Jedynie prawda jest ciekawa


Zawodowy boks jednak nie umarł, czyli Joshua - Kliczko na Wembley

01.05.2017

Kazik Staszewski, wielki kiedyś fan Andrzeja Gołoty, śpiewa w jednym ze swoich przebojów: "A walki bokserskie są ustawiane...". Jeśli ktoś rzeczywiście reżyserował sobotnią walkę na Wembley, należy mu się Oscar.

Starcie młodego Brytyjczyka Joshuy z ukraińskim weteranem Kliczko to był sportowy hit weekendu.
 
90 tysięcy widzów na londyńskim stadionie, transmisja sprzedana do 140 krajów, w pierwszych rzędach obok starych, wielkich mistrzów takich jak Evander Holyfield, czy Lennox Lewis - Arnold Schwarzenegger, żona Kliczki, śpiewająca hymn Ukrainy, atmosfera wielkiego sportowego uniesienia.  A później gong i prawdziwa jazda bez trzymanki. W ringu spotkało się dwóch mistrzów olimpijskich z różnych epok, dwóch zawodowych mistrzów świata, były i aktualny, dwie wielkie osobowości tej dyscypliny. 
 
Niesamowite zwroty akcji, dramaturgia. Raz jeden leży na deskach, raz drugi. To młody słania się na nogach i wydaje się, że za chwilę padniei zaczynamy skłaniać się ku tezie, że rutyna to jednak atut większy niż młodość, to Kliczko słabnie i wydaje się nam oczywiste, że boks to nie jest sport dla starszych ludzi. W końcu finał jakiego oczywiście życzyła sobie londyńska publika, szaleństwo radości, ale także ogromne uznanie dla przegranego Kliczki. Jakiego nie zdobywał sobie chyba nawet po wielu wygrywanych walkach. Joshua z szacunkiem wypowiada się o pokonanym przeciwniku, ten równie elegancko o nim. Wielki ładunek emocji, ale też przepiękne opakowanie, elegancja. To się musiało podobać nawet tym, którzy na boks spoglądają od święta. 
 
W dobie coraz większej popularności znacznie bardziej brutalnych mieszanych sztuk walki, i braku wielkich osobowości w świecie boksu, wielu ekspertów twierdzi, że boks jest w defensywie i wyraźnie przesuwa się na margines. To co zdarzyło się w minioną sobotę na Wembley jest dowodem na to, że zawodowy boks nie umarł. No i jeszcze drobiazg, czyli coś co sprawia, że przegrany nie czuje się pokrzywdzony. Obaj dostali równo po 15 mln funtów. Teraz aż prosi się o rewanż. Dojdzie do niego z pewnością, bo przecież sport to komercja. Z przyjemnością zobaczymy to jeszcze raz, nawet zakładając, że Kazik Staszewski miał rację...

Autor bloga

Cezary Kowalski

Autor jest komentatorem telewizji Polsat oraz dziennikarzem tygodnika "wSieci"

Najczęściej czytane na blogu

Wiadomości z kraju

więcej

Wiadomości ze świata

więcej

Wiadomości gospodarcze

więcej
CS-159fotoMINI

Czas Stefczyka 159/2018

PDF (5,69 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook