Świat

Lewicowa polityk uznała świętego, który poświęcił życie dla chorych na trąd Polinezyjczyków, za białego rasistę i kolonizatora

Lewicowa polityk Alexandra Ocasio-Cortez podała posąg Damiena De Veuster za przykład „kultury białej supremacji”. Misjonarz ten stracił życie pomagając trędowatym.

W czwartek AOC opublikowała na swoim Instagramie nagranie w którym chciała pokazać swoim zwolennikom jak wygląda wnętrze Kapitolu. Pokazała im między innymi Narodową Kolekcję Posągów. Zawiera ona obecnie 100 pomników podarowanych przez wszystkie stany aby upamiętnić swoich najważniejszych mieszkańców. Kiedy przechodziła obok podarowanego przez Hawaje pomnika św. Damiana De Veuster, zwanego Ojcem Damianem, powiedziała, że ten pomnik to przykład „kultury białej supremacji” ciągle obecnej w Waszyngtonie.

„Nawet kiedy wybieramy posągi aby opowiedzieć historię kolonizowanych miejsc, opowiadamy historie kolonizatorów i osadników – i dosłownie nikogo innego. To nie królowa Lili’uokalani z Hawajów, jedyna królowa regentka Hawajów, została unieśmiertelniona i to nie jej historię opowiedziano” – można było przeczytać na jej Instagramie. Dodała, że nie chodzi jej o krytykowanie tego konkretnego posągu ale o pokazanie wzoru, w którym na Kapitolu oddaje się cześć głównie białym mężczyznom. „Tak właśnie wygląda kultura patriarchatu i białej supremacji!” – stwierdziła.

Problem w tym, że nie mogła gorzej trafić z wyborem posągu do tej opinii. Urodzony we flamandzkiej części Belgii ojciec Damien przybył bowiem na Hawaje – będące wtedy jeszcze niepodległym królestwem – nie jako kolonizator a jako misjonarz. W tamtym czasie mieszkańcy wysp zmagali się z wieloma chorobami zakaźnymi których nabawili się od handlarzy. Jedną z nich był trąd, który na wyspy przywlekli prawdopodobnie Chińczycy.

Król Kamehameha V i parlament zdecydowały, że aby powstrzymać rozprzestrzenianie się tej nieuleczalnej w tamtych czasach choroby zdecydował, że chorzy na nią będą zsyłani na wysepkę Molokai. Zapewniano im jedzenie i nic więcej, a cała kolonia szybko pogrążyła się w anarchii. Odpowiadając na wezwanie biskupa diecezji Honolulu Louisa Desire Maigreta ojciec Damien, jako jeden z czterech księży, zgłosił się na ochotnika i jako pierwszy trafił na tą wyspę. Wkrótce miał go zmienić kolejny ale ostatecznie został na niej aż do śmierci.

Ojciec Damien zmienił życie mieszkańców wyspy. Nie tylko niósł im pociechę duchową ale także, jako wszechstronnie wykształcony człowiek, pomagał im jako lekarz. Nauczył ich jak budować domy, szkoły i drogi, zbudował kościół i parafię, pomógł im stworzyć samorząd. Za jego „rządów” osada składająca się z rozpadających się szałasów zmieniła się w sprawnie funkcjonującą kolonię. Brał też udział w ich pogrzebach nie tylko odprawiając ceremonie ale także osobiście budując im trumny i kopiąc groby. „Stałem się trędowatym wśród trędowatych aby pozyskać ich dla Chrystusa” – napisał w liście do swojego brata.

Król David Kalakaua był pod takim wrażeniem postępowania belgijskiego misjonarza, że nadał mu, jako jednemu z pierwszych, Królewski Order Kalakaua. O jego kolonii zrobiło się również głośno na świecie. Katolicką misję na Hawajach wspierały darami i darowiznami nie tylko katolicy ale także amerykańscy protestanci i Kościół Anglikański.

Jego słowa z listu do brata okazały się niestety prorocze. W 1884 roku przygotował sobie gorącą kąpiel i kiedy włożył nogę do wody jego skóra pokryła się bąblami ale on sam nie poczuł bólu. Wiedział doskonale co to oznacza – po 11 latach życia w kolonii trędowatych sam złapał trąd. Pomimo choroby spędził ostatnie lata życia na gorączkowej aktywności, starając się skończyć jak najwięcej projektów i zadbać o to, by kolonia dalej funkcjonowała po jego śmierci. Zmarł pięć lat później, 15 kwietnia 1889 roku. Miał 49 lat.

W 1977 roku papież Paweł VI ogłosił go Czcigodnym Sługą Bożym. W 1995 roku papież Jan Paweł II uznał go za Błogosławionego. W 2008 roku Watykan zaakceptował dwa cudy za jego wstawiennictwem – uleczenie mieszkanki Hawajów z rzadkiej i całkowicie nieuleczalnej odmiany raka w 1998 i francuskiej zakonnicy z chronicznej choroby jelit w 1895. Papież Benedykt XVI w tym samym roku ogłosił go Świętym.

Całą sprawę skomentował dla Catholic News Agency Dallas Carter z diecezji w Honolulu, z pochodzenia rdzenny Polinezyjczyk. „Każdy mieszkaniec Hawajów który zna swoją historię – czyli większość z nich – katolik czy nie, absolutnie będzie bronił dziedzictwa Damiena jako człowieka, który był pokochany przez mieszkańców i który jest dla nas bohaterem przez swoją miłość do naszego ludu” – skomentował – „Nie ocenialiśmy go po kolorze jego skóry. Ocenialiśmy go po miłości jaką miał dla naszego ludu”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. National Catholic Register Autor: Wiktor Młynarz
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij