Świat

Amerykańscy studenci wyjeżdżają na ferie wiosenne. Wiele osób martwi się, że przywiozą do domów wirusa

W USA trwa obecnie sezon ferii wiosennych. Studenci i uczniowie gremialnie ruszyli wypoczywać w ciepłe miejsca -ale wiele osób martwi się o to jak to wpłynie na pandemię.

Spring Break to trwające ok. tygodnia ferie wiosenne dla amerykańskich studentów i części uczniów. Ich termin jest zależny od poszczególnej uczelni, sezon na nie zaczyna się pod koniec lutego i kończy w pierwszej połowie kwietnia. Tradycją jest to, że w tym okresie wielu studentów wyjeżdża do ciepłych miejsc aby spędzić wolne na opalaniu się, piciu i imprezowaniu. W tym roku jednak komplikuje to fakt, że właśnie trwa pandemia – zeszłoroczna przerwa wypadła w momencie, w którym zagrożenie chińskim koronawirusem nie było jeszcze zbyt duże, więc mało kto zwrócił wtedy na to uwagę.

Popularnym celem studentów jest Floryda, szczególnie Fort Lauderdale w południowo-wschodniej części tego stanu oraz słynna Miami Beach. W tym roku stała się dla nich wyjątkowo atrakcyjna, gdyż w tym stanie zniesiono już niemal wszystkie restrykcje.

Jak donosi lokalny portal Sun Sentinel w tym roku studenci zachowują się jakby już nie było pandemii. Jego dziennikarze nie zauważyli nikogo, kto nosiłby maseczkę lub zachowywał zasady dystansu społecznego. Plaże, restauracje i bary są zatłoczone jak we wcześniejszych latach, co niewątpliwie cieszy ich właścicieli. Sami studenci pytani o to przez dziennikarzy zwykle odpowiadają, że nie przejmują się bo nie są w grupie ryzyka. Wielu z nich wspomina, że musieli wyjechać, gdyż pandemia i lockdowny negatywnie odbijały się na ich zdrowiu psychicznym i musieli od nich odpocząć.

Niektórzy lokalni politycy są zachwyceni tym, że tegoroczny Spring Break wygląda normalnie, co na pewno pomoże gospodarce tego stanu. Wiele osób martwi się jednak, że zatłoczone plaże Florydy staną się ogniskiem choroby, którą studenci rozwiozą po całych stanach. „Z tłumami, zwłaszcza w barach i bez maseczek, jest ogromne ryzyko, że część odwiedzających ulegnie infekcji i zawiezie ją do domu” – skomentował dr J. Glenn Morris z Uniwersytetu na Florydzie.

Burmistrz Fort Lauderdale Dean Trantalis stwierdził, że doniesienia o lekkomyślności studentów są mocno przesadzone a w większości restauracji, barów itp. dochowuje się zasad bezpieczeństwa. „Ludzie zawsze znajdą przypadkowe przykłady nieprzestrzegania zaleceń i sprawią, że będą wydawały się normą” – powiedział – „Większość ludzi zna zasady i ich przestrzega. Mamy plaże i otwarte przestrzenie, a te nie narażają ludzi na nadmierne ryzyko”.

Niektóre biznesy postanowiły z własnej inicjatywy wprowadzić ostrzejsze zasady bezpieczeństwa niż wymagają tego przepisy. Jednym z nich jest niezwykle popularny wśród odpoczywających studentów kurort The Warf w Fort Lauderdale. Jego kierownictwo poinformowało, że nie będą do niego wpuszczane osoby młodsze niż 23 lata nie mieszkające na stałe na Florydzie. Dodatkowo kurort będzie przyjmował tylko połowę normalnej pojemności i wprowadził nakaz chodzenia w maseczkach. Jak donoszą lokalne media kurort miał poważne kłopoty kiedy otworzył się w listopadzie na kilka dni. W mediach społecznościowych pojawiły się wtedy zdjęcia jego gości nie przestrzegających zasad bezpieczeństwa, przez co jego właściciele musieli zapłacić szereg grzywien. Kiedy ponownie otwarli się w styczniu wprowadzono szereg dodatkowych obostrzeń.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Florida Sun Sentinel Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

0 0

Lewica cieszy się ze śmierci księcia Filipa

0 0

Kolejny problem z Boeninigiem 737Max. Kolejne linie je uziemiają

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij