Kraj

Dziennikarz odkrył aferę z czasów PRL. Aresztowano byłego milicjanta, który miał go za to zamordować

Dziennikarz Marek Pomykała zaginął 25 lat temu w tajemniczych okolicznościach. Dziennik Fakt ujawnił, że zdaniem śledczych został zamordowany – i aresztowano już podejrzanego, byłego milicjanta.

Pomykała był dziennikarzem Gazety Bieszczadzkiej, mieszkał w Sanoku. 30 kwietnia 1997 roku rozmawiał z ówczesnym komendantem wojewódzkim policji w Krośnie i jego zastępcą. Z domu wyszedł ok. 22:30. Później już nikt go nie widział. Po kilku dniach jego samochód, bez kropli paliwa w baku, odnaleziono przy bramie prowadzącej na koronę zapory w Solinie. Nie odnaleziono jego ciała, ale policja po krótkim śledztwie uznała, że popełnił samobójstwo.

W 2014 roku w sprawie nastąpił przełom. Pewna kobieta opowiedziała policji o rozmowie ze swoją koleżanką. Jej mężem był 63-letni Tadeusz P., który niegdyś był milicjantem, a potem wysoko postawionym oficerem policji. W 1985 roku miał, prowadząc po pijanemu, potrącić pieszego ze skutkiem śmiertelnym. Aby wywinąć się od odpowiedzialności, miał poprosić własnego ojca, aby ten wziął na siebie winę za ten wypadek. To, co się naprawdę stało, zauważył jednak z okna autobusu inny milicjant, Krzysztof P. Nie chciał pozwolić, aby cała sprawa uszła mu na sucho.

Dwa tygodnie później jego ciało wyłowiono z Soliny. Prokurator Rafał Babiński powiedział Faktowi, że z ich ustaleń wynika, że milicjant wiedział, że jego kolega nie umie pływać, więc zepchnął go do wody. Były milicjant miał być tak pewny siebie, że nie tylko spisywał notatki i pamiętniki, które chciał niegdyś zmienić w książkę, ale także opowiadał o tym po pijanemu swojej żonie i kochance. Potem miał próbować zabić żonę, dosypując jej różnych trutek do jedzenia, bo uznał, że wie zbyt dużo.

To właśnie na ślad tych zbrodni miał wpaść Pomykała. Młody dziennikarz – w momencie zaginięcia miał zaledwie 29 lat – chciał je ujawnić. Zdaniem śledczych Tadeusz P. zwabił Pomykałę do swojej daczy, prawdopodobnie pod pretekstem zwrotu zatrzymanego wcześniej prawa jazdy, gdzie go udusił. Prokuratura nie ujawniła na razie gdzie schował jego zwłoki.

Po zeznaniach kobiety śledztwo wszczęto po raz drugi, ale znowu zostało szybko umorzone. W 2020 r. akta trafiły do Prokuratury Krajowej w Warszawie. Tam, po ich analizie, zdecydowano się na rozpoczęcie trzeciego śledztwa, które przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Fakt informuje, że Tadeusz P. został zatrzymany przez policję i aresztowany przez sąd. Śledczy są przekonani, że jest winny tych morderstw.

Rafał Babiński, szef prokuratury okręgowej w Krakowie, powiedział Faktowi, że podejrzany usłyszał już zarzut podwójnego morderstwa i zarzut usiłowania morderstwa, a sąd na ich wniosek zastosował areszt tymczasowy. Złożył wyjaśnienia, ale te nie zgadzają się z ustaleniami śledczych.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Fakt, i.pl Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij