Jedynie prawda jest ciekawa


Tylko gdzie ta piłka…

19.02.2014

Podobno mecz futbolowy tym różni się od spektaklu teatralnego, że jak idziesz na to pierwsze, to nie wiesz jaki będzie finał.

Są oczywiście wyjątki, bo w zasadzie każdy wie czym skończy się mecz piłki kopanej między Polską a Hiszpanią, a trudno przewidzieć zakończenie gościnnego przedstawienia w stylu kabuki, który okazyjnie przywiózł do Europy szanowany japoński teatr. Jednak ogólna zasada pozostaje niezmienna: sport wywołuje emocje inne niż sztuka. Bardziej nieprzewidywalne. Estetyki obu sfer życia porównywać nie sposób – jeden lubi oglądać biały kwadrat na czarnym tle (czy odwrotnie), drugi subtelną muskulaturę Andrei Pirlo. Rzecz gustu i wyobraźni.
Piszę o tym bo właśnie rusza faza pucharowa piłkarskiej Ligi Mistrzów. To oznacza, że przeciętny kibic (nieprzeciętny przez cała zimę oglądał dzięki dokoderom rozgrywki ligi angielskiej, mniej hiszpańskiej, trochę niemieckiej, w porywach także włoskiej i francuskiej, a w wolnych chwilach analizował zakupy w okienku transferowym) wyrywa się z zimowego letargu. I już zupełnie przebudzony dowie się z Internetu, prasy kolorowej i dwubarwnej oraz telewizji, że w zasadzie nic się nie zmieniło. Cristiano Ronaldo nadal spotyka się z Iriną Sheik, Lionel Messi niezmiennie od ilości zarobionych milionów ma twarz zdziwionego dziecka, Zlatan Ibrahimovic wciąż posiada umiejętność znieważania wzrokiem, a Wayne Rooney swą bujną czupryną dowodzi, że można rzucić wyzwanie naturze i wszczepić sobie dowolną ilość włosia. Tylko gdzie ta piłka?

Na przestrzeni ostatnich 31 lat w piłce nożnej dokonała się zmiana, którą porównać można do rewolucji przemysłowej – z tym zastrzeżeniem, że wynalazek maszyny parowej nie przyniósł prawdopodobnie tylu profitów co rewolucja piłkarska. Natomiast analogia jest taka, że rewolucja przemysłowa zaskutkowała powstaniem klasy robotniczej i idei komunizmu, a rewolucja piłkarska tę ideę pięknie zrealizowała. To znaczy, że w teorii wszyscy są równi, a w praktyce jest tak samo ale niektórzy są równiejsi. Gdy w 1992 roku ruszała pierwsza edycja Champions League nikt ze śledzących te rozgrywki nie przypuszczał, że ta jedna administracyjna decyzja UEFA (zamiana Pucharu Europy Mistrzów Krajowych na Ligę Mistrzów) będzie takim majstersztykiem wizerunkowym i finansowym.

To jest współczesne ucieleśnienie słów antycznego poety Juwenalisa „chleba i igrzysk”. Cały piłkarski świat ma igrzyska, chleba starcza dla wielu (niestety, z racji mizerii polskiej piłki, od dwóch dekad nie dla nas), a tym najbogatszym udaje się nawet solidnie skropić ten chleb – by pozostać w rzymskim kręgu kulturowym – oliwą.  A pajda jest całkiem spora – szacuje się, że roczny przychód klubów uczestniczących w rozgrywkach Ligi Mistrzów to jakieś 6 miliardów dolarów! Według szacunków analityków firmy MasterCard (od lat kluczowego sponsora Champions League) zwycięstwo w Lidze Mistrzów jest warte ok. 150-180 milionów dolarów, z czego tylko część stanowi premia od UEFA, a na resztę składają się zyski związane ze wzrostem wartości praw telewizyjnych do meczów zwycięskiej drużyny, sprzedażą klubowych gadżetów na całym praktycznie świecie i zawarciem nowych umów sponsorskich. Tu naprawdę jest o co grać.

Liga Mistrzów to w wymiarze biznesowym perpetuum mobile. Im większe pieniądze w czołowych klubach, tym większe parcie kibiców na sprowadzanie kolejnych gwiazd za coraz bardziej niewiarygodne kwoty. Zeszłoroczne transfery Garetha Bale’a do Realu Madryt i Neymara do Barcelony, każdy z nich – co dzisiaj wiemy raczej na pewno – wart około 100 milionów euro, napędzają koniunkturę. Gawiedź codziennie żąda informacji na temat gwiazd, nawet jeśli są to tylko plotki dotyczące talentów wokalnych/tanecznych (niepotrzebne skreślić) Brazylijczyka lub zdjęcia paparazzi pokazujące, że Walijczyk Bale wciąż ubiera się w sieciówkach, a już powinien pójść w ślady Ronaldo i nosić wyłącznie ekskluzywne haute cotoure… Jestem zresztą gotów postawić dolary przeciwko orzechom, że spragniona celebryckiej wiedzy gawiedź znacznie więcej wie na ten właśnie temat, a najwyżej co piąty fan jest w stanie określić, która z gwiazd lepiej kopie piłkę kończyną prawą, która lewą. Większość pewnie przyjmuje jako pewnik, że obaj są sprawni manualnie obunóż…
Polska piłka klubowa jest niestety oddalona od futbolowego raju o setki lat świetlnych. Albo i dalej, ale większych jednostek czasu nie znam. Natomiast kibice mają tę Ligę Mistrzów na wyciągnięcie ręki. I będzie to zarówno ręka sięgająca po telewizyjnego pilota, jak i ta, która nerwowo gmera w portfelu by zapłacić za kolejny związany z przemysłem Champions League gadżet. Te najbardziej popularne to gra komputerowa oraz karty z wizerunkami piłkarzy. I tutaj postawię śmiałą tezę, że zarówno jedna, jak i druga zabawka coraz bardziej nas, kibiców, od upragnionego uczestnictwa polskiego klubu w Lidze Mistrzów oddala. Śpieszę z tłumaczeniem dlaczego.

Dawno dawno temu, kiedy nie było konsol do gier, karty służyły do gry w Piotrusia, a w telewizji były dwa programy, ojciec zabierał syna na stadion piłkarski, gdzie chłopak oglądał w akcji np. Jana Furtoka, który był jak na polskie warunki wirtuozem, ale od czasu do czasu fatalnie spudłował, strzelił gola, ale chwilę potem stracił piłkę i zrobił się remis. Na dodatek ten Furtok, Ziober czy Okoński dorastał w sąsiedniej dzielnicy lub niedalekiej wiosce. Kariera lokalnego idola była czymś namacalnym, czymś do powtórzenia. I po okolicznych podwórkach biegały setki przyszłych Iwanów lub Dziekanowskich. Tylko nieliczni brali w tym czasie lekcje fortepianu i mieli z tego powodu stany lękowe.

Dzisiaj chłopcy z osiedla nie mają lokalnych bohaterów, których mogliby naśladować. Dla nich idolami są Ronaldo i Messi. Obaj znani wyłącznie z telewizora, kolekcjonerskiej karty i ekranu komputera. A to znaczy, że kompletnie nierzeczywiści, nie nadający się do tego by ich naśladować (inna sprawa czy chcemy by dziecko małpowało ociekających żelem sportowych celebrytów nierzadko noszących na ramieniu uniseksualne torebki – pozostańmy zatem przy naśladowaniu sportowych aspektów życia). Dzisiejsze siedmiolatki potrafią wymienić z pamięci pełny skład Barcelony, a pytani o polskich piłkarzy wymieniają trójkę z Dortmundu, bramkarza Arsenalu i… zapada kłopotliwe milczenie. Efekt jest taki, że zamiast kopać piłkę na szkolnym boisku wzorem starszych kolegów robiących kariery w lokalnych drużynach, chłopcy siedzą w świetlicy i wymieniają karty z futbolistami, którzy są dla nich tak samo realni jak bohaterowie Gwiezdnych Wojen. Nic zatem dziwnego, że piłkarstwo polskie jest gdzie jest, czyli w stepie szerokim. Przyczyn tej malizny jest oczywiście zdecydowanie więcej, jednak nie zapominajmy także i o tej. Dzisiejsza piłka nożna obywa się znakomicie bez piłki – realnego fizycznie przedmiotu, którą zastąpił wirtualny byt.

Bo tu zresztą nie o przyszłych zawodowych kopaczy głównie idzie. Ale o zwykła kondycję kolejnych pokoleń. Im więcej czasu dzisiejsze dzieci spędzą na boisku, tym mniej w kolejkach do lekarzy w dorosłym życiu. Czego wszystkim szczerze życzę, bo widząc poczynania ministra zdrowia – te kolejki raczej będą rosnąć niż maleć.

[Fot. sxc.hu]

Warto poczytać

  1. bronislaw-opalko-18082018 18.08.2018

    Zmarł Bronisław Opałko. Odtwórca roli Genowefy Pigwy

    Dziś rano w szpitalu zmarł Bronisław Opałko, artysta kabaretowy znany głównie z postaci Genowefy Pigwy. Miał 66 lat

  2. 1270vervqaas 08.08.2018

    Setki samochodów i widowiskowe pokazy – VERVA Street Racing ujawnia atrakcje motoryzacyjne

  3. orzel06082018 06.08.2018

    Orzeł prawie utonął w Zalewie Wiślanym. Na ratunek ruszyli mu policjanci i strażacy

    Podczas zabezpieczania regat na Zalewie Wiślanym funkcjonariusze policji z Fromborka dostali zgłoszenie o orle, który z trudem utrzymywał się na powierzchni wody.

  4. kora-28072018 28.07.2018

    Nie żyje Kora Jackowska, legenda polskiego rocka

    W sobotę, o godz. 5.30 zmarła liderka zespołu Maanam - Kora, czyli Olga Sipowicz. Miała 67 lat. Wokalistka odeszła w swoim domu w Bliżowie, w otoczeniu najbliższych. Informację potwierdziła PAP prof. Magdalena Środa, która towarzyszyła artystce w chwili śmierci

  5. loteria26072018 26.07.2018

    Rekordowy kupon lotto – mieszkaniec Kalifornii wygrał ponad pół miliarda dolarów

    Po ostatnim losowaniu popularnej w USA loterii Mega Millions okazało się, że tylko jeden szczęśliwiec kupił kupon z wygrywającymi liczbami. Mieszkaniec Kalifornii tym samym wzbogacił się o oszałamiającą sumę 522 milionów dolarów.

  6. rubens25072018 25.07.2018

    Regulamin Facebooka cenzuruje... Rubensa. „Piersi, pośladki i cherubiny – zakazane”

    Belgijskie muzea wysłały list do Facebooka, protestując przeciwko decyzji portalu społecznościowego, który usunął zdjęcia przedstawiające obrazy flamandzkiego malarza Petera Paula Rubensa, ponieważ przedstawiają one nagie postaci.

  7. lewando17072018 17.07.2018

    Tak się bawił i śpiewał Robert Lewandowski na ślubie Ani Korcz. To wideo jest hitem w sieci!

    Anna Korcz, znakomita polska aktorka, wydała za mąż swoją starszą córkę (która również ma na imię Anna)

  8. kazimierz-witkiewicz-17072018 17.07.2018

    Zmarł Kazimierz Witkiewicz, odtwórca roli m.in. Francesco Romanelliego z "Nie lubię poniedziałku"

    W wieku 93 lat w Krakowie zmarł aktor i reżyser Kazimierz Józef Witkiewicz, znany m.in. z roli Francesco Romanelliego w filmie "Nie lubię poniedziałku" w reż. T. Chmielewskiego. Pogrzeb odbędzie się w środę na cmentarzu Podgórskim w Krakowie

22.08
2018

Kalendarium

Najbliższe wydarzenia i święta

więcej
CS158fotoMINI

Czas Stefczyka 158/2018

PDF (16,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook