Sport

Zakaz seksu w wiosce olimpijskiej? “Tego nie da się uniknąć” – twierdzi słynna sportsmenka

W tym roku głośno zrobiło się o tym, że uczestnikom Olimpiady zakazano uprawiać między sobą seks w wiosce olimpijskiej. Susen Tiedke, która reprezentowała Niemcy w skoku w dal na olimpiadach w 1992 i 2000 roku twierdzi, że ten zakaz nic nie da.

Seks w wiosce olimpijskiej był od zawsze tematem, o którym mało mówiło się w przestrzeni publicznej. Sami organizatorzy od czasu olimpiady w Seulu w 1988 roku rozdawali jednak sportowcom ogromne ilości prezerwatyw. Podczas olimpiady w Rio rozdano ich aż 450 tysięcy.

W tym roku zrobiło się o nim głośno kiedy pojawiła się plotka jakoby organizatorzy kazali olimpijczykom spać na kartonowych łóżkach po to, aby nie uprawiali na nich seksu. Sami organizatorzy szybko ją zdementowali twierdząc, że użyli takich łóżek głównie z powodu ekologii. Liczni sportowcy natomiast publikowali w mediach społecznościowych nagrania pokazujące, jak po nich skaczą – które miały świadczyć, że są one wystarczająco wytrzymałe także do innych aktywności. Reprezentacja Izraela udowodniła, że te łóżka są wystarczająco mocne aby wytrzymać osiem skaczących po nich jednocześnie osób.

Faktem jest jednak to, że z powodu pandemii sportowcy mają nakaz zachowywania dystansu społecznego. Nie mogą sobie nawet podawać ręki albo przybijać piątki. Za złamanie tego zakazu grożą im kary finansowe, a w razie recydywy nawet dyskwalifikacja i odebranie medali. Japoński Komitet Olimpijski zdecydował też, że prezerwatywy – 160 tysięcy sztuk – zostaną rozdane sportowcom dopiero po zakończeniu igrzysk, na pamiątkę.

Tiedke powiedziała niemieckiemu Bildowi, że żadne zakazy nic nie dadzą. „Zakaz seksu budzi we mnie śmiech, w ogóle nie zadziała” – stwierdziła – „sportowcy na Olimpiadzie są w szczycie formy fizycznej. Kiedy kończą się zawody, chcą uwolnić swoją energię”.

Tiedtke powiedziała, że kiedy sama startowała w olimpiadach trenerzy radzili zawodnikom, żeby nie uprawiali seksu przed startem by nie tracić energii. Już po zawodach zwykle jednak świętowali na spontanicznych imprezach, często mocno zakrapianych alkoholem, po których niejednokrotnie chodzili razem do łóżka. „Współlokatorzy byli wyrozumiali jeśli ktoś potrzebował pokoju dla siebie” – stwierdziła – „Zawsze słyszało się cudze „imprezy”, czasami trudno było przez nie spać”.

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij