Gospodarka

Wielki sukces rosyjskiej motoryzacji. Wznowili produkcję auta z lat siedemdziesiątych

Rosyjski przemysł motoryzacyjny ogłosił kolejny sukces. Udało im się wznowić produkcję terenówki z lat siedemdziesiątych.

Po rosyjskiej agresji na Ukrainę wiele zachodnich firm wycofało się z Rosji. Czasami robili to w proteście lub aby nie stracić klientów na zachodzie, a czasami, bo sankcje uniemożliwiały im dalszą działalność. Ten exodus dotyczył także branży motoryzacyjnej. Putin zapowiedział jednak, że Rosjanie wkrótce będą jeździć samochodami, które nie mają w sobie żadnej technologii ze zgniłego zachodu.

Putin dotrzymał słowa. Poniekąd. Po wycofaniu się z rosyjskiego rynku Renault państwowa firma NAMI przejęła od Francuzów słynną Ładę. Na początku czerwca Łada wznowiła produkcję popularnego w Rosji modelu Granda. Nowa wersja faktycznie pozbawiona jest zachodniej techniki – co oznacza, że nie ma m.in. ABSu, poduszek powietrznych, nanigacji satelitarnej, a nawet elektrycznie opuszczanych szyb. Nie będzie też mocniejszych silników – nowa Granda będzie napędzana wyłącznie przez silnik 1,6 o mocy 90 KM. Za ten luksus Rosjanie zapłacą 640 tysięcy rubli (ok. 45 tys. zł).

Łada jednak nie ma zamiaru osiąść na laurach. Na linię produkcyjną w Togliatti wróciła właśnie słynna terenówka Łada Niva, którą po raz pierwszy zaprezentowano w 1977 roku. Tym razem jej wyposażenie będzie dalece bardziej luksusowe. Fabryka chwali się, że ich „nowa” terenówka będzie miała m.in. wspomaganie kierownicy, elektrycznie opuszczane przednie szyby, komputer pokładowy i stalowe, 16-calowe felgi. Będzie także „przygotowana do instalacji multimediów”, co oznacza wyposażenie jej w parę głośników z przodu i wiązkę kabli. Niewątpliwą zaletą będzie za to to, że w całości zostanie wyprodukowana z części rosyjskich i pozyskanych w bratnich krajach.

W tej łyżce miodu jest jednak beczka dziegciu. Nowo-stara Niva będzie napędzana benzynowym, czterocylindrowym silnikiem 1,7, o mocy 83 KM. Najprawdopodobniej to rozwiercona wersja silnika 1,5 znanego z klasycznych Ład, opartego o włoską licencję na silnik Fiata 124. W materiałach producenta nie ma jednak informacji o normach emisji spalin. Przed wojną rosyjskie samochody spełniały normę Euro5, ale po wojnie, na mocy dekretu Ministerstwa Przemysłu i Handlu, wrócono do normy Euro 2. Oznacza to, że właściciele nowych Niv mogą mieć problemy z wjazdem do państw UE. Wierząc w wytrzymałość rosyjskich blach zrezygnowano też z dwóch testów zderzeniowych, więc ten zakaz w sumie może im wyjść na dobre.

Najtańsza Niva ma kosztować co najmniej 818 900 rubli, czyli ok. 68 tysięcy złotych.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Interia.pl Autor: WM
Fot. Screen z Youtube

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij