Kraj

Kolejne starcie w wojnie zarządu Agory z redakcją “Gazety Wyborczej”. “Chodzi tu o pieniądze, pieniądze, pieniądze”

Trwa spór zarządu Agory z redakcją “Gazety Wyborczej”. Kolejną okazją do medialnej “wymiany ciosów” stało się zwolnienie Jerzego Wójcika, długoletniego dziennikarza “Wyborczej”, którego bronią na łamach “GW” Adam Michnik i Jarosław Kurski. Odpowiada im wydawca gazety, który utrzymuje, że konflikt między redakcją a zarządem “ma charakter personalny”, a ” jego osią są sukcesja, władza, pieniądze i oczekiwanie zwiększonych przywilejów dla wybranych osób”. 

W tle najnowszej odsłony trwającego od dłuższego czasu sporu, jest list, który Adam Michnik i Jarosław Kurski opublikowali w „Gazecie Wyborczej”. Biorą w nim w obronę Wójcika i piszą o „wotum nieufności” wobec władz spółki, która miała zwolnić zasłużonego pracownika “w trybie zdalnym”.

– Po 30 latach pracy przychodzi e-mail, potem odłączają konto pocztowe, nie działa karta, zabierają telefon, komputer. I za drzwi – opisują.

Dodali też, że nie mogą dłużej milczeć:

– „Gazeta Wyborcza” jest Wasza, „Wyborcza” to Wy – i jako klubowicze, i jako prenumeratorzy, i jako nasi wierni Czytelnicy mają Państwo prawo wiedzieć, co się dzieje – stwierdzają.

W odpowiedzi na zarzuty Michnika i Kurskiego zarząd Agory przesłał mail do pracowników redakcji, którego fragmenty upubliczniono w mediach. Zarząd przedstawia tam swoje stanowisko dotyczące zwolnienia Wójcika i przyznaje, że nie rozumie listu Kurskiego i Michnika.

– Jesteśmy zdumieni, że w historycznym tytule, jakim jest “Gazeta Wyborcza”, używa się wielkich słów, by bronić pozycji jednego kolegi – napisał zarząd Agory w liście do pracowników.

Przedstawiciele zarządu dodają także, że w czasie pandemii Jarosław Kurski i Jerzy Wójcik chcieli uzyskać lepsze warunki pracy tylko dla siebie:

– Spór między kierownictwem »Gazety Wyborczej« a zarządem nie jest sporem o wartości i niezależność redakcji. To spór personalny, a jego osią są sukcesja, władza, pieniądze i oczekiwanie zwiększonych przywilejów dla wybranych osób” – podkreśla zarząd.

– W czasie pandemii Jarosław Kurski i Jerzy Wójcik zwrócili się do zarządu z propozycją nowych warunków pracy – wyłącznie dla siebie samych. Ich oczekiwania obejmowały m.in. 12-miesięczne okresy wypowiedzenia, dodatkowe 12-miesięczne odprawy, dodatkowe urlopy zdrowotne, samochody i pełną opiekę medyczną dla rodzin – piszą przedstawiciele zarządu spółki.

Dalej można przeczytać, że „na takich warunkach nie pracuje w Agorze nikt”, w związku z czym nie spełniono warunków stawianych przez Wójcika i Kurskiego.

– Ta odmowa stanowiła jedną z przyczyn konfliktu. Adamie, w czasie wtorkowego spotkania z pracownikami mówiłeś, że chodzi tu o »pieniądze, pieniądze, pieniądze«. Nie sposób się z tym nie zgodzić – podkreślają przedstawiciele zarządu Agory.

W ich liście podkreślają także, że “Jerzy Wójcik nie jest już pracownikiem Agory”.

– Zakończyliśmy tę współpracę, mimo dużych osiągnięć Jerzego. Decyzja jest ostateczna, powrotu nie będzie – podkreśla zarząd.

I dodaje: „są takie zachowania, które nie mogą być akceptowane w żadnej organizacji”.

 

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij