Świat

Hit! Aktywiści klimatyczni próbowali zablokować ruchliwe skrzyżowanie. Kierowcy wzięli sprawę w swoje ręce

Eko-aktywiści z organizacji Insulate Britain spróbowali zablokować ważne skrzyżowanie w ramach walki z globalnym ociepleniem. Kierowcy szybko zrobili z nimi porządek.

Insulate Britain (IB) to organizacja, która wyrosła ze słynnej Extinction Rebellion. Jej członkowie domagają się, żeby rząd UK ocieplił wszystkie budynki socjalne w UK. Argumentują, że dzięki temu można będzie ograniczyć ich ogrzewanie, co wpłynie na niższe emisje CO2. O realizację swojego postulatu walczą blokując autostrady i drogi krajowe. Chwalą się, że od swojego powstania zablokowali je już 13 razy.

Jeden z ich protestów miał miejsce na drodze krajowej A1090 w pobliżu mostu Dartford Crossing w Essex. Zablokowali tam skrzyżowanie w pobliżu Terminalu Towarowego Purfleet. To skrzyżowanie jest niezwykle istotne dla lokalnego ruchu, zwłaszcza jeśli chodzi o transportujące towary ciężarówki, i kierowcy powiedzieli dziennikarzom radia LBC, że często tworzą się przed nim korki nawet wtedy, gdy żadni aktywiści akurat go nie blokują.

Tym razem jednak ich protest nie poszedł tak, jak się spodziewali. Zdenerwowani kierowcy postanowili bowiem sami rozwiązać problem. Na nagraniach i zdjęciach które trafiły do mediów społecznościowych widać, jak wysiadają ze swoich samochodów i zaczynają się z nimi kłócić. Na nagraniu opublikowanym przez radio LDC słychać też, że jedną z kobiet która utknęła w tym proteście była Polka. „Muszę iść do roboty, k**wa” – słychać jak krzyczy po polsku do aktywistki blokującej jej przejazd. „Wy****dalaj k**wa!” – dodała ciągnąc ją za kołnierz po chodniku – „Co to ma być?! Co to jest k**wa!”.

Inni kierowcy z kolei zaczęli łapać siedzących na środku ulicy aktywistów i bezceremonialnie ściągać ich na chodnik, przepuszczając kolejne samochody. Aktywiści wracali na drogę tylko po to, żeby znowu być odciągniętymi przez innych kierowców. Na kolejnym nagraniu słychać jak jeden z kierowców nazwał ich „bandą p***rzonych d**ków” i spytał czego nie są w pracy.

Obecna na miejscu reporterka LBC donosiła, że sytuacja była bardzo napięta i obawiała się, że eko-aktywiści zaraz zostaną zlinczowani gdyż „furia kierowców weszła na nowy poziom”. Jeden z kierowców ciężarówki zatrzymał swój pojazd tuż obok nich, tak że ich ciała dotykały zderzaka. Inni kierowcy grozili im, że jeśli nie opuszczą zaraz drogi, to ich przejadą.

Jedną z nich była matka, która próbowała odwieźć syna do szkoły. „Z drogi, zejdźcie natychmiast z drogi. Nie wk***iajcie mnie! Mój syn musi dostać się do szkoły, nie obchodzi mnie dlaczego k**wa protestujecie. Mój syn ma 11 lat, musi dostać się do szkoły” – cytuje jej słowa dziennik Daily Mail. „Myślisz, że się przejmuje?” – odpowiedziała kiedy jeden z aktywistów spytał, czy chce ich zabić żeby go odwieźć do szkoły – „Przejadę prosto po was. Wy k**wa….przejadę prosto po was!”.

Jeden z kierowców powiedział dziennikarce, że przez ten protest stracił okazję do zdobycia pracy. Był umówiony na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko kierowcy wywrotki, ale z powodu eko-aktywistów spóźnił się na nią pół godziny. Powiedziano mu, że zostałby zatrudniony gdyby tylko stawił się na czas. „Popatrz na tę zgraję, żaden z nich nie pracuje” – powiedział łamiącym się głosem dziennikarce – „Ja mam dwójkę małych dzieci”.

Równocześnie Insulate Britain prowadziła protest na Skrzyżowaniu 31 na autostradzie M25. Tutaj jednak policja pojawiła się bardzo szybko, już 5 minut od zgłoszenia. Aresztowano 16 aktywistów a jeden pas ruchu był cały czas otwarty. W wypadku protestu w pobliżu Dartford pierwsi policjanci pojawili się na miejscu dopiero godzinę po rozpoczęciu protestu. „Powtarzam: Insulate Britain to eko-terroryści. Muszą być pozamykani w więzieniach. Ludzie umrą. I nie ma tu żadnej policji – wstyd” – napisał na Twitterze Dan Wootton z MailOnline.

Policja z Essex poinformowała ok. 13, że protest już się zakończył. W jego trakcie aresztowali 19 osób. Podziękowali też obywatelom za…cierpliwość i zrozumienie.

Wcześniej sąd zabronił im protestować w 14 miejscach w okolicy Londynu i Dover, w tym na M25. Stało się tak na wniosek Transport for London (TfL). Aktywiści wczoraj jednak demonstracyjnie spalili nakazy sądowe przed budynkiem sądu. Media odkryły również, że jedna z aresztowanych na proteście IB kobiet jest żoną wysoko postawionego dyrektora TfL. Zrezygnował już ze stanowiska, na którym zarabiał 170 tysięcy funtów rocznie, ale TfL twierdzi, że nie miało to nic wspólnego z jej aresztowaniem.

Źródło: Stefczyk.info na podst. LBC, Daily Mail Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij