Sport

Rok temu 81-letni pan Henryk złamał kręgosłup – dzisiaj wyczynowo uprawia triathlon

Pan Henryk Michałowski urodził się w 1941 roku, lecz jak sam często podkreśla – nie wierzy w to, że ma już ponad 80 lat. Innym natomiast trudno uwierzyć w niesamowitą historię, jaką przeżył on w zeszłym roku. Pan Henryk swoją przygodę z triathlonem rozpoczął dopiero na emeryturze. W maju ubiegłego roku w trakcie zawodów przeżył bardzo niebezpieczny wypadek – przy prędkości 40km/h stracił kontrolę nad rowerem i przelatując przez kierownicę upadł na głowę. W tym nieszczęśliwym zdarzeniu złamał kręgosłup, a dokładniej ząb obrotnika. Szczęście w nieszczęściu – nie doszło do przemieszczenia, a rdzeń kręgowy został nienaruszony. Doświadczenia te nie zabiły pasji Pana Henryka do sportu, a on sam zaledwie cztery miesiące po wypadku ukończył JBL Triathlon Poznań!

Od Pana wypadku mija rok. Czy odczuwa Pan jeszcze dolegliwości związane z tamtym złamaniem?

-Prowadzę pewną rehabilitację – chodzę do klubu i dużo pływam. Wydaje mi się, że zakres ruchu jest nieco mniejszy niż przed wypadkiem, ale nadal nad tym pracuje. Uprawiam gimnastykę, ruszam głową na boki, to wszystko powoli pomaga wrócić do zdrowia. Mamy w klubie fizjoterapeutów, którzy polecają rozciągać się na drabinkach. Ogólnie jest dobrze.

Uraz przeszkadza Panu w startach?

– Odczuwam go jeszcze trochę w trakcie pływania, szczególnie na zawodach. Przy pływaniu kraulem trzeba dość mocno podnosić głowę, żeby zachować dobry kierunek. Uraz trochę mi to utrudnia, ale z każdym dniem jest coraz lepiej.

Jest Pan dowodem na to, że naprawdę wiele można osiągnąć bez względu na wiek. Uważa Pan, że każdy senior przy odpowiednich chęciach i zaparciu mógłby tak aktywnie spędzać czas na emeryturze, czy jednak to Pan jest wyjątkowy pod względem prezentowanych możliwości sportowych?

– Podstawą jest zdrowie. Jeśli komuś coś dolega to może mieć problem z uprawianiem triathlonu. Niestety w tym wieku zdarzają się już poważniejsze dolegliwości, np. kości czy stawów. Ale jeśli zdrowie dopisuje, to na pewno warto to robić. Komfort życia jest wyraźnie lepszy. Świadczyć może o tym to, że przyszedłem tutaj na rozmowę z Panem na 3. piętro bez zadyszki.

W tym roku wystartował Pan już na poznańskim półmaratonie. Dystans ten pokonał Pan razem z wnukiem. Jak jego towarzystwo wpłynęło na Pana w trakcie biegu? Jakie to przeżycie?

-Na pewno cieszyłem się, że wnuk biegnie ze mną. Dodatkowo mam serię wszystkich poznańskich półmaratonów, więc cieszę się, że Kuba do mnie dołączył. Fakt, wnuk musiał trochę hamować, żeby biec razem ze mną. Za dużo on nie trenuje, ale ma 18 lat i jednak różnica wieku robi swoje.

Na pewno niejeden człowiek może Panu pozazdrościć tych rodzinnych chwil spędzonych wraz z Kubą. Czy jeszcze przed przejściem na emeryturę w ogóle wyobrażał Pan sobie, że spędzi ją Pan w tak nietypowy sposób, czy raczej snuł Pan bardziej standardowe plany życia spokojnego dziadka?

-Nie, w ogóle nie myślałem o tym. To zaczęło się bardzo nietypowo. Zaplanowaliśmy z rodziną wyjazd w góry. Córka powiedziała, że trzeba poprawić kondycję, więc zapisałem się do klubu. Na początku zacząłem spokojnie na bieżni od przebiegnięcia kilkuset metrów. Potem spotkałem grono wspaniałych ludzi. Poznałem grupę biegową, zacząłem z nimi trenować. Później ktoś mi powiedział, że są dostępni trenerzy przed maratonem i udzielają porad. Poszedłem porozmawiać i przy okazji wręczyli mi oni kartę do rejestracji na poznański maraton. Wystartowałem po roku przygotowań i udało mi się uzyskać całkiem niezły wynik.

A pamięta Pan swój pierwszy triathlon?

-Pamiętam, było to w Lusowie, startowałem w 2013 roku na dystansie sprinterskim. Parę miesięcy później w tym samym roku wystartowałem na JBL Triathlon Poznań. To na pewno niezapomniane dla mnie chwile.

Został Pan ostatnio ambasadorem cyklu imprez triathlonowych CIECH Tri Tour. Jest to szczególne wyróżnienie – czy spodziewał się Pan kiedyś takiej roli w swoim życiu?

– Bardzo cieszy mnie ta rola i możliwość promowania sportu wśród moich rówieśników. Dobrze, że są ludzie, którzy organizują takie imprezy i zachęcają do aktywności fizycznej osoby starsze. Cieszę się też, że podczas zawodów znowu będę mógł spotkać wszystkich swoich znajomych współzawodników! Brałem udział w wielu sportowych imprezach, ale pierwszy raz będę uczestniczyć w roli ambasadora. Szkoda tylko, że to z racji bycia najstarszym, a nie najszybszym (śmiech).

Jest Pan wielką inspiracją nie tylko dla osób starszych, ale dla wszystkich osób zajmujących się sportem. W jaki sposób mógłby Pan zachęcić do uprawiania sportu (w tym triathlonu) ludzi, którzy z aktywnością fizyczną mają niewiele wspólnego?

-Przede wszystkim pamiętajmy, że nigdy nie jest za późno, żeby zabrać się za uprawianie sportu. Najważniejsze, żeby zrobić to z głową ido wszystkiego podchodzić stopniowo!

Źródło: mat.pras. Prelite Public Relations Autor:
Fot. mat.pras. Prelite Public Relations

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij