Publicystyka

“Przepraszam, ukradłem panu samochód”. Jak Ukraińcy pomagają sobie w czasie wojny

Podczas gdy Rosjanie kradną na Ukrainie, co tylko wpadnie im w ręce, szabrownicy po stronie ukraińskiej są surowo karani – mieszkańcy najczęściej sami wymierzają im sprawiedliwość, przywiązując do słupów i wystawiając na pośmiewisko. Nie zawsze jednak to, co na pierwszy rzut oka wygląda na kradzież, jest nią w istocie. Ukraińskie media oraz użytkownicy mediów społecznościowych dzielą się pozytywną historią, która miała przydarzyć się jednemu z mieszkańców Kijowa.

Mężczyzna chciał wywieźć swoją rodzinę w bezpieczne miejsce, ale nie miał własnego samochodu. Na parkingu zauważył jednak auto, które miało w stacyjce kluczyki: –“Wyszedłem ze schronu przeciwbombowego i zobaczyłem, że obok sklepu stoi samochód z kluczykami w stacyjce. Dwie godziny go obserwowałem, czekałem na właściciela. Nie doczekałem się” – czytamy we wpisie. Mężczyzna uznał, że wobec takiej sytuacji bezpieczeństwo jego rodziny jest najważniejsze i zdecydował się “pożyczyć” auto: – “Wziąłem rodzinę, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do Winnicy [miasto w środkowej części Ukrainy – przyp. red.] do krewnych”.


Już na miejscu kijowianin odkrył, że w samochodowym schowku jest zapisany numer telefonu. Nie namyślając się długo, zadzwonił na niego, licząc, że odbierze właściciel samochodu i będzie mógł mu wyjaśnić okoliczności nietypowego zajścia.

Mężczyzna w pierwszej kolejności przeprosił swojego rozmówcę za zaistniałą sytuację: – “Przepraszam, ukradłem panu samochód. Ratowałem rodzinę”.

Właściciel nie dość, że w ogóle nie przejął się faktem, że jego pojazd został porwany z parkingu, to jeszcze się ucieszył. Okazało się, że zostawił samochód z kluczykami w stacyjce specjalnie – by osoby potrzebujące ewakuacji mogły z niego skorzystać: – “Dzięki Bogu, proszę się nie przejmować, mam cztery samochody. Swoim dżipem wywiozłem rodzinę, a pozostałe zatankowałem i zostawiłem w różnych częściach miasta z kluczykami w stacyjce i swoim numerem w schowku. Ze wszystkich samochodów zadzwonili. Będzie pokój, to się zobaczymy. Trzymajcie się”.

Zanim historia zaczęła krążyć na różnych portalach i w mediach społecznościowych, jej pierwotnym źródłem był wpis na Facebooku. Choć nie sposób w stu procentach zweryfikować wiarygodności przedstawionej opowieści, być może w niedługim czasie uda się dotrzeć do obu bohaterów zamieszanych w “kradzież” samochodu.

Źródło: Stefczyki.info/Unian/Glavred.info Autor: KF
Fot. Telegram/uniannet

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij