Świat

Poszukiwania narzeczonego Gabby Petito. Były agent FBI zdradził najbardziej prawdopodobny scenariusz

W USA nadal trwają poszukiwania Briana Laundrie, narzeczonego zamordowanej blogerki Gabby Petito. Były agent FBI Terry Turchie, który jest doświadczony w takich poszukiwaniach, zdradził telewizji Fox News w jaki sposób służby mogą go znaleźć.

21-letnia blogerka Gabby Petito zaginęła podczas wycieczki vanem po USA pomiędzy 27 i 30 sierpnia. Laundrie wrócił sam do domu w Northport, a dziesięć dni później jej matka zgłosiła jej zaginięcie. Zrobiło się o nim bardzo głośno gdyż Laundrie odmawiał jakichkolwiek komentarzy w sprawie tego co się stało, nie chciał rozmawiać ani z policją ani z jej rodziną. 19 września jej zwłoki zostały odnalezione w parku narodowym Teton w Wyoming. Autopsja wstępnie wykazała, że została zamordowana, ale na razie nie ujawniono w jaki sposób.

Wcześniej, 17 września, rodzina Laundriego zgłosiła, że nie mieli z nim kontaktu od pięciu dni. Rozpoczęły się jego poszukiwania, które skoncentrowały się na rezerwacie Carlton, w którym często lubił spacerować. Jak na razie nie odnaleziono jednak jego śladów. On sam nie jest na razie oskarżony o zamordowanie Petito, w tej sprawie ma status „osoby budzącej zainteresowanie”, ale jest poszukiwany nakazem aresztowania za użycie bez pozwolenia jej karty kredytowej.

Były agent FBI Terry Turchie już raz dowodził podobnie głośną akcją poszukiwania zbiega. Na olimpiadzie w Atlancie doszło do eksplozji łądunku wybuchowego, który zabił jedną osobę i zranił 111 kolejnych. Wkrótce po nim doszło do kolejnych eksplozji. Odpowiedzialny za nie był Eric Rudolph. FBI złapała go dopiero w 2003 roku i obecnie odsiaduje karę dożywocia. Turchie dowodził obławą na niego w górach Północnej Karoliny w latach 98-99.
Zdaniem byłego agenta Laundrie wpadnie z powodu dawnych przyzwyczajeń. Jego zdaniem ludzie nie zmieniają się tylko dlatego, że ukrywają się przed prawem, i prędzej czy później zaczynają żyć w taki sam sposób w jaki żyli przed pogonią.

Wiadomo, że przed swoim zaginięciem Laundrie lubił piesze wędrówki i interesował się survivalem, przez co wiele osób podejrzewa, że ukrywa się w dziczy lub podróżuje po USA. Zdaniem Turchiego nie ukrywa się jednak „w jakimś obozie czy w jakiejś jaskini, gdzieś na twardej zimnej ziemi czy w wodzie z aligatorami i wężami”. Jego zdaniem żyje w bardziej komfortowych warunkach i ktoś najprawdopodobniej mu teraz pomaga.

Jego zdaniem Laundrie wpadnie najprawdopodobniej przez przypadek. Tak stało się z Rudolphem, który został aresztowany przez początkującego policjanta z małego miasteczka, który podczas rutynowego patrolu uznał, że próbuje się włamać do sklepu. To, że w ogóle zaczęto go szukać, też było dziełem przypadku – FBI zaczęła go podejrzewać po tym, kiedy jeden ze sklepikarzy ujawnił im, że odbył z nim dziwną rozmowę i kiedy na miejscu jednego z zamachów odnaleźli kawałek tablicy rejestracyjnej z jego samochodu.

Jego zdaniem Laundrie musi z czegoś żyć, więc najprawdopodobniej trzyma się w pobliżu ludzi których zna i którym ufa. Jego zdaniem nawet jeśli podróżuje po USA, to prędzej czy później wpadnie podczas np. rutynowej kontroli drogowej. Uważa, że FBI powinna potraktować te poszukiwania tak, jak prowadzą wszystkie inne – rozmawiać z jego znajomymi, rodziną, starać się go jak najlepiej poznać. Jego zdaniem wszyscy zbiegowie prędzej czy później stają się zmęczeni i wpadają bo przestają uważać. Czasami trwa to całymi latami, ale zdaniem agenta w tym wypadku Laundrie wpadnie w ręce służb szybciej.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Fox News Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij