Kraj

Trwa dramat 4-letniej Ines. Znowu próbowano ją odebrać jej polskiej rodzinie

Doszło do kolejnej już próby odebrania 4-letniej Ines jej rodzinie. Tym razem też się nie udała.

Matka Ines poznała jej pochodzącego z Maroka ojca w Belgii, gdzie oboje pracowali jako okuliści. Rozstała się z nim kiedy dziewczynka miała rok, po czym razem z dziewczynką wróciła do Polski.  Ojciec Ines poszedł do sądu w Brukseli a ten w listopadzie 2017 roku nakazał matce przewiezienie dziewczynki do Belgii i powierzenie jej ojcu. Dwa lata później belgijski sąd przyznał mu wyłączne prawo do opieki nad nią. Dzień po tym wyroku kobieta nagle zmarła a dziewczynka trafiła pod opiekę babci a siostrzenica zmarłej złożyła wniosek do sądu o ustanowienie jej jako rodziny zastępczej. Polski sąd również stwierdził, że dziewczynka powinna wrócić do Belgii. „Nim rozstrzygnięcie warszawskiego sądu się uprawomocniło, sąd w Katowicach wydał postanowienie o odebraniu dziecka i o odesłaniu go do ojca do Belgii, nie patrząc na to, jaką traumę może przeżyć dziecko” – skomentowała to babcia dziewczynki, znana profesor okulistyki.

W pomoc w rozwiązaniu sytuacji włączyło się ministerstwo sprawiedliwości. Przedstawiciele ministerstwa mają wątpliwości co do przebiegu procesu w Belgii – ten bowiem toczył się zaocznie i nie wiadomo, czy matka Ines w ogóle o nim wiedziała. Wiceminister Michał Wójcik zaapelował do obu stron sporu o to, aby dla dobra dziecka doszły do porozumienia. Strona polska zaproponowała również mediacje aby dziewczynka mogła wcześniej poznać swojego ojca, przez co jej powrót do Belgii będzie mniej traumatyczny. Wójcik rozmawiał o sytuacji prawnej i faktycznej Ines z wicepremierem Belgii Koenem Geensem.

Rozmowy te nie przyniosły jednak skutku. W oświadczeniu przekazanym przez ambasadę Polskiej Agencji Prasowej 18 czerwca władze Belgii napisały, że „wyrażają głęboki niepokój w związku z tym, iż wyroki belgijskich i polskich sądów w sprawie uprowadzenia za granicę 4-letniego dziecka narodowości belgijsko-polskiej nie są wykonywane należycie” i „pomoc w jak najszybszym powrocie dziecka do ojca w Belgii, zgodnie z wszelkimi stosowanymi zasadami międzynarodowej współpracy oraz w zgodzie ze wspomnianymi wyrokami sądów w Belgii oraz w Polsce”.

Kurator sądowy już dwukrotnie próbował odebrać dziewczynkę jej polskiej rodzinie, działając na podstawie postanowienia radomskiego sądu, które zostało udzielone sądowi w Katowicach w ramach pomocy prawnej. Za pierwszym razem odstąpił od tego gdyż dziewczynka zaniosła się płaczem i kurczowo chwyciła babci a za drugim gdyż ojciec miał nie pojawić się w miejscu, gdzie miał ją odebrać. Przyszedł dopiero wtedy, gdy kurator odstąpił już od czynności.

Na miejscu interweniował wtedy Rzecznik Praw Dziecka. „Prowadzę tę sprawę osobiście od wielu miesięcy. W lutym udało się przekonać sąd do wstrzymania odebrania dziecka, ale coś się wydarzyło i postanowienie wydano ponownie” – powiedział wtedy dziennikarzom TVP Info – „Widziałem radość rodziny z tego, że dziecko zostaje w Polsce. Dziewczynka kocha babcię, choć nadal cierpi po stracie mamy”.

Wójcik poinformował dzisiaj, że kurator po raz trzeci podjął próbę odebrania dziewczynki jej polskiej rodzinie. Ponownie odstąpił od wykonania czynności, chociaż na razie nie jest jasne dlaczego. „Ile razy jeszcze sąd w Katowicach będzie testował psychikę dziecka?!” – napisał na Twitterze.

„Dziś kolejna, na szczęście nieudana, próba odebrania 4-letniej Ines od wychowującej ją od 3 lat babci.” – skomentował na swoim Twitterze RPD – „Konwencja o prawach dziecka mówi jasno – praworządnym jest zachowanie tożsamości dziecka. Dlatego bronię dobra dziewczynki, bo ma prawo wychowywać się w rodzinie, którą kocha”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. PAP, TVP Info Autor: WM
Fot.

Ankieta

Gdzie spędzisz najbliższe wakacje?

Ładowanie ... Ładowanie ...

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij