjowana przez rząd umowa będzie daleka od oczekiwań. A jeżeli gabinetowa wojna pomiędzy przedstawicielami obu opcji będzie eskalować, to jej konsekwencją może być nawet upadek niestabilnego rządu. 

Przed May stoi bardzo trudne zadanie. Musi spełnić oczekiwania swoich wyborców, którzy są coraz bardziej zmęczeni przeciągającymi się negocjacjami i załatwić korzystną umowę na czasy pounijne. Musi też zadbać o to, aby przedstawiciele obu frakcji jej własnego rządu nie wbili sobie – i przy okazji jej – noża w plecy. 

Wiktor Młynarz
 

Warto poczytać

  1. 1270londonas 14.08.2018

    Premier May potępiła "szokujący" atak terrorystyczny pod parlamentem

    Brytyjska premier Theresa May określiła wtorkowy atak terrorystyczny pod parlamentem w Londynie jako "szokujący", podkreślając jednak, że zamachowcom nigdy nie uda się podzielić Brytyjczyków. Policja potwierdziła, że traktuje zajście jako akt terroru.

  2. 1270genoa 14.08.2018

    35 ofiar katastrofy wiaduktu we Włoszech

    Do 35 wzrosła liczba ofiar zawalenia się we wtorek wiaduktu na autostradzie w Genui na północy Włoch. Ten nowy bilans podała Ansa, powołując się na strażaków pracujących na miejscu. Wcześniej szef MSW Matteo Salvini mówił o ok. 30 ofiarach śmiertelnych.

  3. zbrodnia-zgwalcenia-14082018 14.08.2018

    Skandal w Wielkiej Brytanii. Działaczka Partii Pracy uważa, że ofiary zgwałcenia powinny „się zamknąć. W imię różnorodności”

    Działaczka brytyjskiej Partii Pracy Naz Shah wywołała prawdziwy skandal na Wyspach Brytyjskich. Wszystko za sprawą polubienia i udostępnienia tweeta, który wzywał ofiary zgwałceń i przemocy dokonanych przez muzułmańskie gangi do „zamknięcia się”

  4. szwecja14082018 14.08.2018

    Gangi podpalają samochody w Szwecji. Spłonęło blisko 90 aut [WIDEO]

    Co najmniej 88 samochodów podpaliły w nocy z poniedziałku na wtorek w Goeteborgu na południowym zachodzie Szwecji grupy zamaskowanych i ubranych na czarno młodych ludzi - poinformowały szwedzkie media.

  5. isis14082018 14.08.2018

    ONZ: Państwo Islamskie nadal silne. Jeszcze do kilkudziesięciu tysięcy bojowników w Syrii i Iraku

    Mimo militarnych niepowodzeń, dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS) ma jeszcze w Syrii i Iraku od 20 tys. do 30 tys. bojowników, rozmieszczonych mniej więcej po równo w obu tych krajach - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu ONZ.

  6. 1270paniania 13.08.2018

    Brutalny atak na Polkę w Wielkiej Brytanii. Dostała za to, że jest z Polski!

    Kolejny rasistowski atak na naszą rodaczkę za granicą. Tym razem jego ofiarą padła mieszkająca w miasteczku Tipton pod Birmingam Ania Maria Serafin Podolska. Kobieta podzieliła się swoją opowieścią na Facebooku

Wiadomości z kraju

więcej
CS158fotoMINI

Czas Stefczyka 158/2018

PDF (16,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook