Sport

Ten incydent wywołał oburzenie w Wielkiej Brytanii. Samolot z napisem “White Lives Matter” przeleciał w trakcie meczu

Manchester City rozbił ekipę Burnley aż 5:0 w ramach dokończonej po przerwie spowodowanej przez pandemię koronawirusa 30 kolejki Premier League. Jednak największą uwagę mediów nie przyciągnął sam mecz, a samolot, który pojawił się nad murawą stadionu Etihad w Manchesterze.

Ekipa aktualnego mistrza Anglii pewnie powróciła do rozgrywek Premier League po niemalże trzymiesięcznej przerwie. Piłkarze Pepa Guardioli pewnie wpierw pokonali Arsenal (3:0), a wczoraj odprawili z kwitkiem zespół Burnley, rozbijając swoich rywali aż 5:0. Aczkolwiek nawet przy tak imponujących wynikach klubu z niebieskiej części Manchesteru może im być ciężko w obronie tytułu mistrzowskiego, gdyż starta do liderującego Liverpoolu jest wciąż zbyt wysoka – obecnie różnica pomiędzy obydwiema drużynami wynosi 20 punktów, a do zakończenia sezonu pozostało jedynie 8 kolejek.

Jednak znacznie więcej uwagi, niż samemu spotkaniu, brytyjskie media poświęciły sytuacji, która miała miejsce nad stadionem Etihad. Chwilę po pierwszym gwizdku arbitra nad murawą przeleciał samolot z transparentem o następującej treści: “White Lives Matter – Burnley”, co jest jawnym odwołaniem do trwających od kilku tygodni protestów antyrasistowskich związanych ze śmiercią George’a Floyda, organizowanych głównie przez ruch Black Lives Matter. Przypomnijmy, iż aktualnie przed rozpoczęciem spotkania w Premier League piłkarze, sędziowie, a także sztab szkoleniowy zostali zobowiązani do klęknięcia na minutę, aby wyrazić swój sprzeciw wobec rasizmu. Co więcej na trykotach piłkarzy, zamiast nazwisk zawodników, pojawiły się hasła “Black Lives Matter”.

Okazuje się, iż transparent wywołał ogromny skandal i został uznany z jakiegoś powodu przez część Brytyjczyków za rasistowski. Na razie nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za akcję, jednak nie ulega najmniejszym wątpliwościom, iż jest to osoba lub osoby związane ze środowiskiem kibicowskim klubu Burnley FC. Sam klub wydał nawet oświadczenie w tej sprawie, w którym zdecydowanie odciął się od całego incydentu, potępił go, a także zapewnił, iż będzie współpracować z organami ścigania w celu ujęcia sprawców.

-Chcemy wyjaśnić, że osoby odpowiedzialne za to nie są mile widziane na naszym stadionie. W żaden sposób nie reprezentują wartości wyznawanych przez klub piłkarski Burnley – czytamy w oświadczeniu brytyjskiego klubu.

Akcję potępił również kapitan zespołu Ben Mee, który w pomeczowym wywiadzie stwierdził, iż “jest mu wstyd za całą sytuację”.

Źródło: Stefczyk.info na podst. uknews.pl Autor: JD
Fot. PAP/EPA/Shaun Botterill/NMC/Pool
Komentarze pod artykułami zostały tymczasowo wyłączone i zostaną przywrócone po zakończeniu obowiązywania ciszy wyborczej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij