Kraj

Publicysta oko.press oskarżony o zgwałcenie studentki. “Gwałcił mnie do rana, aż jego współlokator zaczął dobijać się do drzwi”

Zgodnie z relacją portalu TVP Info jeden z doktorantów na Uniwersytecie Warszawskim, a także publicysta oko.press, miał się dopuścić wykorzystania seksualnego jednej ze studentek. Oskarżony nie przyznaje się do winy twierdząc, iż uzyskał zgodę na seks od kobiety. Tymczasem redakcja oko.press zdecydowała się na zawieszenie współpracy z nim do czasu wyjaśnienia całej sprawy.

Informację w tej sprawie zamieścił Studencki Komitet Antyfaszystowski działający przy Uniwersytecie Warszawskim. Zgodnie z czwartkowym oświadczeniem jeden z doktorantów uczelni miał się dopuścić zgwałcenia 20-letniej kobiety podczas “wydarzenia studenckiego”, do którego miało dojść jesienią ubiegłego roku. Organizacja wymieniła go nawet z imienia i nazwiska dodając, iż pracuje on na wydziale Artes Liberales UW.

Jednocześnie SKA twierdzi, że już w przeszłości władze uczelni były informowane o niestosowanym zachowaniu doktoranta, który miał dopuszczać się przemocy seksualnej wobec młodych kobiet przy rozprowadzaniu substancji psychotropowych. Jednak UW wszczął przeciwko niemu jedynie dochodzenie dotyczące rozprowadzania narkotyków.

-Nie zgadzamy się na zamiatanie sprawy przemocy seksualnej pod dywan! Nie chcemy, aby zarzuty wobec (tu wskazano nazwisko rzekomego sprawcy – przyp. red.) sprowadzały się tylko do kwestii rozprowadzania wśród studentek narkotyków. Nazywajmy gwałt po imieniu – czytamy w oświadczeniu komitetu.

W rozmowie z “Gazetą Wyborczą” wypowiedziała się studentka, wobec którą miał zgwałcić doktorant. Jak twierdzi jej koleżanki miały ostrzegać ją przed nim, informując m.in. że często wykorzystuje młode studentki i podaje im narkotyki. Przyznaje także, że doktorant kilkukrotnie podejmował z nią próby rozmowy i miał jej proponować zażywanie substancji psychoaktywnych, jednak zawsze mu odmawiała.

Obydwoje mieli się spotkać na jednej z imprez, podczas której pracownik UW miał się jej bacznie przyglądać. Według relacji dziewczyny w pewnym momencie najprawdopodobniej podano jej tzw. tabletkę gwałtu.

– Nie wypiłam dużo, ale w pewnej chwili dziwnie się poczułam. Ocknęłam się na łóżku w jego pokoju. Byłam zupełnie naga, moje ciuchy leżały porozrzucane wokół. Znów odpłynęłam, ale świadomość wracała co kilka minut. Gwałcił mnie do rana, aż jego współlokator zaczął dobijać się do drzwi. Wtedy kazał mi się szybko ubrać, zaprowadził mnie do mojego pokoju, wepchnął do łazienki i zrobił to jeszcze raz. Nie miałam siły walczyć – opowiedziała dziewczyna.

Studentka dodaje, że próbowała wyjaśnić całą sprawę następnego dnia z doktorantem, jednak ten ponownie miał ją wykorzystać. Kobieta przez długi czas starała się ukryć informację o gwałcie, aż wreszcie skonsultowała się z doradcą ds. przemocy seksualnej na UW.

Sam doktorant twierdzi, że jest niewinny, a studentka miała wyrazić zgodę na seks. Kiedy został zapytany o podstawę swoich twierdzeń powiedział jedynie, że zostało mu to “zasugerowane na podstawie języka, rozmowy, komend instruujących jego zachowanie”.

Jak się okazuje, oskarżony mężczyzna jest publicystą antyrządowego lewicowego portalu oko.press. Sam portal na pytania TVP Info w związku z całą sprawą stwierdził, że zdecydował się na zawieszenie współpracy do czasu wyjaśnienia sprawy.

Źródło: Stefczyk.info na podst. TVP Info Autor: JD
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij