Świat

FBI dokonało nalotu na hotel i zakuło gości w kajdanki. Okazało się, że to pomyłka

Oddział FBI z Alaski dokonał nalotu na dom właścicielki hotelu, zakuł ją i jej męża w kajdanki i skonfiskował im telefony i laptopy. Okazało się, że to była pomyłka.

Podczas zamieszek do jakich doszło 6 stycznia w Waszyngtonie ktoś ukradł laptopa należącego do asystenta spiker Izby Nancy Pelosi, jednej z najbardziej wpływowych osób w Partii Demokratycznej. Wkrótce potem aresztowano w tej sprawie 22-letnią Riley June Williams, którą oskarżono o to, że chciała go sprzedać Rosjanom. Laptopa nie udało się jednak odzyskać. Sama Pelosi zarzeka się, że służył wyłącznie do przygotowywania prezentacji i nie było na nim niczego ważnego. Pomimo tego jego poszukiwania trwają.

Marylin Hueper to właścicielka małego hotelu i spa w mieście Homer na Alasce. Ujawniła lokalnej radiostacji KSRM-AM, że ostatnio agenci FBI wyważyli drzwi do ich hotelu. Następnie zakuli ją, jej męża i wszystkich gości w kajdanki, po czym pokazali jej nakaz przeszukania i skonfiskowali wszystkie laptopy i telefony komórkowe. Kiedy zapytała ich dlaczego po prostu nie zapukali zamiast wyważać drzwi powiedzieli jej, że pukali ale nikt im nie otworzył.

Agenci powiedzieli jej, że chyba domyśla się co ich sprowadza. Kiedy zaprzeczyła powiedzieli jej, że szukają laptopa Pelosi. Następnie pokazali jej zdjęcie kobiety, która jest podejrzana o jego posiadanie, zrobione podczas zamieszek w Waszyngtonie. Hueper twierdzi, że faktycznie była do niej niesamowicie podobna i miała bardzo podobne ubrania. Ona sama i jej mąż byli 6 stycznia w Waszyngtonie i postanowili dołączyć do protestu przeciwko sfałszowaniu przez lewicę wyborów, ale kobieta twierdzi, że nie brali udziału w zamieszkach.

Kiedy agenci pokazali jej kolejne zdjęcia stało się jasne, że doszło do pomyłki i to nie jej szukają. „Zareagowałam tak” czekajcie, to ona? To wyraźnie nie jestem ja. Czego nie pokazaliście mi tego zdjęcia od początku?” – powiedziała. Miała też powiedzieć agentom, że nawet nie wiedziała, że skradziono laptopa Pelosi. Ostatecznie agenci wyszli z jej hotelu nie aresztując nikogo.

Rzecznik prasowa biura polowego FBI w Anchorage potwierdziła, że taki nalot miał miejsce i sąd wyraził na niego zgodę na prośbę FBI i Policji Kapitolińskiej. Zasłaniając się procedurą odmówiła jednak podania jakichkolwiek szczegółów.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Fox News Autor: WM
Fot. U.S. Army Materiel Command, CC BY-SA 2.0

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij