Jedynie prawda jest ciekawa


Szokujące ustalenia komisji Berczyńskiego

21.10.2016

Komisja Berczyńskiego spotkała się dziś z sejmową komisją obrony narodowej. Ekspert zespołu, Marek Dąbrowski przedstawił szokujące wyniki dotychczasowych badań.

„Szanowni Państwo, przeanalizowano ponad 700 tomów akt prokuratorskich. (…) Podkomisja przygotowywała cztery opinie dla prokuratury, wysłuchano 15 świadków. Trwa analiza porównawcza zapisów parametrycznych. (…) 

To są prace niewykonane przez naszych poprzedników. Jeśli chodzi o wyniki, to jednymi z podstawowych czynników wpływających na bezpieczeństwo podejścia było wykonanie trzeciego zakrętu na zbyt wcześnie wydaną komendę rosyjskiego kierownika lotów, a także podanie przez kierownika strefy lądowania zaniżonej odległości punktu wejścia w ścieżkę. Wymuszone w ten sposób manewry spowodowało deficyt czasu u załogi. (…) 

Ścieżka odejścia, która została podana naszym pilotom, gdyby została użyta, skończyłaby się kilometr przed progiem pasa. (…) Załoga realizowała zajście precyzyjne. Jeśli chodzi o sytuację w kokpicie, to zespół wysłuchał wszystkich dostępnych materiałów dźwiękowych. Żadna z osób odsłuchujących nie rozpoznała głosu gen. Błasika” - mówił ekspert komisji. 

Dąbrowski mówił też o potwierdzeniu odejścia na drugi krąg przez pilotów. Komisja Berczyńskiego sprawdzała również informacje dotyczące odnalezionych 18 telefonów komórkowych. 

„Tezy komisji MAK nie znajdują potwierdzenia, była to nieudolna próba zatuszowania prawdziwej winy katastrofy. (…) Zespół nie potwierdza też wywieranej presji na załogę, która miała być wywierana na gen. Błasika. (…) 

Jeśli chodzi o użycie silników na ścieżce podejścia, to na podstawie instrukcji użytkowania silników stwierdzono, że załoga prawidłowo monitorowała obroty silników i nie dopuściła do spadku obrotów SWC poniżej 61%. Tym samym załoga nie złamała instrukcji użytkowania w locie samolotu Tu-154M” - dodał Dąbrowski.

Zespół analizuje również niezgodności w oficjalnej wersji wydarzeń. Jak mówił Dąbrowski, sygnał dźwiękowy wysokościomierza radiowego został ustawiony niezgodnie z wysokością, na jakiej występuje w zapisie rejestratora CVR. Zarejestrowano też niesprawność pierwszego układu hydraulicznego. Dąbrowski potwierdził też, że z rejestratora wycinano ostatnie fragmenty nagrania. Nowy zespół ma odtwarzać tamte fragmenty. 

„Analiza pliku źródłowego wykazała, że w wyciętym fragmencie zapisane były dane informujące między innymi o niesprawności pierwszego silnika, pierwszego generatora, obu wysokościomierzy radiowych” - wyliczał ekspert komisji. 

Ważnym fragmentem wypowiedzi Dąbrowskiego była kwestia znalezionych szczątków - jeszcze przed brzozą. 

„W 2012 roku nasi biegli znaleźli jedną część samolotu 60m przed brzozą, w raportach opisane są inne fragmenty. (…) 

I najbardziej dramatyczna sprawa - rekonstrukcja wrakowiska i położenia ciał ofiar, rekonstrukcja obrażeń. W bardzo ograniczonym zakresie prezentujemy tę kwestię, ale pewne wnioski można wyciągnąć stuprocentowe. Pierwsza sprawa - ciało pana gen. Błasika, o którym mówiono, że stał za pilotami, zostało znalezione obok ciał innych pasażerów. Ciała załogi były rozrzucone. (…) Zupełnie dramatycznie wyciąga sprawa fragmentacji ciał salonki nr 3 - średnia ilość członków ciała pasażera z salonki wynosiła 10. Jedna z osób, która przebywała w salonce, została znaleziona w pięciu różnych sektorach, w pięciu fragmentach… W sektorach nr 5 i 6, gdzie miały miejsce pożary naziemne, część ciał została spalona” - mówił Dąbrowski. 

Jak dodawał, co najmniej dwa ciała noszące ślady wysokiej temperatury znaleziono w sektorach daleko od zidentyfikowanych stref pożarów naziemnych. „Tego typu uszkodzeń nie da się wytłumaczyć pożarami naziemnymi” -  dodawał. 


ak/lw, wPolityce.pl 

[fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]

Wiadomości ze świata

więcej

Wiadomości gospodarcze

więcej
CS-159fotoMINI

Czas Stefczyka 159/2018

PDF (5,69 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook