Gospodarka

Amerykańskie korporacje chcą złagodzenia ustawy walczącej z pracą niewolniczą

W amerykańskim Kongresie trwają prace nad ustawą, która powstrzyma wykorzystywanie pracy niewolniczej Ujgurów w chińskim Sinciangu. Niektóre korporacje zapłaciły ogromne kwoty lobbystom aby złagodzić jej zapisy.

Sinciang jest domem Ujgurów – mniejszości etnicznej pochodzenia tureckiego, wyznającej głównie Islam. Chińscy komuniści od kilku lat intensywnie ją prześladują. Ujgurzy między innymi trafiają do sieci „obozów reedukacyjnych”, gdzie poddawani są komunistycznemu praniu mózgów. Uciekinierzy z Sinciangu mówią również o przymusowych aborcjach i sterylizacjach czy zmuszaniu ich do przyjmowania nieprzetestowanych „leków” na COVID-19. Zarówno administracja Donalda Trumpa jak i Joe Bidena oficjalnie uznały to, co tam się dzieje, za ludobójstwo.

Bardzo kontrowersyjnym tematem jest to, że Ujgurzy mają być zmuszani do pracy niewolniczej. Ma to się dziać zarówno w więzieniach i w obozach reedukacyjnych jak i w semi-dobrowolny sposób, w którym Ujgurzy dostają wybór między pracą a trafieniem do obozu. Według Han Lianchao, wiceprzewodniczącego organizacji CPIC, praca niewolnicza jest tak powszechna w Sinciangu, że ciężko odróżnić opartą na niej gospodarkę od tej normalnej. Wiele osób oskarża zachodnie korporacje o to, że korzystają z tej sytuacji i dopuszczają do swoich łańcuchów zaopatrzenia surowce, komponenty czy nawet gotowe produkty produkowane przez ujgurskich niewolników.

Aby to powstrzymać w amerykańskim kongresie pojawiła się w marcu zeszłego roku Ustawa o Prewencji Pracy Niewolniczej Ujgurów (UFLPA). Od lat trzydziestych w USA obowiązuje zakaz importu produktów stworzonych przez niewolników, ale to rząd decyduje które produkty zostaną z tego powodu zakazane. Jeśli UFLPA weszłaby w życie, to rząd z góry zakładałby, że wszystkie produkty tworzone w tym regionie Chin kwalifikują się do tej kategorii, chyba że Komisarz ds. Ceł i Ochrony Granic na podstawie dowodów uznałby, że dany produkt jest tworzony uczciwie. Korporacje musiałyby również ujawnić rządowi wszelkie interesy prowadzone w Sinciangu. Ustawa po raz pierwszy trafiła pod głosowanie w Izbie Reprezentantów 22 września 2020 i przeszła niemal jednogłośnie, 406-3, jednak nigdy nie trafiła pod głosowanie w Senacie. 18 lutego przedstawiono więc w Izbie jej nową wersję.

Nieoficjalnie wiadomo, że ta ustawa wywołała panikę wśród amerykańskich korporacji. Szczególnie duże obawy projekt tej ustawy wywołał wśród przemysłu tekstylnego i elektronicznego. Sinciang zajmuje bowiem na tyle ważną pozycję w chińskich łańcuchach dostaw w tych dwóch branżach, że wejście tej ustawy w życie znacznie utrudniłoby amerykańskim korporacjom interesy z Chinami. Jak donosił w styczniu portal Daily Caller wiele korporacji, w tym Apple, Nike i Coca-Cola, oraz wiele organizacji pozarządowych reprezentujących świat biznesu płaciło dziesiątki tysięcy dolarów lobbystom, których celem było doprowadzenie do złagodzenia jej zapisów.

W tym tygodniu waszyngtońscy lobbyści złożyli w kongresie najnowsze rozliczenia. Wynika z nich, że nadal biorą pieniądze od korporacji za działanie na rzecz złagodzenia zapisów tej ustawy. Apple na przykład zapłaciła 90 tysięcy dolarów firmie Fierce Government Relations za lobbowanie na rzecz pasujących im zmian w kilku przyjmowanych ustawach, w tym w UFLPA. Taką samą kwotę zapłacili Invariant LLC, a wśród zleconych jej zadań jest „monitorowanie akcji legislacyjnej dotyczącej siły roboczej i łańcuchów zaopatrzenia w Chinach”. Washington Post donosił 29 grudnia, że Apple kupuje ekrany do iPhonów w firmie Lens Technology, która produkuje je z wykorzystaniem pracy niewolniczej. Sama korporacja oczywiście temu zaprzeczyła.

Oprócz Apple za lobbing na rzecz złagodzenia tej ustawy zapłaciły dwie inne: Jinko Solar, chińska firma działająca na rynku energii słonecznej oraz VF Corporation, do której należą takie marki odzieżowe jak North Face czy Dickies. Obie zapłaciły lobbystom za usługi po 200 tysięcy dolarów. Także szereg reprezentujących biznes organizacji, jak np. Narodowe Stowarzyszenie Handlu, Stowarzyszenie Technologi Konsumenckiej czy Amerykańska Izba Handlu lobbowały na rzecz złagodzenia jej zapisów.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Daily Caller Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij