Sport

Gwiazda tenisa oskarżyła byłego premiera o gwałt. Nikt nie wie co się z nią stało potem

Słynna chińska tenisistka Peng Shuai dwa tygodnie temu oskarżyła byłego wicepremiera Zhanga Gaoli o gwałt. Od tego czasu nikt nie wie co się z nią dzieje.

35-letnia Peng jest jedną z największych gwiazd chińskiego sportu. Była mistrzynią wielkoszlemowego Wimbledonu i WTA Finals w 2013 roku i Rolanda Garrosa 2014, oraz liderką rankingu WTA deblistek między 17 lutym i 6 lipca 2014 roku.

2 listopada Peng opublikowała na swoim zweryfikowanym koncie w chińskim serwisie społecznościowym Weibo długi post, w którym oskarżyła byłego wicepremiera i wysoko postawionego członka Chińskiej Partii Komunistycznej Zhanga Gaoli o gwałt, do którego miało dojść trzy lata wcześniej. Napisała w nim, że Zhang miał jej po jednym z meczy wielokrotnie proponować seks, a kiedy odmawiała miał ją zgwałcić, podczas gdy jego żona pilnowała drzwi. Przyznała, że nie ma na to żadnego dowodu i że te oskarżenia mogą być dla niej niebezpieczne. Przyznała także, że siedem lat wcześniej poszła z nim do łóżka dobrowolnie. Sam Zhang w 2018 roku przeszedł na emeryturę i wycofał się całkiem z życia publicznego.

20 minut później jej post zniknął z Weibo, ale wielu chińskich internautów zdążyło zrobić zrzuty ekranu i szeroko rozszedł się w internecie. Chińskie media oczywiście całkowicie ocenzurowały tę sprawę. Sama Peng natomiast zniknęła z przestrzeni publicznej i od tego czasu nikt nie wie co się z nią stało. Wiele osób martwi się, że została aresztowana. Zachodni dziennikarze kilkukrotnie pytali o to rzecznika chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Zhao Lijiana, ale ten za każdym razem twierdzi, że nic nie wie o tej sprawie i nie leży ona w jego kompetencjach.

W piątek telewizja CGTN, uznawana za tubę propagandową chińskich komunistów, opublikowała na swoim Twitterze treść e-maila, którego Peng miała rzekomo wysłać do szefa WTA Steve’a Simona. Stwierdziła w nim, że nie było żadnego gwałtu a informacje o tym na stronie WTA zostały opublikowane bez jej zgody. Stwierdziła też, że obecnie odpoczywa w swoim domu i poprosiła WTA o to, żeby przed publikacją kolejnych informacji o sprawie się z nią skonsultowali.

Simon stwierdził jednak w oświadczeniu, że nie miał osobistego kontaktu z Peng od jej zaginięcia a ten list tylko zwiększył jego obawy. „Peng Shuai musi wypowiedzieć się na wolności, bez zmuszania lub zastraszania przez kogokolwiek” – podkreślił. Zażądał też przeprowadzenia pełnego śledztwa w tej sprawie a WTA powiedziała, że wycofa swoje turnieje z Chin jeśli nie otrzymają w tej sprawie odpowiedzi.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Fox News Autor: WM
Fot. Robbie Mendelson, CC BY-SA 2.0

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij