Jedynie prawda jest ciekawa


Masowe zgłoszenia klientów Finroyal do prokuratury

14.08.2012

Od 10 do 15 klientów firmy Finroyal, uważanej za parabank zgłasza się codziennie do stołecznej prokuratury – dowiedział się portal tvp.info. Śledczy szacują, że do końca tygodnia zawiadomienia w sprawie oszustwa złoży ok. 100 osób. Zdecydowana większość pokrzywdzonych to osoby starsze.

– Mogę potwierdzić, że zgłasza się do nas bardzo wielu pokrzywdzonych. Do tej pory wpłynęło kilkadziesiąt zawiadomień od osób, które ulokowały środki w tej firmie i mają kłopoty z odzyskaniem pieniędzy. Dokładną liczbę trudno podać, bo pokrzywdzeni zgłaszają się cały czas – powiedział tvp.info prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej, która prowadzi śledztwo w sprawie działalności Finroyal.

Według prokuratora Ślepokury, zawiadomienia klientów parabanku dołączane są do akt śledztw przeciwko byłemu dyrektorowi generalnemu spółki Finroyal - Andrzejowi K. – Panu K. przedstawiono zarzut naruszenia prawa bankowego, polegający na gromadzenia środków pieniężnych bez stosownego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego w okresie od listopada 2007 r. do czerwca 2012 r. Do przestępstwa miało dojść na terenie Warszawy, Wrocławia, Poznania i Krakowa i stąd spodziewamy się, że liczba pokrzywdzonych może być dużo większa – dodał prok. Ślepokura.

Za sprawą doniesień klientów Finroyal, prokuratura zajmuje się bardzo poważnie wątkiem dotyczącym oszustwa. Bada także czy spółka nie „nadużyła zaufania, będąc zobowiązaną na podstawie umowy do zajmowania się prawami majątkowymi, nie wyrządziła szkody majątkowej”. Za złamanie prawa bankowego grozi do 5 mln zł grzywny i do trzech lat więzienia.

Kłopoty parabanku Finroyal są związane m.in. z utratą płynności finansowej przez spółkę Amber Gold, która miała, jak twierdzi Andrzej K., uratować Finroyal – dokapitalizować tę spółkę i zapewnić wypłaty depozytów klientom, którym kończyły się już lokaty. Klienci czekali na termin odebrania pieniędzy, ale okazało się, że kasa jest pusta.

W ubiegłym tygodniu klienci spółki splądrowali siedzibę Finroyal. Wynosili meble i wyposażenie biurowe, jako zastaw za lokaty, które włożyli na konta firmy i nie otrzymali ich z powrotem. Finroyal nie podlegał kontroli KNF, ponieważ nie oferował lokat tylko „kontrakty lokacyjne”. Spółka oferowała zyski przekraczające te z lokat bankowych i tym skusiła klientów, głównie emerytów.

TVP

[fot. finroyal.pl]

Wiadomości z kraju

więcej

Wiadomości ze świata

więcej
CS-159fotoMINI

Czas Stefczyka 159/2018

PDF (5,69 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook