Gospodarka

Niemcy zdradzili klimatystów. Znów odpalą elektrownie węglowe

Niemcy lubią naciskać na inne państwa w sprawie redukcji emisji CO2 w imię walki z klimatem. Kiedy jednak stanęło przed nimi widmo, że zabraknie taniego rosyjskiego gazu, zdecydowali się na zwiększenie produkcji prądu z węgla.

Niemiecki minister gospodarki Robert Habeck – co ciekawe, z partii Zielonych – poinformował w niedzielę, że priorytetem dla jego rządu jest napełnienie przed zimą zbiorników gazu. Obecnie są napełnione w ok. 56%, więcej niż w porównywalnym okresie w zeszłych latach. Habeck przypomniał jednak, że zgodnie z przyjętą w marcu ustawą, zbiorniki muszą być pełne w 80% przed 1 październikiem i 90% przed pierwszym listopadem, a 1 lutego powinno w nich zostać minimum 40% gazu. „Musimy i zrobimy co w naszej mocy, aby zmagazynować tyle gazu, ile tylko jest możliwe, latem i jesienią. Zbiorniki gazu muszą być pełne na zimę. To najwyższy priorytet” – powiedział.

Niemcy są silnie uzależnione od rosyjskiego gazu. Przed wojną import z Rosji stanowił 55% gazu zużywanego przez niemiecki przemysł i gospodarstwa domowe. Po rosyjskiej agresji udało im się ograniczyć go do 35%. Niewykluczone jednak, że Berlin będzie musiał jeszcze bardziej zacisnąć pasa. W marcu Putin zagroził zakręceniem kurka tym, którzy nie chcą płacić za niego w rublach, a wkrótce potem Gazprom zaproponował, że zachodni klienci będą mogli płacić za niego w euro lub dolarach na specjalne konto w Gazprombanku, które zamieni je na ruble i przeleje na drugie konto, z którego trafią do Gazpromu. Shell był jedną z firm, które nie zgodziły się na takie rozwiązanie, przez co Gazprom odciął gaz dla ich niemieckich klientów.

W czwartek Gazprom ograniczył też dostawy gazu przez Nordstream 1. To był już drugi raz w ostatnich dniach, a ten ruch spowodował wzrost i tak ogromnych cen gazu. Przedstawiciele rosyjskiej firmy tłumaczyli, że stało się tak, bo niemiecki Siemens opóźnia zwrócenie turbin, które dostał do naprawy. Siemens twierdzi, że wysłał je do swojej placówki w Kanadzie, ale nie może ich oddać, bo utknęły tam z powodu sankcji.

Habeck przyznał, że „sytuacja jest poważna”, ale stwierdził, że pomimo pogarszającej się sytuacji na rynku bezpieczeństwo dostaw jest na razie gwarantowane. Rząd Niemiec musi jednak podjąć kroki celem napełnienia magazynów przed zimą. Te będą obejmować m.in. stworzenie nowego modelu aukcji gazu, który zachęci przemysł do oszczędności. Habeck poinformował również, że ponownie będą musieli zwiększyć produkcję energii w elektrowniach węglowych. Stwierdził, że to działanie przejściowe i smutna konieczność.

Źródło: Stefczyk.info na podst. CNN Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij