Sport

Czas na rewanż! Polska zagra ze Szwecją o awans do Mistrzostw Świata

Przed Czesławem Michniewiczem pierwszy poważny test od czasu objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski. Biało-czerwoni zmierzą się ze Szwedami w finałowym meczu barażowym o awans na mundial w Katarze.

Z piekła do nieba, tak mniej więcej możemy podsumować okres ostatnich kilku miesięcy od końcówki eliminacji. Przegrana z Węgrami na Stadionie Narodowym nie napawała optymizmem, gdyż zdecydowała o przypisaniu Polaków do grupy nierozstawionych w meczach barażowych. Obawiano się, że trafimy na Portugalię lub Włochy (choć w przypadku tych drugich Macedonia Północna pokazała, że nie ma czego się bać).

Koniec końców, zostaliśmy przypisani do tzw. “drabinki” z Rosjanami, Szwedami i Czechami i mogliśmy w pełni uznać losowanie za szczęśliwe dla naszej kadry. Jednak chwilę później nastroje zostały popsute przez ówczesnego selekcjonera Paulo Sousę, który w niezbyt eleganckim stylu niespodziewanie rozstał się z kadrą. Sytuacja robiła się nieciekawa, nowego selekcjonera poznaliśmy dopiero po dłuższym czasie.

Wydawało się, że stoimy przed bardzo ciężkim zadaniem i koniecznością rozegrania dwóch dobrych meczów z zupełnie nowym selekcjonerem. Jednak ostatecznie Rosja została wykluczona z rozgrywek przez FIFĘ za wywołanie konfliktu na Ukrainie. Stąd też liczba meczów została zredukowana do jednego, który rozegramy przed własną publicznością, ze Szwedami, którzy będą zmęczeni dodatkowym meczem rozegranym z Czechami, który udało im się wygrać dopiero po dogrywce. Czy jest się czego obawiać?

Niestety, ostatni mecz reprezentacji nie nastraja optymistycznie i widać, że wciąż zmagamy się z wieloma problemami. W meczu ze Szkocją całkowicie gubiliśmy się przy wysokim, i co dla nas najgorsze, skutecznym pressingu rywali. Kolejny raz dawały o sobie znać problemy z koncentracją przy stałych fragmentach gry, utrzymaniu się przy piłce i rozgrywaniu akcji, czy z koncepcją gry z wahadłowymi. O ile Matty Cash może dobrze odnaleźć w takiej taktyce, o tyle widać, że nie jest ona stworzona dla Arkadiusza Recy, który w ostatnim meczu zagrał znacznie poniżej swoich możliwości.

Również rozrzucanie po “nieswoich” pozycjach daje o sobie znaki, doskonałym przykładem tego jest Piotr Zieliński, który w Napoli potrafił grywać pierwsze skrzypce jako rozgrywający, a nie może wydusić tego samego potencjału na skrzydle, gdzie ostatnio bywał stawiany. Warto też wspomnieć o licznych kontuzjach, gdzie najboleśniejsze straty widoczne są w ataku, dobrze spisujący się od początku tego roku Arkadiusz Milik nie zagra. Nie wiadomo, jaka będzie dyspozycja Krzysztofa Piątka, który też doznał kontuzji w meczu ze Szkocją.

Cała nadzieja, w tym, iż spotkanie ze Szkocją było jedynie zasłoną dymną. Na mecz ze Szwecją, według medialnych doniesień, mamy wyjść w ustawieniu z czterema obrońcami i jednym napastnikiem z przodu (Lewandowski), za plecami którego ma się znaleźć Zieliński. To, co może dodatkowo motywować, to powrót meczów o wysoką stawkę na Stadion Śląski w Chorzowie, gdzie w przeszłości rozgrywaliśmy wiele doskonałych meczów. Być może i tym razem “Kocioł Czarownic” będzie dla biało-czerwonych szczęśliwy?

Mamy o co grać, mamy przeciwko komu grać, gdzie dodatkową motywacją powinna być dla naszych piłkarzy możliwość rewanżu za porażkę na ostatnim Euro, kiedy Szwedzi wygrali 3:2 w ostatnich minutach i pozbawili nas awansu do następnej rundy. Łatwo nie będzie, ale z nie takimi rywalami dawaliśmy już radę.

Mecz rozpocznie się o godzinie 20:45 i poprowadzi go znany z Serie A Daniele Orsato.

Źródło: Stefczyk.info Autor: JD
Fot. PAP

Polecane artykuły

0 0

Przywódcy G7 zakpili z nieobecnego Putina

0 0

Putin wyjedzie z Rosji

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij