Kraj

Dwie wypowiedzi Donalda Tuska o sprzedaży Lotosu. Czyżby zapomniał o tym, co sam mówił?

Sprzedaż części stacji Lotos węgierskiej spółce MOL wywołała ogromne oburzenie opozycji. Choć sama decyzja o zbyciu stacji przez polski koncern została wymuszona decyzją Komisji Europejskiej, z jakiegoś powodu formacja Donalda Tuska zaczęła obwiniać o ten stan rzeczy rząd PiS. Skąd jednak tak ogromny sprzeciw przeciwników obecnego ugrupowania rządowego? Według obecnego lidera PO skandalem ma być rzekome powiązanie węgierskiego MOL-a z Rosjanami. Szkoda jednak, że były premier w tym kontekście zapomniał o swoich słowach i propozycjach z 2011 roku.

Zgodnie z decyzją KE Lotos musi odsprzedać 30% udziałów w gdańskiej rafinerii, a także część swoich stacji zagranicznych firmom, jeśli zamierza dokonać fuzji z Orlenem. Ostatecznie polskiemu koncernowi udało się znaleźć nabywców – pierwszym z nich jest potężny saudyjski koncern Saudi Aramco, który przejmie akcje w rafinerii Lotosu, z kolei łącznie 389 punktów paliwowych znajdzie się w rękach węgierskiej spółki MOL.

I to właśnie z powodu tej drugiej transakcji doszło do wybuchu złości ze strony opozycji. Zwłaszcza wśród działaczy Platformy Obywatelskiej, organizujący protesty pod stacjami Lotosu przeciwko “wyprzedaży polskiego majątku”, których twarzami są takie osoby, jak… Leszek Balcerowicz, czy Janusz Lewandowski.

Na tle całej tej “afery” najbardziej wybija się jednak wpis Donalda Tuska, zamieszczony przez niego na Twitterze 9 stycznia.

– Jeśli PiS naprawdę sprzedał stacje Lotosu węgierskiej firmie MOL, politycznie związanej z Moskwą, to znaczy, że Ład Kaczyńskiego jest bardziej rosyjski, niż sądzili najwięksi pesymiści – napisał lider PO.

Najwidoczniej polityk albo ma krótką pamięć albo też sądzi, że to Polacy zapomnieli o jego słowach sprzed dekady. Dokładnie chodzi o rok 2011, kiedy to Tusk, wówczas sprawujący funkcję prezesa Rady Ministrów, jasno zadeklarował, iż nie ma nic przeciwko sprzedania koncernu Lotos Rosjanom. Jak sam wówczas określał “nie widzi ku temu żadnej ideologicznej przesłanki”.

Warto też zresztą odnieść się do samego zarzutu, jakoby węgierska spółka MOL była powiązana z Kremlem. Wydaje się on mocno przesadzony i nieprawdziwy. Największym akcjonariuszem (zgodnie z angielską wikipedią) węgierskiej spółki publicznej, notowanej na giełdach w Warszawie i Budapeszcie, jest lokalny rząd, który posiada ok. 30% udziałów rozbitych na trzy fundacje. Z kolei blisko 26% akcji należy do zagranicznych inwestorów, głównie instytucjonalnych. Mniejsze udziały natomiast przypadają podmiotom zarejestrowanym na Węgrzech, Czechach, Holandii, Niemczech, Omanie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Być może Tuskowi chodziło o współpracę energetyczną pomiędzy Węgrami i Rosją, jednak i w tym kontekście eksperci studzą emocje, twierdząc że przy całej transakcji pomiędzy MOL-em, a Lotosem nie widzą żadnego ryzyka wejścia rosyjskiego kapitału na polski rynek. Przypominają zresztą doskonałym o dokonanym przed laty wyjściu spółki Lukoil z Polski, co jednoznacznie miało pokazać, iż rosyjskie koncerny paliwowe nie widziały żadnych perspektyw na dalszy rozwój w naszym kraju.

-Stacje paliw nie są infrastrukturą krytyczną, a wątek rosyjski raczej jest tu wykorzystywany na potrzeby polityczne. Oczywiście Węgrom jest blisko do Rosji w polityce energetycznej, ale widzimy też, że MOL buduje swoją obecność w Europie Środkowej i nie sądzę, by chciał odsprzedawać polskie aktywa. Jest już liderem w branży paliw na Węgrzech, w Chorwacji i Słowacji, wchodzi mocno do Czech, a teraz ma też szansę zbudować swoją pozycję w Polsce. Nie wydaje mi się, żeby chciał odsprzedać te aktywa Rosjanom. Paradoksalnie może okazać się, że pojawienie się nowego zagranicznego gracza na rynku może mieć pozytywne konsekwencje—zwiększy konkurencję i spowoduje obniżkę cen paliw – przekonuje ekspert rynku energetycznego Piotr Maciążek w rozmowie z “Business Insider”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Business Insider/ Twitter Autor: JD
Fot.

Polecane artykuły

0 0

Tysiące Irakijczyków z Białorusi wróciło do domu

0 0

Książe Harry grozi, że poda brytyjski rząd do sądu

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij