Świat

Brytyjski wywiad szuka pracowników – pod warunkiem, że nie są białymi mężczyznami

Brytyjska agencja wywiadowcza GCHQ wkrótce będzie szukała nowych informatyków. Nie chce jednak zatrudniać białych mężczyzn.

Centrala Łączności Rządowej (ang. Goverment Communications Headquaters, GCHQ) to brytyjska agencja wywiadowcza zajmująca się tzw. signals intelligence czyli podsłuchiwaniem rozmów telefonicznych, depesz radiowych, komunikacji przez internet etc. oraz ich rozkodowywaniem jeśli są zaszyfrowane. Stanowi więc mniej więcej odpowiednik słynniejszej amerykańskiej NSA, chociaż jest od niej znacznie starsza, założono ją już w 1919 roku. Odegrała ogromną rolę podczas II Wojny Światowej, to jej członkowie odkodowywali bowiem niemieckie depesze szyfrowane Enigmą i łamali jej kolejne wersje.

Jakiś czas temu GCHQ ogłosiła, że wkrótce rozpocznie rekrutację do swojego wydziału informatycznego. Na swojej stronie zamieścili informację o tym, że rozpoczynają przyjmowanie wstępnych zgłoszeń. Te mają im pokazać jakie jest zainteresowanie pracą dla nich – faktyczne zgłoszenia z życiorysami będą przyjmowane dopiero za kilka tygodni.
W swoim ogłoszeniu GCHQ poinformowało, że są zainteresowani szerokim spektrum kandydatów. „W GCHQ różnorodność i otwartość na wszystkich są krytyczne dla naszej misji. Aby chronić UK potrzebujemy naprawdę różnorodnych pracowników, którzy są odbiciem społeczeństwa któremu służymy” – napisali uściślając, że ta różnorodność obejmuje osoby o różnym pochodzeniu, etniczności, orientacji seksualnej i płciowej, niepełnosprawnych i nawet osoby chore psychicznie.

Jest jednak jedna kategoria kandydatów, których nie chcą – biali mężczyźni. W ich ogłoszeniu było to jasno napisane: „Proszę zauważyć, że Rejestracja Zainteresowania jest otwarta wyłącznie dla osób pochodzących z mniejszości etnicznej albo dla kobiet z wszystkich teł etnicznych”. Nie było to również subtelnie ukryte – informację o tym napisano pogrubioną czcionką na samej górze opisu wolnych stanowisk. Gdyby ktoś jakimś cudem tego nie zauważył, to ta informacja ponownie znalazła się na jego końcu.

Sprawa oczywiście wywołała w UK zrozumiały skandal. Wiele osób zwróciło uwagę, że takie działanie stanowi bezpośrednie naruszenie brytyjskiego prawa antydyskryminacyjnego. Pozwala ono wprawdzie na preferencyjne traktowanie osób mających „chronione charakterystyki”, jak w lewicowej nowomowie nazywa się homoseksualizm, zaburzenia płciowe czy czarną skórę – ale wyłącznie w konkretnych przypadkach. Nie zezwala za to na dyskryminację całej grupy etnicznej czy płciowej przy rekrutacji.

Jednym z najgłośniejszych krytyków postępowania agencji okazał się poseł Torysów Philip Davies, który nie szczędził im gorzkich słów, łącznie z nazwaniem ich kretynami. Zwrócił uwagę na to, że według wszelkich dających się zmierzyć statystyk grupą, która w UK radzi sobie najgorzej, są biali mężczyźni z robotniczych rodzin. Tymczasem GCHQ w jego opinii w ramach wyrównywania szans chce pomóc absolwentowi elitarnej szkoły Eaton tylko dlatego, że jest czarny, albo absolwentce dobrej szkoły publicznej za to, że jest kobietą.

„To kompletnie nieakceptowalne. Jeśli mam być szczery, to jest to haniebne. Nie rozumiem dlaczego myślą, że powinni móc dyskryminować z powodu rasy i płci” – powiedział dziennikowi Daily Mail – „Większość ludzi uznałaby, że filtrowanie bezrobotnych z powodu ich rasy jest obrzydliwe. To jest kompletnie i całkowicie nieakceptowalne”. Doradził im, żeby zaczęli tę rekrutację od początku i wyraził nadzieję, że do bezpieczeństwa państwa podchodzą poważniej niż do rekrutacji.

Działanie agencji skrytykowała również rządowa Komisja ds. Równości i Praw Człowieka. „Proporcjonalna pozytywna akcja jest zgodna z prawem i jest ważnym sposobem na zwiększanie równości okazji. Zachęcamy organizacje do jej stosowania, tam gdzie to ma sens, aby odpowiedzieć na problemy przed jakimi stają członkowie niewystarczająco reprezentowanych grup i poprawić ich uczestnictwo” – stwierdził jej rzecznik – „Jednakże otwieranie stanowisk pracy tylko dla członków niewystarczająco reprezentowanych grup kiedy członkostwo w tych grupach nie jest wymagane przez samą pracę to bezprawna dyskryminacja”.

Przedstawiciele agencji bronią się, że nie jest to żadna dyskryminacja. Ich zdaniem zamknięcie wstępnej rekrutacji dla białych mężczyzn miało na celu zachęcenie ich do rozważenia kariery u nich. Ich zdaniem do dyskryminacji doszłoby jedynie wtedy, kiedy odrzucaliby podania białych mężczyzn z powodu ich płci i koloru skóry dopiero w faktycznym procesie rekrutacji. Na razie nie jest jednak jasne czy osoby, które zarejestrowały wcześniej swoje zainteresowanie, będą miały większe szanse na stanowisko. Informacja o tym, że właściwy proces rekrutacji będzie otwarty dla wszystkich, także dla białych mężczyzn, znalazła się w ich ogłoszeniu dopiero po wybuchu skandalu.

Warto odnotować, że to kolejny już w UK skandal wokół dyskryminacji białych mężczyzn. Jakiś czas temu wysoko postawiony urzędnik Matthew Parr podał brytyjski rząd do sądu. Jest on jednym z pięciu urzędników nadzorujących brytyjską policję. Dostał to stanowisko w 2016 roku, kiedy rząd ograniczał pensje urzędników, więc zaproponowano mu sporo niższą pensję niż dostają pozostali – niecałe 134 tysiące funtów rocznie i niecałe 8 tysięcy funtów zwrotu za koszty życia.

Parr, były wiceadmirał, dowiedział się jednak, że czarnoskóra Wendy Williams, która objęła to stanowisko kilkanaście miesięcy wcześniej, dostała normalną pensję, 185 tysięcy funtów, chociaż już wtedy w Home Office obowiązywały oszczędności na pensjach. Jego zdaniem rząd bał się, że gdyby przyznał czarnoskórej kobiecie mniejszą pensję niż mają jej biali koledzy, to spowodowało by to skandal – a tym samym on został potraktowany niesprawiedliwie gdyż jest białym mężczyzną.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Daily Mail Autor: WM
Fot.

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij