Świat

Sąd uznał, że publikacja nagich zdjęć polityk leżała w interesie społecznym

Była lewicowa kongresman Katie Hill chciała pozwać konserwatywny blog i brytyjski tabloid za publikację jej nagich zdjęć. Sędzia uznała jednak, że te zdjęcia to istotna informacja dla jej wyborców i odrzuciła pozew.

Hill była kongresman Partii Demokratycznej z Kalifornii. Zdobyła swój stołek w 2018 roku pokonując w wyborach republikańskiego kongresmana Steve’a Knighta. Dzięki serii filmów dokumentalnych o jej kampanii wyemitowanych przez HBO, poparciu od samego Baracka Obamy i skłonności do kompromisu z prawicą błyskawicznie zaczęła zyskiwać popularność i wiele osób wróżyło jej imponującą karierę w polityce.

Ta jednak nie potrwała długo. W październiku 2019 blog RedState zarzucił jej, że miała pozamałżeński romans z pracownikiem swojego biura. Hill nie ukrywała, że jej małżeństwo już się praktycznie rozpadło, ale romans z własnym pracownikiem którego się nie zgłosiło to poważne naruszenie przepisów. Dodatkowo blog opublikował jej nagie zdjęcia. Na jednym z nich widać było jak trzyma tzw. bongo, używane zwykle do palenia marihuany. Na drugim można było zauważyć, że ma tatuaż z Żelaznym Krzyżem – symbolem pruskiej armii, używanym do dziś przez niemiecką armię ale w USA jednoznacznie kojarzącym się z ruchami neonazistowskimi. Skandal był tak duży, że Hill po dziewięciu dniach od tej publikacji zrezygnowała z bycia kongresman i odeszła z polityki.

W grudniu zeszłego roku była polityk pozwała do sądu Salem Media Group do której należy RedState oraz brytyjski tabloid Daily Mail, który przedrukował jej zdjęcia i sprawił, że o całej aferze zrobiło się bardzo głośno. Twierdziła, że z ich strony była to publikacja tzw. „pornografii bez zgody”, co jest zakazane przez prawo. Pozwała również swojego byłego już męża twierdząc, że to on wykradł jej zdjęcia i przekazał je dziennikarzom. W środę sąd jednak zdecydował się na odrzucenie jej pozwu.

Sędzia Yolanda Orozco stwierdziła, że z tych zdjęć potencjalni wyborcy mogą wyciągnąć informacje o jej charakterze, takie jak np. jej skłonność do używek, zdrad małżeńskich czy sympatia do białych suprematystów. Z tego powodu jej zdaniem ich publikacja pomogłaby im w podjęciu świadomej decyzji przy urnie wyborczej oraz była ważna ze społecznego punktu widzenia – więc jako taka mieści się w gwarantowanej przez pierwszą poprawkę do konstytucji wolności słowa. Hill i jej prawnik już zapowiedziały apelację.

Źródło: Stefczyk.info na podst. The Hill Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij