Gospodarka

Fotowoltaika doprowadzi do katastrofy ekologicznej? Naukowcy ostrzegają

Fotowoltaika reklamowana jest jako ekologiczna alternatywa dla pozyskiwania prądu dzięki paliwom kopalnym. Naukowcy z uniwersytetu w Calgary ostrzegają jednak, że wzrost jej popularności może doprowadzić do katastrofy ekologicznej.

W czekającym na recenzje naukowe badaniu pod kierownictwem specjalistki od łańcuchów zaopatrzenia Sesaru Duran naukowcy zauważyli, że panele słoneczne po pewnym czasie przestają działać. Obecnie standardem jest resurs między 25 a 30 lat, co oznacza, że panele zainstalowane na początku obecnego boomu na fotowoltaikę niedługo będą musiały być wymienione. Ich zdaniem problemem jest to, co z nimi zrobić kiedy przestaną działać.

Naukowcy zauważają, że panele słoneczne w teorii można poddać recyclingowi. Składają się bowiem głównie z aluminium, szkła i plastiku. Problemem jest jednak to, że taki recycling jest trudny i drogi, a tym samym mało opłacalny. Zauważają również, że sam transport zużytych paneli do miejsca gdzie zostaną mu poddane będzie trudny i kosztowny. Przy braku odpowiednich regulacji w większości państw świata ich zdaniem większość z nich trafi na wysypiska.

Już w 2016 roku Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej (IRENA) ostrzegała, że zużyte panele słoneczne będą dużym problemem. Obliczyli, że do 2050 roku na wysypiska trafi aż 78 milionów ton zużytych paneli – i do tego czasu świat będzie musiał wymyślić sposób na to jak sobie z nimi poradzić.

Grupa Duran zgadza się z tą opinią, ale ich zdaniem te 78 milionów ton to znacznie zaniżona liczba. Zwracają uwagę na to, że IRENA założyła, że panele będą wyrzucane kiedy przestaną już działać, po 30 latach. Zdaniem kanadyjskich naukowców rozwój fotowoltaiki może sprawić, że ludzie nie będą czekać na koniec resursu paneli tylko będą je wymieniać co kilka lat na nowsze, bardziej efektywne modele. Ich zdaniem w 2030 roku liczba wyrzuconych na śmieci paneli może być nawet 50 razy większa niż szacuje IRENA. Według nich w 2035 roku fotowoltaika będzie tworzyła 2,5 tony odpadów na każdą tonę nowo zainstalowanych paneli słonecznych. Podkreślają, że ich statystyki dotyczą wyłącznie paneli instalowanych na domach a nie np. w elektrowniach słonecznych.

W artykule o tym badaniu opublikowanym w Harvard Buisness Review autorzy pokazali przykład hipotetycznej pani Brown z Kalifornii, która zainstalowała na swoim domu panele słoneczne w 2011 roku. Kosztowało to 40,8 tysiąca dolarów, z czego 30% pokryły rządowe dopłaty. W pierwszym roku wygenerowały 12 tysięcy kilowatów energii, zaoszczędzając jej 2100 dolarów w rachunkach, w kolejnych latach ta ilość jednak spada w związku z degradacją modułów. W 2026 roku pani Brown dochodzi do wniosku, że chociaż mogłaby używać tych paneli do 2041 roku, to koszt instalacji nowych spadł o 70% od 2011, także dzięki rządowym dopłatom, a same panele są bardziej wydajne więc pozwolą jej zaoszczędzić więcej pieniędzy. Zwracają uwagę, że z perspektywy konsumenta wymiana paneli przed czasem jest działaniem racjonalnym – więc należy się spodziewać, że większość właśnie tak postąpi.

To wywoła jednak ogromny problem z setkami tysięcy ton wyrzuconych paneli. Zwracają uwagę, że ta branża energetyki jest kompletnie nieprzygotowana na recycling takiej ilości, a niska wartość odzyskanych materiałów sprawia, że nie mają zbyt wielu powodów do opracowywania nowych technologii. Zauważają, że obecnie koszt recyclingu jednego panelu to 20-30 dolarów, ale koszt wysłania go na wysypisko to zaledwie 1-2 dolary.
Autorzy badania podkreślają, że bezpośredni koszt recyclingu to nie wszystko. Przed nim panele muszą bowiem być zdjęte z dachu i załadowane na ciężarówkę, a z racji ich rozmiarów i delikatności jest to trudna operacja wymagająca odpowiednich fachowców. Dodatkowo z racji zawartości ciężkich metali niektóre rządy uznają je za śmieci wysokiego ryzyka, a to jeszcze bardziej podwyższy koszty. „Ekonomia energii słonecznej – tak jasna gdy obserwuje się ją z punktu widzenia roku 2021 – może szybko ściemnieć a branża utonie pod ciężarem własnych śmieci” – ostrzegają.

Ich zdaniem kluczowe dla rozwiązania tego problemu jest przyjęcie przez USA i inne państwa świata odpowiednich przepisów dotyczących recyclingu paneli już teraz a nie czekanie na to aż wypełnią wysypiska. Ich zdaniem przyszłe amerykańskie przepisy będą wzorowane na tzw. dyrektywie WEEE Unii Europejskiej. Zauważają jednak, że koszty spadną na producentów, przez co wielu z nich może splajtować – a to zrodzi problem co zrobić z wyprodukowanymi przez nich panelami. Zauważają również, że same przepisy nic nie dadzą gdyż branża musi najpierw stworzyć odpowiednią infrastrukturę umożliwiającą ich recycling.

Autorzy zauważyli, że ten problem dotyczy też innych „ekologicznych” technologii. Zauważają na przykład, że w ciągu następnych 20 lat na wysypiska w USA trafi 720 tysięcy ton łopat z elektrowni wiatrowych. Zauważają również, że samochody elektryczne są coraz popularniejsze, ale obecnie zaledwie 5% zużytych akumulatorów poddawane jest recyclingowi.

W swoim badaniu napisali, że opisany przez nich problem nie jest niczym nowym. Zauważają, że już teraz ludzkość musi się zmagać z tonami tzw. e-śmieci. Spadające ceny elektroniki użytkowej – takiej jak komputery, telefony czy telewizory – oraz pojawianie się na rynku co chwilę nowych modeli sprawiają, że wiele osób wyrzuca sprzęt, który jest relatywnie nowy i nadal sprawny. Sprawia to, że wiele wysypisk jest zapchanych takimi śmieciami, a często są one ładowane do kontenerów i przemycane do państw trzeciego świata, gdzie trafiają na niebezpieczne dla środowiska naturalnego dzikie wysypiska. „Wygląda na to, że historia się powtarza, i najprawdopodobniej stanie się to szybciej niż nam się wydaje” – podkreślili.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Harvard Buisness Reviev, National Post Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij