Kraj

Konflikt na opozycji. Hołownia i Kosiniak-Kamysz nie chcą współpracować z Tuskiem?

Według portalu Wprost.pl zarówno Szymon Hołownia, jak i Władysław Kosiniak-Kamysz, mają być źli na Donalda Tuska. Wszystko z powodu niedawnej manifestacji sprzeciwiającej się wyrokowi polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

W opinii wielu ekspertów niedawna manifestacja na Placu Zamkowym okazała się porażką Tuska, który tak ochoczo nawoływał do niej Polaków, twierdząc, że orzeczenie TK ws. supremacji konstytucji nad prawem europejskim jest krokiem w stronę Polexitu. Przyczyną takiego stanu rzeczy była niska frekwencja.

Ludzi było mało. Żeby wypełnić plac Zamkowy w Warszawie i udawać, że na demonstracji są tłumy, wystarczy zgromadzić w tym miejscu 5-6 tys. ludzi, sami tak robiliśmy – mówi jeden z polityków PiS, który wskazuje także, iż o porażce lidera PO świadczy doskonale jego reakcja na Roberta Bąkiewicza i jego ludzi, którzy mieli go zdenerwować.

Być może frekwencja byłaby nieco wyższa, gdyby na manifestacji pojawili się także liderzy innych ugrupowań na opozycji. Mowa o PSL-u i Polsce 2050. Problem w tym, że liderzy tychże formacji – Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Szymon Hołownia – nie raczyli pojawić się na tym wydarzeniu. Wszystko z powodu “urażonej dumy” – twierdzi “Wprost”.

– Tusk obiecał Hołowni, że razem staną na konferencji i ogłoszą manifestację. A zrobił to sam. Co do Kosiniaka, to Władek był obrażony, że Tusk zadzwonił do Szymona, co wiedział od Hołowni, bo są w stałym kontakcie, a do niego przez długi czas telefonu nie wykonał. Potem postanowił nie odebrać, by na koniec poinformować lidera PO, że jest w Krakowie, za daleko, żeby dojechać na manifestację – uważa jeden z polityków Koalicji Polskiej.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Wprost Autor: JD
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij