Świat

Amerykanie mają już dość protestów! “Strefy wolne od BLM” i samoobrony obywatelskie w coraz większej ilości miast

Masowe protesty organizowane przez Antifę oraz ruch Black Lives Matter coraz bardziej irytują amerykańskie społeczeństwo, które zmęczone jest ciągłymi zamieszkami oraz dewastacją miejsc publicznych. Dlatego też amerykańskie władze – zarówno na szczeblu centralny, jak i lokalnym – podejmują coraz to nowsze kroki mające na celu uspokojenie agresywnych zachowań demonstrantów. Bierni nie pozostają także obywatele tego kraju.

Już od miesiąca Stany Zjednoczone stoją pod znakiem antyrasistowskich manifestacji, jakie rozpoczęły się po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda z ręki policjanta w Minneapolis. Choć ich organizatorzy oraz uczestnicy zapewniają o “pokojowym” charakterze protestów, to jednak rzeczywistość pokazuje skrajnie inny obraz. Zamieszki, starcia z policją i lokalną ludnością, grabieże, rozboje, pobicia, dewastacja miejsc publicznych, niszczenie pomników, a nawet i kilkanaście ofiar śmiertelnych – tak obecnie wyglądają niektóre ulice największych miast USA.

Eskalacja przemocy oraz zniszczeń wymusiła na administracji Donalda Trumpa podjęcie interwencji w tej sprawie. Amerykański prezydent ostatnio zapowiedział wprowadzenie wysokich kar, w tym również finansowych, dla wszystkich uczestników protestów, którzy dopuszczą dewastacji pomników oraz innych miejsc publicznych, a także jakichkolwiek grabieży. Polityk może także liczyć na pomoc swoich rodaków, którzy będą pilnowali porządku oraz przestrzegania prawa przez aktywistów Antify oraz Black Lives Matter.

W coraz większej ilości średnich oraz małych miast USA pojawiają się uzbrojone formacje samoobrony obywatelskiej, przybierającej formę powszechnej mobilizacji mieszkańców. Przykładem takiej działalności Amerykanów jest chociażby miejscowość Omak w stanie Waszyngton, na temat której został poświęcony jeden z ostatnich artykułów “The Washington Post”.

Gazeta przestawia relację 19-letniej studentki, która odpowiadała za zorganizowanie manifestacji w tym mieście. Według dziewczyna grupa ok. 70 uzbrojonych w karabiny osób otoczyła uczestników protestu.

Przedstawili się jako samoobrona obywatelska i zapowiedzieli, że jeśli ktoś z nas tknie cudzą własność lub miejską infrastrukturę, zaczną do nas strzelać. A przecież tylko wzywaliśmy do pokojowego zniszczenia pomnika jednego z dawnych mieszkańców Omak, którego uważamy za rasistę – żaliła się dziewczyna, która wyznała, iż poczucie strachu i rozczarowania towarzyszyły jej przez niemal całą trasę marszu.

Takich miejscowości, jak Omak, jest w Stanach Zjednoczonych coraz więcej. Lokalna społeczność nie chce, aby na ulicach ich miejsc zamieszkania rozgrywały się dantejskie sceny, które znacząco paraliżują ruch i życie w największych amerykańskich miastach. Wtórują im lokalne władze, które nie chcą się mieszać do protestów. Dlatego też szeryfowie w niektórych miejscowościach ostrzegają protestujących, iż policja nie zagwarantuje im bezpieczeństwa, jeśli dopuszczą się jakiegokolwiek aktu wandalizmu czy przemocy, a sprawiedliwość wymierzą uzbrojeni obywatele. Natomiast burmistrzowie części miast zamieścili na wjazdach billboardy z napisami “Strefy wolne od Black Lives Matter”.

Nie wszystkim jednak podoba się postawa mieszkańców oraz władz amerykańskich prowincji, próbujących się jedynie bronić przed wandalami oraz grabieżcami, których podczas protestów nie brakuje. Oprócz samych uczestników demonstracji, w tym także członków Antify i ruchu Black Lives Matter, krytykę wyrażają także niektóre media uznawane w USA za “lewicowe”, które piszą o “białych, prowincjonalnych rasistach ze skrajnej prawicy”.

-Uniemożliwiają oni Afroamerykanom i wspierającym ich aktywistom wyrażenie słusznego gniewu – uważa “The Washington Post”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. magnapolonia.org Autor: JD
Fot.
Komentarze pod artykułami zostały tymczasowo wyłączone i zostaną przywrócone po zakończeniu obowiązywania ciszy wyborczej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij