Gospodarka

Politico: Polska staje się militarną potęgą

Znany portal Politico.eu opublikował artykuł poświęcony rozbudowie polskiej armii. Zdaniem jego dziennikarzy mamy szansę na zostanie europejską potęgą wojskową.

Autorzy artykułu zauważają, że po eksplozji w Przewodowie zachód bał się nie tylko tego, że to rosyjski atak na państwo NATO, ale także tego, jak zareaguje na niego Polska. Zauważają jednak, że Polska zareagowała z dużym stoicyzmem – postawiła wojska w stan gotowości, ale czekała, aż będzie wiadomo co zaszło. Ich zdaniem „ten spokój wynikał z prostego faktu, który przez lata nie był zauważany w Europie: Polska ma być może najlepszą armię w Europie. I będzie jeszcze silniejsza”. Politico zauważa, że polska „paranoja” co do tego, czym naprawdę jest Rosja sprawiła, że w przeciwieństwie do wielu państw zachodu, Polska nie uległa złudzeniu, że wojna konwencjonalna już się nie zdarzy. Zamiast tego „buduje coś, co jest na drodze do zostania najmocniejszymi siłami lądowymi w UE”.

Źródła portalu twierdzą, że takie podejście bardzo podoba się Amerykanom. „Polska stała się naszym najważniejszym partnerem w Europie” – powiedział im anonimowo wysoko postawiony przedstawiciel amerykańskich sił zbrojnych w Europie, wskazując na naszą rolę w pomocy Ukrainie i wspieraniu bezpieczeństwa państw bałtyckich. Zauważył, że Niemcy – które od początku Zimnej Wojny były najważniejszym europejskim partnerem USA – nadal są hubem logistycznym i filarem bezpieczeństwa w regionie, o tyle ich ciągłe debaty nad tym, jak mają odbudować swój potencjał wojskowy i brak kultury strategicznej sprawiają, że tracą wiarygodność jako sojusznik. Politico zauważa, że Niemcy nadal dyskutują o „punkcie zwrotnym” swojej obronności w reakcji na wojnę, a Polska już działa w tym kierunku, poprzez np. zwiększenie wydatków na obronność do 5% PKB z obecnych 2,4%. Niemcy tymczasem wydają ok. 1,5% i zastanawiają się, czy po wydaniu 100 miliardów euro z przyjętego wcześniej funduszu obrony dadzą radę utrzymać nakazywane przez NATO 2%.

Politico zauważa, że minister Błaszczak obiecał w lipcu, że Polska będzie miała najsilniejsze siły zbrojne w Europie. Ich zdaniem jesteśmy na dobrej drodze do realizacji tej obietnicy. Dziennikarze przypominają, że już teraz mamy więcej czołgów i haubic niż Niemcy. Mamy nieco mniej żołnierzy – 150 tys. do 170 tys. – ale Polska chce mieć 300 tysięcy do 2035 roku, a ma mniejsze problemy z rekrutacją niż Niemcy. Portal zauważa także, że 30 tys. żołnierzy WOT było traktowane jak żart, ale sukces podobnych formacji na Ukrainie sprawił, że „obecnie ten pomysł wydaje się być dużo bardziej sensowny”.
„Polacy mają dużo bardziej pozytywny stosunek do wojska niż Niemcy, ponieważ musieli walczyć o wolność” – zauważył Gustav Gressel, były austriacki oficer, który obecnie jest wykładowcą ds. bezpieczeństwa w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych – „W kręgach wojskowych nikt nie kwestionuje jakości polskiej armii”. Portal zauważa jednak, że na razie nasza siła militarna nie wpłynęła na wzrost naszej pozycji politycznej, za co wini skłócenie polskiej polityki i to, że Bruksela nie lubi PiSu.

Portal przypomniał, że chociaż Waszyngton cieszy wzmocnienie polskich sił zbrojnych i broń, jaką kupiliśmy w USA, to amerykańskie firmy zbrojne są zaniepokojone skalą naszych zakupów w Korei Południowej. Ich zdaniem nie podoba się to też prezydentowi Macronowi, który promuje „strategiczną autonomię” i oparcie obronności Europy na lokalnym – w domyśle francuskim – uzbrojeniu. Zauważa jednak, że przywódcy Polski nie robią tajemnicy z tego, że oprócz atrakcyjnej ceny i terminów dostaw, Polska nie chce kupować unijnej broni z powodu tego, jak jesteśmy traktowani przez Unię. Portal twierdzi także, że z naszych zbrojeń zadowolone są także Niemcy, gdyż to nasza armia chroni ich przed Rosją. Zdaniem Gressela mogą one jednak dać im pretekst do tego, żeby nie inwestować we własne wojsko.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Politico Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij