Świat

Protesty w Libanie. Policja użyła gazu łzawiącego

Mieszkańcy Libanu nie są zadowoleni z tego, jak rząd radzi sobie z następstwami eksplozji w porcie w Bejrucie. Tysiące mieszkańców stolicy wyszło na ulice, doszło do starć z policją.

We wtorek w bejruckim porcie doszło do eksplozji ok. 2700 ton azotanu amonu. Eksplozja zabiła co najmniej 157 osób, zraniła kilka tysięcy kolejnych i spowodowała gigantyczne straty materialne.

W sobotę na Placu Męczenników w Bejrucie doszło do protestu przeciwko rządowi Libanu. Jego uczestnicy, kila tysięcy osób, zarzucają rządowi wprowadzenie kraju w głęboki kryzys gospodarczy. Twierdzą również, że powodem tej eksplozji była korupcja i zaniedbania, co sprawiło, że niebezpieczny materiał przez sześć lat nie został usunięty z tego magazynu.
Wielu uczestników tego protestu krzyczało „Ludzie chcą upadku reżymu”, hasło popularne w trakcie tzw. Arabskiej Wiosny w 2011 roku. Inni nawoływali do rewolucji. Pojawiły się również szubienice na których wieszano kukły polityków.

 

Protestów pilnowała policja w strojach do kontroli zamieszek. Doszło do starć z demonstrantami. Kiedy jedna grupa próbowała sforsować policyjne barykady aby dostać się do budynku parlamentu policjanci użyli gazu łzawiącego, jednego uczestnika zabrała z tego powodu karetka. Okolice protestu patrolowało również wojsko wyposażone w samochody z CKMami ale na szczęście żołnierze nie otwarli ognia.

Kiedy trwał protest tysiące innych mieszkańców stolicy sprzątało rozrzucony przez eksplozję gruz z ulic. Zniszczenia nią wywołane oszacowano na 15 miliardów dolarów i dla wszystkich jest oczywiste, że rząd pogrążonego w głębokim kryzysie gospodarczym kraju nie będzie miał pieniędzy na odbudowę własnej stolicy.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Reuters Autor: WM
Fot. PAP/EPA/Nabil Mounzer

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij