Kraj

Policjanci z Katowic chcieli złapać oszustów. Policjanci z Radomia aresztowali im prowokatora

Telewizja Polsat ujawniła niecodzienną historię. Wymierzona w oszustów akcja policjantów z Katowic nie doszła do skutku ponieważ policjanci z Radomia postanowili aresztować mężczyznę który miał być prowokatorem. 

Oszustwa „na wnuczka” nadal są popularną formą oszustw których ofiarą padają seniorzy. Polegają na tym, że do ofiary zgłaszają się oszuści, którzy podają się zwykle za znajomych ich wnuczka. Przekonują ich, że ten ma poważne kłopoty i potrzebuje gwałtownie pieniędzy a oni mu je dostarczą. Niestety często ofiary wierzą w te historie i przekazują pieniądze – zwykle niebagatelne kwoty – oszustom.

Kamil D. twierdzi, że wszedł w ten proceder przypadkiem. Mężczyzna zamieścił w internecie ogłoszenie, że szuka pracy. Odezwał się do niego mężczyzna który zaproponował mu pracę jako kurier. Za jeden kurs miał dostawać 150 złotych. Po kilku dniach zorientował się jednak, że pracuje dla oszustów. Twierdzi, że zaniepokoił go fakt, że dorośli ludzie posługują się zdrobnieniami.

Po zorientowaniu się w czym rzecz mężczyzna dobrowolnie zgłosił się do katowickich policjantów. Nie tylko opowiedział im co zaszło ale także zaproponował, że pomoże im złapać oszustów jako prowokator. Złapanie oszustów nie jest łatwą sprawą więc policjanci przyjęli jego ofertę. Miał się z nimi spotkać mając na sobie podsłuch i zainstalowaną w samochodzie kamerę.

Niestety do prowokacji nie doszło. W dniu zaplanowanej akcji o 6 rano do jego mieszkania wpadli funkcjonariusze z Radomia, którzy zakuli go w kajdanki i zabrali do aresztu. Mężczyzna próbował im wytłumaczyć o co chodzi ale nie chcieli słuchać. Oszustów rzecz jasna nie udało się złapać, nie udało się też odzyskać wyłudzonych przez nich pieniędzy, szacowanych na kilkaset tysięcy złotych.

Sam prowokator stanął za to przed sądem. Sąd nie uwierzył, że pracował dla oszustów nieświadomie, nie wzruszył go również fakt, że sam zgłosił się na policję. Skazał go więc na karę pół roku więzienia. Mężczyzna ma również oddać 200 tysięcy złotych ofiarom szajki dla której pracował. Wyrok jest prawomocny, mężczyzna walczy teraz jedynie o to, żeby karę odbywać w areszcie domowym.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Polsat News Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij