Jedynie prawda jest ciekawa


Wina ofiar

06.02.2018
1270niemcyikacapy
Wina ofiar

Burza wokół ustawy o IPN po raz kolejny wywołała we mnie refleksję dotyczącą traktowania dziejów własnego kraju zarówno przez zwykłych Polaków, jak i tak zwanych luminarzy nauki czy też, pożal się Boże, elity polityczne.

*

Nie wiem, czy najnowsza regulacja dotycząca IPN jest dobra, czy naprawdę zawiera tak wielkie wady, że jest się o co wykłócać. Nie jestem prawnikiem, a chaos informacyjny nie pozwala mi na wyrobienie sobie jednoznacznej opinii. Sam pomysł takiej ustawy bardzo mi się podoba, ale zdaję sobie sprawę, że diabeł tkwi w szczegółach. Przypuszczam, że - jak to zwykle bywa w przypadku obecnie rządzącej partii - świetny projekt został mocno popsuty na poziomie realizacji. Z PiS tak już jest – idee miewają wyśmienite, aż ręce składają się do oklasków, tylko potem w działaniu im to jakoś marnie wychodzi. Na dodatek docierają głosy z samego IPN, krytykujące ustawę.

Ale na nią wylano już takie hektolitry pomyj z jednej strony i perfum z drugiej, że nie widzę sensu dokładać własnego wiadereczka.

Przy podobnych dyskusjach uderza mnie natomiast coś szczególnego. I zastanawia, dlaczego tak niewielu wspomnianych luminarzy i „elitarzy” bierze pod uwagę i podkreśla kwestię zwykłego sprawstwa zbrodni i winy za jej zaistnienie. I nie tego sprawstwa, które jest ewidentne – to znaczy bezpośrednich zachowań Polaków wobec Żydów (i siebie nawzajem również). Jak wiadomo, wojna spowodowała, że w społeczeństwie zanotowano postawy największego bohaterstwa z jednej strony i najgłębszej podłości z drugiej. Mamy liczne przykłady niesamowitej odwagi, ale też nie mniej szokującego tchórzostwa. Nikt nie może zaprzeczyć, że znaleźli się w masie Polaków ludzie (niezasługujący zresztą na to szlachetne miano), którzy zachowywali się w sposób godny absolutnego potępienia. I nie chodzi mi tutaj o to, aby przeciwstawić im od razu postawy szlachetne, przypominać o działaniach „Żegoty” czy wyrokach na szmalcownikach, o wsparciu dla powstania w warszawskim getcie.

Rzecz w tym, że Niemcy przez kilkadziesiąt lat sukcesywnej indoktrynacji w sprytny sposób zepchnęli metodą „langsam, langsam aber sicher” cały dyskurs w bardzo nieciekawą dla nas stronę. Mianowicie winą za podłe postępki ludności okupowanego kraju obarcza się właśnie ów pokrzywdzony naród. Dla mnie to po prostu niebywałe. Bo w efekcie winne są ofiary, a nie sprawcy.

Przepraszam bardzo, ale czyją „zasługą” jest to, że w kotle wojny mogły wypłynąć na wierzch różne męty? Kto promował i premiował delatorstwo, kto popierał szmalcownictwo? Kto powypuszczał z więzień kryminalistów właśnie po to, aby spowodować jak największy chaos w okupowanym narodzie, aby tym łatwiej go okiełznać i upodlić? Czy to były jakieś tajemnicze hitlerowskie krasnoludki albo inwazja nazistów z kosmosu? Otóż nie! Ujawnię w tej chwili prawdziwą, niesamowitą tajemnicę tajemnic. Proszę państwa, otóż tego wszystkiego dokonali… Niemcy!

Szok, prawda? Taki kulturalny, a nawet multikulturalny naród…

To za ich sprawą i za ich poduszczeniem najobrzydliwsze kreatury, które w czasie pokoju albo siedziałyby cicho, albo znajdowałyby się pod kluczem, miały możliwość rozwinąć sępie skrzydła. To Niemcy sprawili, że degeneraci i psychopaci wszelkiej maści podnosili łby i mogli spokojnie działać, realizując swoje brudne marzenia i licząc w dodatku na duże profity. Podsumowując – nie kto inny jak Niemcy odpowiadają nie tylko za własne zbrodnie, ale również za podłości popełnione przez degeneratów w okupowanych krajach. I to odpowiadają bezpośrednio, faktycznie, a nie tylko na poziomie etycznych fantasmagorii.

I nie chcę tutaj w żadnym stopniu umniejszać odpowiedzialności jednostek, dopuszczających się zbrodni, relatywizować podłości ich uczynków. To były demony, jakie drzemią w każdym społeczeństwie. Nie ma świętych narodów, to przecież wiadomo, i Polacy nie są w tym względzie wyjątkiem. Widzimy przecież wokół siebie ludzi małych i obrzydliwych, którzy w przypadku ostrej sytuacji brzegowej pokazaliby swoją skrzętnie ukrywaną w normalnych czasach naturę. Poza tym, każdy z nas ma wolną wolę, powinien postępować zgodnie z sumieniem własnym i prawem moralnym, nie można skutecznie tłumaczyć się tylko okolicznościami. Jednak stare przysłowie mówi, że okazja czyni złodzieja, a okupant właśnie taką okazję stworzył. Nie tylko niemiecki okupant zresztą, bo podobnie postępowali sowieci. I tutaj, tak na marginesie – uwaga w drugą stronę – ci, którzy wypominają Żydom, Litwinom czy Białorusinom witanie Armii Czerwonej kwiatami i denuncjowanie Polaków, zrzucając odpowiedzialność na całe narody, powinni brać pod uwagę, że najobrzydliwsze ludzkie fekalia wypłynęły z odmętów właśnie dlatego, że im to zwyczajnie umożliwiono. Zasadniczą winę za to ponoszą zaś ci, którzy do tragedii upodlenia doprowadzili, reszta była po prostu konsekwencją.

Oburza mnie też, kiedy różni „historycy” z przyległościami oskarżają dowództwo AK o tragedię powstania warszawskiego czy o represje niemieckie za akcje bojowe. Czy to nie Niemcy przypadkiem napadli i zajęli nasz kraj, doprowadzając go do ruiny? Czy nie powinni raczej opamiętać się, jeśli już do tego doszło, czym prędzej przeprosić i wynosić się natychmiast, przez całą drogę do Berlina na klęczkach błagając o wybaczenie każdego napotkanego Polaka? Czy ich zbrodniarze nie powinni ze wstydu wykopać wielkiego dołu, wskoczyć do niego i własnoręcznie się zasypać? Bo wychodzi koniec końców na to, że mieli prawo dokonywać rzezi, skoro Polacy na napaść i okupację odpowiadali czynem zbrojnym. To tak, jakby sąsiad wpadł do mojego domu, sterroryzował wszystkich, pozabijał mi połowę rodziny, dokonał gwałtów, zrabował kosztowności, zaś w momencie, kiedy próbowałbym bronić siebie i bliskich, zastrzelił mnie, a cały świat uznałby, że to wszystko moja wina, bo podjąłem walkę. Chyba coś tu jest nie tak, jak powinno… Cholernie nie tak.

Pomijam oczywiście wszelkie aspekty strategiczne i polityczne, związane z Powstaniem, bo o tym oczywiście należy dyskutować, warto kruszyć kopie i stawiać najróżniejsze hipotezy. Jednak na najprostszym możliwym do pojęcia poziomie mieliśmy święte prawo do obrony, a na tym samym poziomie Niemcy nie mieli prawa walczyć z nami na naszej własnej ziemi. Co więcej, w ogóle nie mieli prawa tu przebywać. I to jest ich wina, że ginęli Polacy, niezależnie od pochodzenia etnicznego. To wina Niemców i niczyja inna. Tymczasem odpowiedzialność przerzuca się na ofiary. Coś niesamowitego.

Właśnie tego mi brakuje – podkreślania na każdym kroku, że właśnie przez okupanta w Polsce działo się to, co się działo. Że Niemcy i tylko Niemcy odpowiadają za hekatombę ludności, na nich spoczywa ciężar win potworów, które dokonywały czynów straszliwych i rozmijały się z człowieczeństwem. Bo to właśnie działania Niemców wyzwoliły najgorsze instynkty.

Zatem jeśli ktoś opowiada o zbrodniach i podłościach naszych rodaków w okupowanej Polsce, niechże zawsze ma z tyłu głowy konstatację, kto jest naprawdę winien temu, że coś podobnego mogło się zdarzyć.

Rafał Dębski

Pisarz, znawca historii, autor licznych powieści fantastycznych i historycznych.

*Zdjęcie pochodzi z Niemieckich Archiwów Federalnych (German Federal Archives) i zostało wykonane na terenie ZSRS podczas niemieckiej ofensywy w 1941 roku. 

Warto poczytać

  1. 1270ANIAGRODZKI 24.09.2018

    Gazeta Wyborcza wybiera „Polkę Stulecia”. Zaskakująca nominacja

    Maria Curie Skłodowska, Irena Szewińska, Kalina Jędrusik? Która z tych kobiet zasługuje na tytuł „Polki stulecia”? Wybór może być trudny, ale redakcja dodatku do „Gazety Wyborczej” o wdzięcznym tytule „Wysokie Obcasy” ma też „inne” kandydatki

  2. partia-razem-23062018 21.09.2018

    Ten plakat nie przypadnie do gustu zwolennikom partii Razem. Wpadka lewicowego ugrupowania?

    Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami, a partie polityczne w Polsce coraz mocniej mobilizują się w promocje swoich komitetów oraz kandydatów

  3. tusk20092018 20.09.2018

    Donald Tusk chciał zabłysnąć żarcikiem, ale zaliczył wpadkę. Internauci zwrócili uwagę na ważną kwestię

    Pomimo 61 lat na karku Donald Tusk uwielbia pokazywać, iż nie zatracił jeszcze chłopięcej fantazji.

  4. 1270genderoweas 11.09.2018

    Dla własnych fanaberii zniszczą życie swojemu dziecku?

    W przypadku tak delikatnej kwestii, jaką jest wychowywanie dzieci często można mieć zastrzeżenia do nadgorliwości służb czy urzędników państwowych

  5. gapie-w-obliczu-tragedii-19082018 19.08.2018

    Łzy rodziców, apele ratowników, a tłum gapiów biernie przygląda się dramatowi. Tragedia stała się dla nich atrakcją

    Trudno jest czasem zrozumieć współczesnych ludzi. Obojętność na tragedię innych osób coraz bardziej przeraża

  6. jaki-akcja-botow-7082018 07.08.2018

    „Ostatnia deska ratunku dla sztabu Trzaskowskiego?”. Zagraniczne fake kota atakują kampanie Patryka Jakiego

    Akcja kandydata na prezydenta Warszawy z ramienia PiS, Patryka Jakiego, pod nazwą #100imyPodBlokiem wzbudziła spore zainteresowanie. I to nie tyle co w Warszawie czy nawet w Polsce co na całym świecie

  7. 1270jakiPatryk 06.08.2018

    Ależ oni się boją Patryka Jakiego. Kolejny wstrętny fejk

    Choć do wyborów jeszcze kilka miesięcy, Patryk Jaki przebojem podbija serca Warszawiaków

CS-159fotoMINI

Czas Stefczyka 159/2018

PDF (5,69 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook