Jedynie prawda jest ciekawa


O czym będą rozmawiać Trump z Putinem? Zdradzamy potencjalne scenariusze

16.07.2018
trump14072018
O czym będą rozmawiać Trump z Putinem? Zdradzamy potencjalne scenariusze

W niedzielny wieczór Donald Trump wylądował w Helsinkach aby odbyć pierwsze spotkanie dwustronne z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władymirem Putinem. W tych ostatnich godzinach przed spotkaniem cały świat zadaje sobie te same pytania: czego można spodziewać się po tym spotkaniu, jakie ustalenia na nim zapadną i jak wpłynie to na nasze codzienne życie.

Największym problemem tego spotkania jest to, że na dobrą sprawę nikt nie wie po co je w ogóle zorganizowano. W wypadku spotkania z Kim Jong-Unem było dla wszystkich jasne, że Trump chce, aby Korea Północna wstrzymała swój program nuklearny i zlikwidowała posiadane głowice. W wypadku niedawnego szczytu NATO liczne wcześniejsze wypowiedzi prezydenta i jego ludzi jasno wskazywały, że celem będzie wpłynięcie na inne państwa członkowskie aby te zwiększyły wydatki na obronność. I tak dalej – w wypadku wszystkich wcześniejszych wyjazdów Trumpa lub przyjmowania przez niego zagranicznych gości było wiadomo, przynajmniej w zarysach, po co to spotkanie jest organizowane i co Ameryka chce na nim ugrać.

W tym wypadku jest inaczej. Jon Huntsman, ambasador USA w Rosji, powiedział amerykańskim mediom, że Trump na razie nawet nie wie jakie tematy będą poruszane, poza bardzo ogólnym znalezieniem miejsc, w których oba państwa mogą ze sobą współpracować. Jego zdaniem to spotkanie będzie przypominało raczej towarzyską rozmowę a nie negocjacje. Słowa ambasadora raczej nie oddają stanu faktycznego – możliwość, że Trump weźmie udział w tak ryzykownym politycznie spotkaniu tylko po to, żeby pogadać z Putinem, nie mając w tym żadnego głębszego celu, wydaje się bardzo mało prawdopodobna. Jednak w momencie pisania tych słów można tylko spekulować o prawdziwym celu spotkania w Helsinkach.

Krym nie będzie rosyjski.

Kiedy antyrządowe protesty w Ukrainie obaliły prezydenta Janukowycza rosyjskie „zielone ludziki” zajęły kluczowe instalacje na Krymie, po czym ten półwysep został przyłączony do Federacji po referendum, w którym mieszkańcy rzekomo za tym zagłosowali. Równocześnie Rosja wspierała separatystów walczących z ukraińskim rządem w Donbasie i chcących przyłączenia wschodniej Ukrainy do Rosji. USA od początku jasno opowiedziały się po stronie rządu w Kijowie, wspierając Ukrainę finansowo i na inne sposoby oraz żądając powrotu do status quo ante bellum. Na Rosję nałożono także dotkliwe sankcje ekonomiczne. Dojście do władzy Trumpa nie tylko, wbrew obawom niektórych, nie zmieniło tego kursu ale wręcz go zaostrzyło.

Wielu ekspertów boi się jednak, że spotkanie Trumpa z Putinem doprowadzi do złagodzenia stanowiska USA wobec kwestii aneksji Krymu. Lęki takie rozpoczął sam Trump, który na szczycie G7 miał rzekomo powiedzieć, że Krym jest rosyjski bo większość jego mieszkańców mówi po rosyjsku. Zdarzenie to najprawdopodobniej nie miało nigdy miejsca, a portal Buzzfeed, który je ujawnił powołując się na anonimowe źródła, słynie z niechęci do prezydenta i ma opinię mało wiarygodnego. Sam Trump jednak od tego momentu odmawiał jasnej deklaracji, że USA nie zmienią zdania w sprawie Krymu.

Już teraz można jednak stwierdzić z dużą dozą pewności, że do tego nie dojdzie i Trump nie uzna aneksji Krymu. Nie tylko dlatego, że Rosjanie już na początku miesiąca zadeklarowali, że temat półwyspu nie będzie w ogóle poruszony gdyż z ich perspektywy Krym to Rosja i nie mają w temacie nic więcej do dodania. Ani nie dlatego, że dotychczas Trump niczym, poza kilkoma nieostrożnymi wypowiedziami, nie zasugerował, że chce złagodzić stanowisko wobec Rosji. Trump w kwestii Krymu sam związał sobie ręce. Ustawa o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki Poprzez Sankcje, którą kongres przegłosował w zeszłym roku i która została przez niego podpisana jasno stwierdza, że USA nigdy nie uzna aneksji Krymu ani żadnej części Ukrainy, którą Rosjanie będą chcieli przyłączyć do Federacji z użyciem siły. Jeżeli więc Trump w Helsinkach odejdzie od oficjalnego stanowiska, to złamie obowiązujące w USA prawo, przez co jego decyzja nie tylko zostanie zablokowana przez sądy – ale także może to spowodować usunięcie go ze stanowiska przez impeachment.

Problem syryjski.

Wiele osób, które obawiają się uznania przez Trumpa aneksji Krymu twierdzi, że miałaby to być cena za rozwiązanie problemu z Syrią. Kiedy wybuchła tam wojna domowa USA poparły antyrządowych rebeliantów. Chcąc przeciwdziałać temu Baszszar Al-Asad, prezydent Syrii, zwrócił się o protekcję do Rosji. Jej zaangażowanie stopniowo rosło, od zapewniania wsparcia materialnego, poprzez prowadzenie nalotów na pozycje trzeciej strony konfliktu, Państwa Islamskiego, aż po jasną deklarację wsparcia w walce z rebelią i ogłoszenie, że rosyjskie wojska zostaną w Syrii na stałe. Dla Amerykanów taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Obecność Rosjan w Syrii nie tylko grozi eskalacją konfliktu lub wręcz przypadkowym rozpętaniem otwartej wojny pomiędzy oboma państwami, ale także zwiększaniu rosyjskich wpływów na bliskim wschodzie.

Jednak to właśnie w kwestii Syryjskiej Putin może najwięcej ugrać. Trump może bowiem pogodzić się z obecnością Rosji w tym państwie i zgodzić się na wstrzymanie wsparcia dla rebeliantów – bez czego los powstania będzie przesądzony. Realna jest również perspektywa wspólnej akcji zbrojnej przeciwko Państwu Islamskiemu. Obie te rzeczy zostałyby zaakceptowane przez jego bazę polityczną, niechętną obecności amerykańskich wojsk w Syrii. W zamian mógłby zażądać neutralności Rosji w konflikcie z Iranem. Sankcje gospodarcze sprawiły, że stosunki pomiędzy Rosją i Republiką Islamską są obecnie najcieplejsze od czasów rewolucji w 1979, ale ten sojusz trapi wiele problemów i w zamian za syryjski przyczółek Kreml faktycznie może pójść tutaj na ustępstwa.

Rosyjska ingerencja w wybory.

Wiele osób liczy na to, że podczas spotkania poruszony będzie temat ingerencji Rosji w ostatnie wybory prezydenckie. Tym bardziej, że ostatnio spec-komisja Muellera badająca tą sprawę oskarżyła 12 osób związanych z rosyjskim wywiadem w związku z kradzieżą i publikacją maili Komitetu Narodowego Demokratów. Sprawa nie jest jednak łatwa. Rosjanie od początku wypierają się jakiejkolwiek ingerencji w amerykańską demokrację. Trump jest do tego nastawiony sceptycznie i uważa – w czym trudno odmówić mu racji - że sama komisja to polityczne polowanie na czarownice, którego jedynym celem jest zaszkodzenie mu w następnych wyborach. Demokraci od początku są przekonani nie tylko o tym, że rosyjska ingerencja faktycznie miała miejsce, z czym zgadza się także większość Republikanów, ale także o tym, że Rosjanie mu pomogli i że bez nich nigdy nie wygrałby wyborów. Więc temat ten sam w sobie jest już polem minowym.

I na dobrą sprawę nie bardzo wiadomo, co Trump mógłby w Helsinkach osiągnąć. Mógłby wprawdzie zażądać ekstradycji Rosjan oskarżonych przez komisję Muellera aby mogli stanąć przed amerykańskimi sądami, ale nikt się nie łudzi, że Putin się na nią zgodzi. Równie nieprawdopodobne jest to, że przyzna się, że Rosja faktycznie mieszała w trakcie wyborów. W najlepszym wypadku mógłby osiągnąć jedynie obietnicę, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca w trakcie tegorocznych wyborów do Kongresu, która przecież nie daje żadnej gwarancji. Z drugiej strony jeżeli Trump całkowicie ten temat pominie, to da to amunicję jego przeciwnikom, więc w jakiś sposób raczej na pewno pojawi się w trakcie rozmów.

Gambit Trumpa.

Być może jednak rozwiązanie jest dużo prostsze – Trump naprawdę nic nie chce od Putina i, cytując jego własne słowa, niczego się po tych rozmowach nie spodziewa. I nie dlatego poleciał do Helsinek.

Donald Trump i jego administracja nie są, delikatnie rzecz ujmując, kochani przez zachodnioeuropejskie elity. Niechęć ta była widoczna już w trakcie kampanii wyborczej, jednak ostatnio przybrała niepokojące rozmiary, a sam Trump w niedzielnym wywiadzie nazwał UE „przeciwnikiem”, podobnie jak Chiny i Rosję, z powodu nakładania przez nią wyższych ceł na amerykańskie towary. Równocześnie za jego rządów wzmogły się ze strony USA naciski na to, aby państwa NATO – głównie Niemcy – inwestowały więcej w obronność, a sam Trump niemal otwarcie grozi zmniejszeniem obecności wojskowej w Europie. Nie da się ukryć, że amerykańskie wojska stacjonujące na kontynencie - łącznie 65 tysięcy osób, z czego ponad połowa stacjonuje w Niemczech – są bardzo dużym straszakiem na takie państwa jak Rosja. Równocześnie grożąc ich wycofaniem i perspektywą dogadania się z Putinem Trump może chcieć zmusić Unię do większej uległości wobec USA i przyjęcia bardziej proamerykańskiej polityki w konflikcie USA z Chinami – z jego perspektywy dużo ważniejszym niż wszystkie inne.

Niedługo zapewne dowiemy się czego naprawdę chcą Trump i Putin i jaki był efekt tych rozmów. Trump jednak zadbał o to, żeby nikt nie był tego do końca pewien – jedno ze spotkań ma, na jego prośbę, odbyć się bez świadków, co zapewne jeszcze długo będzie powodem spekulacji.

Wiktor Młynarz


Warto poczytać

  1. Papiez08042018 20.08.2018

    "Rany nie przedawniają się". Papież wyraził skruchę za pedofilię w Kościele

    W liście do wiernych na temat pedofilii w Kościele papież Franciszek napisał, że "nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód". Czyny te nazwał "potwornościami" i wyraził skruchę za błędy i zaniedbania Kościoła.

  2. asia-argento-20082018 20.08.2018

    Istny paradoks. Liderka ruchu #MeToo oskarżona o napaść na tle seksualnym

    Aktorka Asia Argento jest jedną z pierwszych kobiet, która publicznie wyznała, iż swego czasu stała się ofiarą zgwałcenia dokonanego przez filmowego producenta Harveya Weinsteina

  3. jack19082018 19.08.2018

    Nie chciał upiec tortu homoseksualistom, znów stanie przed sądem

    Właściciel piekarni Masterpiece Cakeshop parę lat temu stał się najsłynniejszym piekarzem w USA. Powodem była jego odmowa upieczenia tortu na homoseksualne wesele

  4. indie-powodz-19082018 19.08.2018

    Tragiczny bilans indyjskich powodzi. Prawie 400 ofiar śmiertelnych

    Liczba ludzi, którzy zginęli w południowo-zachodnim indyjskim stanie Kerala od początku sezonu monsunowego, czyli od końca maja, wzrosła do 357 - podały w niedzielę władze lokalne. W tym 33 osoby zmarły w ciągu ostatniej doby

  5. izrael-granica-19082018 19.08.2018

    Protesty Palestyńczyków zbyt kłopotliwe? Izrael zamyka przejście graniczne

    Izrael zamknął w niedzielę przejście graniczne ze Strefą Gazy w Erezie, jedyne dostępne dla zwykłych ludzi, z powodu odbywających się wzdłuż granicy palestyńskich manifestacji - podaje agencja AFP, powołując się na źródła we władzach Izraela

  6. wenezualescy-uchodzcy-19082018 19.08.2018

    Zaatakowano obóz dla uchodźców z Wenezueli. Powodem zemsta

    Grupy mieszkańców miasta Pacaraima w północnej Brazylii zaatakowały w sobotę dwa prowizoryczne obozy dla uchodźców z Wenezueli. Jak poinformowały lokalne media, był to odwet za rzekome pobicie dzień wcześniej przez Wenezuelczyków miejscowego sklepikarza

  7. 1270zadworze 18.08.2018

    W Zadwórzu pod Lwowem oddano hołd bohaterom bitwy z 1920 r., zwanej polskimi Termopilami

    Polskim bohaterom bitwy, którzy w sierpniu 1920 r. podjęli walkę z wielokrotnie silniejszą konnicą Siemiona Budionnego, oddano w sobotę hołd w Zadwórzu koło Lwowa. Uroczystość z udziałem m.in. weteranów II wojny światowej i opozycjonistów PRL-u odbyła się przy mogiłach żołnierzy.

  8. 1270putinnaslubie 18.08.2018

    Szefowa austriackiego MSZ zaprosiła na ślub... Putina

    Prezydent Rosji Władimir Putin przyleciał w sobotę do Austrii jako jeden z gości zaproszonych na ślub austriackiej minister spraw zagranicznych Karin Kneissl. Po uroczystości udał się do Niemiec na spotkanie z kanclerz Angelą Merkel.

CS158fotoMINI

Czas Stefczyka 158/2018

PDF (16,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook