Jedynie prawda jest ciekawa


Milewski przed komisją ds. Amber Gold

14.12.2016

Były prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku odpowiadał na pytania posłów.

Milewski, który był prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku, w kontekście sprawy Amber Gold zaczął być wymieniany po rozmowie telefonicznej, jaką we wrześniu 2012 r. przeprowadził z osobą podającą się za pracownika kancelarii premiera (był to Paweł M., który - jak twierdzi - dokonał "prowokacji dziennikarskiej").

Milewski jako prezes sądu miał w rozmowie wyrazić gotowość ustalenia dogodnego dla premiera terminu posiedzenia aresztowanego ws. prezesa Amber Gold Marcina P. i gotowość wydelegowania sędziów gdańskich na spotkanie z premierem, by zapoznać go ze sprawami dot. szefa tej firmy.

Po ujawnieniu tej rozmowy ze stanowiska prezesa gdańskiego sądu Milewskiego odwołał ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin; wobec b. prezesa wszczęto też postępowanie dyscyplinarne. W styczniu 2014 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał go za winnego przewinienia dyscyplinarnego. Polegało ono na naruszeniu zasady niezależności sądów oraz uchybieniu godności sędziego podczas tej rozmowy.

Sąd Najwyższy w czerwcu 2014 r. zaostrzył karę dyscyplinarną wobec Milewskiego - zmienił orzeczenie z pierwszej instancji o zakazie sprawowania stanowisk kierowniczych, w tym funkcji prezesa sądu, na dyscyplinarne przeniesienie sędziego na stanowisko służbowe poza okręgiem apelacji gdańskiej - do apelacji białostockiej.

Wykonując wyrok SN, minister sprawiedliwości przeniósł Milewskiego do pełnienia służby sędziowskiej od połowy sierpnia 2014 r. w pionie karnym Sądu Okręgowego w Białymstoku.

W połowie listopada były szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Dariusz Różycki zeznał przed komisją śledczą ds. Amber Gold m.in., że chodził regularnie na mecze Lechii Gdańsk, na które otrzymywał wejściówki, a obok niego często siadał sędzia Milewski.

Zeznając przed komisją śledczą, Ryszard Milewski odniósł się do ujawnionej w mediach w 2012 r. rozmowy, którą miał przeprowadzić z rzekomym pracownikiem kancelarii premiera. Jak zaznaczył, szanuje wyroki sądów dyscyplinarnych, które wymierzyły mu kary w związku z tą rozmową, ale nie zgadza się z tymi wyrokami. "Sądy nie dysponowały oryginalnym nagraniem tej rozmowy (...) te rozmowy były zmanipulowane" - powiedział.

Milewski - obecnie sędzia Sądu Okręgowego w Białymstoku - zeznaje w środę przed sejmową komisją śledczą do sprawy Amber Gold.

"Rzeczywiście to moja wina, zostałem wprowadzony w błąd. Myślałem, że takie spotkanie rzeczywiście odbędzie się w kancelarii. Sprawa była tego typu, że dzwonił do mnie minister (sprawiedliwości) Jarosław Gowin osobiście, dzwonili z ministerstwa, proszono cały czas o akta, była debata sejmowa na ten temat. Rzeczywiście dałem się nabrać, to jest moja wina, poniosłem za to konsekwencje" - mówił Milewski o sytuacji z września 2012 r.

Dodał jednak, że nie mógł podczas tej rozmowy mówić o terminach, ponieważ "datę wyznaczyła przewodnicząca wydziału". Ocenił, że ten fragment ujawnionej w mediach rozmowy "jest skompilowany".

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) powiedziała, że "nie ma podstaw do twierdzenia, że jest to kompilacja rozmów". "Opinie biegłych w sposób jednoznaczny podkreślają zgodność czasową" - zaznaczyła przewodnicząca.

"Mam inne zdanie na ten temat" - odpowiedział Milewski.

Poseł Krzysztof Brejza (PO) drążył w swoich pytaniach możliwy związek pomiędzy prowokacją wobec Milewskiego i Marcinem P.

"Operacja Ikar to było użycie tej sfałszowanej notatki na przełomie lipca i sierpnia przez Marcina P., pokazywanie jej na konferencji prasowej przez Marcina P. Prokurator generalny (Andrzej) Seremet na moje pytanie powiedział, że prawdopodobnie ta notatka została użyta do uderzenia w ABW po to, by Amber Gold i Marcin P. zyskali jeszcze kilka dni na dokonanie bardzo ważnych operacji, w domyśle przelewów. Czy pan zna kulisy rozmów Marcina P. z Pawłem Miterem na przełomie lipca, sierpnia, czyli półtora miesiąca przed prowokacją?" - pytał Brejza sędziego.

"Jeżeli tak mówi prokurator Seremet, to chyba wie, co mówi" - odparł Milewski, zaznaczając, że sprawę zna jedynie pobieżnie z prasy. Wątek ten podjął w trakcie swoich pytań także poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, który stwierdził, że Paweł M. "prawdopodobnie sprzedał Marcinowi P. sfałszowaną notatkę ABW za 4 tys. zł".

Poseł Brejza chciał również wiedzieć, czy świadek zna treść esemesów pomiędzy Pawłem M. a Marcinem P., w których "być może - my mamy to w formie zupełnie nieczytelnej - pojawia się nazwisko wpływowych osób obecnego rządu PiS"? Poseł PO uzupełnił, że chodzi o powoływanie się na wpływy, możliwość kontaktu ze strony Pawła M.

"Nie znam. Ja tylko znam moją sprawę i tylko o tym mogę mówić. Nie znam tego kulisów" - podkreślił Milewski.

Dopytywany przez Brejzę, czy jego sprawa, "ta prowokacja mogła zostać użyta do zrobienia 'przykrywki medialnej' i odciągnięcia uwagi, może organów ścigania, od tego co miało miejsce półtora miesiąca wcześniej, czyli kontaktów Pawła M. z Marcinem P.", Milewski odparł: "Nie mam pojęcia, czemuś ta prowokacja służyła".

Brejza zaznaczał w swoich pytaniach, że M. nie był zatrudniony jako dziennikarz w żadnej redakcji ani nie współpracował z podmiotem zarejestrowanym w sądzie jako redakcja prasowa. Indagował świadka o szczegóły postępowania przeciw Pawłowi M., w którym Milewski ma status pokrzywdzonego.



W marcu 2014 r. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze postawiła Pawłowi M. zarzuty podawania się za pracownika KPRM, posługiwania się podrobionym dokumentem, a także - wyłudzenia pieniędzy od szefa Amber Gold. M. grozi do ośmiu lat więzienia.

"Czy (w tej sprawie) prokurator zbadał - według pana wiedzy - dlaczego 'Gazeta Polska Codziennie', powiedzmy sobie szczerze, medium związane z określonym środowiskiem politycznym, ze środowiskiem PiS, najpierw podała nieprawdziwą informację, że autorem prowokacji jest dziennikarz Samuel Pereira?" - chciał wiedzieć Brejza.

Sędzia Milewski odparł, że nie wie. Dopytywany, czy wiadomo mu, "dlaczego dopiero 16 września, a więc trzy dni od opublikowania treści rozmowy z panem ujawniono, że prawdziwym autorem jest" M., zaznaczył, że nie pamięta dokładnie. Dodał, iż mógł czytać o tej sprawie w jakimś artykule prasowym, że Pereira naradzał się z M., "czy mają go ujawnić, czy nie ma go ujawnić".

"Nie wiem, o co chodziło" - podkreślił świadek.

Poseł PO pytał także, czy w postępowaniu przeciw Pawłowi M. prokurator zbadał, czy M. "działał za pieniądze od pana Marcina P., taki wątek się pojawia". Milewski zasłonił się jednak niewiedzą.

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukano w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Jarosław Krajewski (PiS) podczas zadawania pytań świadkowi odniósł się do zdjęć, które ukazały się w mediach z 2012 r., na których Milewski, m.in. w towarzystwie ówczesnego premiera Donalda Tuska, zasiada w loży VIP podczas meczów Lechii Gdańsk. "Czy pan potwierdza wiarygodność tych zdjęć?" - pytał Krajewski.

"Tak, ten w szaliku to ja" - stwierdził Milewski.

"Chciałbym zapytać pana o formalne i nieformalne kontakty z byłym premierem Donaldem Tuskiem. Czy pan miał takie kontakty?" - kontynuował polityk PiS.

"Nie miałem kontaktu z premierem Tuskiem" - podkreślił świadek. Dodał jednocześnie, że "chciałby obalić mit tej loży VIP-owskiej". Jak tłumaczył, loża VIP była przewidziana dla 400 osób i na miejsca w niej można było kupić bilety. Wskazał, że ostatnie dwa rzędy były przed każdym meczem odgrodzone taśmą i na poszczególnych miejscach "były przyklejone nazwiska, jakieś zarezerwowane miejsca".

"Chodziłem na mecze Lechii od 10. roku życia; zawsze chodzę i kibicuję temu klubowi. Chodziłem na tę lożę i zdarzało się rzeczywiście, że Tusk siedział za mną w tej loży. Ja pana Tuska nie znam z żadnych innych okoliczności. Nigdy się z nim nie spotykałem, nie miałem z nim żadnych kontaktów osobistych, towarzyskich" - podkreślił.

Milewski dopytywany, jak często oglądał mecze w towarzystwie b. premiera, stwierdził, że było to trzy, może cztery razy.

"Chciałbym, aby pan się zastanowił, bo z tych zdjęć widać, że było to co najmniej cztery razy" - dopytywał Krajewski.

"Nie pamiętam, no może pięć razy. Trudno mi powiedzieć. Byłem na każdym meczu, to pan Tusk nie przychodził na wszystkie mecze" - odparł świadek.

Zadeklarował ponadto: "Bilety zawsze kupowałem. Mogło się zdarzyć, że na ważniejsze mecze dostawałem zaproszenia od prezesa klubu Lechii Gdańsk, który był moim znajomym".

Inny poseł PiS, Marek Suski nawiązał do jednego ze zdjęć z tych meczów, na których Milewski i Tusk są - jak mówił Suski - w serdecznym uścisku i patrzą sobie w oczy. "Wydaje mi się, że osoby przypadkowe nie są na loży VIP-owskiej z premierem. Jest ścisła kontrola, są instrukcje, osoby są sprawdzane" - wyliczał Suski.

"I tu się pan myli. Nikt nikogo nie sprawdzał" - odparł mu Milewski.

Krajewski dopytywał z kolei, czy świadek kiedykolwiek rozmawiał z Tuskiem lub innymi politykami na temat Amber Gold. "Nigdy z nikim nie rozmawiałem na temat Amber Gold. Z aferą Amber Gold mam tylko wspólne to, że została dokonana prowokacja, w którą się wplątałem i za co zostałem ukarany. Nigdy nie sądziłem żadnej sprawy pana P., nie uczestniczyłem w żadnym posiedzeniu i nie miałem z tą sprawą nic wspólnego" - przekonywał Milewski.

"Do wybuchu tej afery nawet nie wiedziałem, co to jest za firma Amber Gold. Widząc banery w Gdańsku, byłem przekonany, że jest to jest jakiś nowy bank" - dodał.

Krajewski pytał też świadka, czy ma poczucie, że afera Amber Gold i sprawa szefa tej firmy Marcina P. została zlekceważona przez wymiar sprawiedliwości. "Na pewno nie została zlekceważona przez sądy, bo sądy moim zdaniem stanęły na wysokości zadania. To sądy, na zażalenie KNF, cofnęły tę sprawę, to przecież sądy zastosowały tymczasowe aresztowanie (...). Jak działała prokuratura, to pozostawiam to do oceny państwa" - odpowiedział Milewski.

Mly/PAP

fot. [PAP/Tomasz Gzell]

Warto poczytać

  1. skandal21082018 21.08.2018

    Lalka z sex shopu z maską Jarosława Kaczyńskiego. Wokalista poderżnął jej gardło

    Do czego prowadzą lewicowy fanatyzm i ateizm? Oto najlepszy przykład zaślepienia przez chorą ideologię

  2. 1270SZPITALBYTOW 21.08.2018

    Pacjentka oskarżyła lekarza o makabryczny żart, teraz przeprasza

    Jakiś czas temu pisaliśmy o sytuacji, jaka miała mieć miejsce w szpitalu w Bytowie. Jeden z tamtejszych lekarzy miał, według słów pacjentki, niestosownie zażartować podczas badania. Szpital informuje, że sytuacja nie miała miejsca, a pacjentka już przeprosiła za swoje słowa.

  3. gajewskatrzaskowski21082018 21.08.2018

    Jest najpiękniejszą twarzą kampanii Trzaskowskiego. Do niedawna była podwładną Bartosza Kramka z „Otwartego Dialogu”

    „Na krok nie odstępuje Rafała Trzaskowskiego. Mówi się, że jest nieformalnym rzecznikiem jego kampanii” - informuje portal „natemat.pl”. Mowa o Aleksandrze Gajewskiej, wiceprzewodniczącej PO w Warszawie i być może byłej szefowej zespołu politycznego Fundacji Otwarty Dialog.

  4. plazyn20082018 20.08.2018

    „To musi być partnerstwo a nie fasada demokracji”. Kacper Płażyński o współpracy z radami dzielnic w Gdańsku

    Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej podsumował akcję „Gdańsk jest dla wszystkich”. Przez okres lipca i sierpnia, kandydat PiS na prezydenta Gdańska odwiedzał gdańskie dzielnice, aby poznać problemy, z którymi muszą się mierzyć gdańszczanie.

  5. 1270skornikowane 20.08.2018

    Kto stoi za „polskimi ekologami”. Nazwiska zaskakują

    Przekop Mierzei Wiślanej i rozbudowa portu w Elblągu były jednymi z pierwszych strategicznych decyzji inwestycyjnych podjętych przez rząd PiS.

  6. 1270northstream2spokt 20.08.2018

    Czaputowicz: uważamy, że Nord Stream 2 jest szkodliwy i stawia w bardzo trudnej sytuacji Ukrainę

    Uważamy, że gazociąg Nord Stream 2 ma wymiar geopolityczny, jest szkodliwy i stawia w bardzo trudnej sytuacji Ukrainę - podkreślił w poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz.

  7. 1270dopalaczestop 20.08.2018

    Walka z dopalaczami będzie skuteczniejsza. Nowe przepisy od wtorku

    Od wtorku walka z dopalaczami ma być skuteczniejsza. Tego dnia zaczną obowiązywać przepisy mówiące, że za posiadanie znacznych ilości dopalaczy grozić będzie do trzech lat więzienia, a za handel nimi do 12 lat.

Wiadomości ze świata

więcej
CS158fotoMINI

Czas Stefczyka 158/2018

PDF (16,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook