Świat

Proaborcyjna aktywistka okłamała ONZ o swoim wykształceniu. Nie spotkała ją za to kara

Wysoko postawiona pracownica ONZ i proaborcyjna aktywistka okłamała ONZ w sprawie swojego wykształcenia. Pomimo tego nie spotkała jej żadna kara.

Urodzona w Australii Kate Gilmore całe życie spędziła pracując dla mniej lub bardziej lewicowych organizacji pozarządowych. W latach 1996-2000 była szefową australijskiego oddziału Amnesty International. Następnie została zastępcą sekretarza generalnego w centrali tej organizacji. To właśnie ona miała być odpowiedzialna za to, że AI zaczęła otwarcie promować aborcję, przez co wielu aktywistów odeszło w ramach protestu. W końcu związane z nią kontrowersje były tak duże, że AI zapłaciła jej ponad 600 tysięcy dolarów odprawy. Jak donosi agencja C-FAM ówczesny szef Amnesty stwierdził, że to mała cena za to żeby sobie wreszcie poszła.

W 2012 roku Gilmore została zastępcą dyrektora w kontrowersyjnym Funduszu Populacyjnym ONZ. Jak donosiły prawicowe media wykorzystywała swoją pozycję do prób zmuszania państw do liberalizacji przepisów aborcyjnych czy dotyczących prostytucji. Szczególnie narzekali na to dyplomaci z państw Afryki którzy twierdzili, że ONZ próbuje ich zmusić nie tylko do legalizacji aborcji ale także do wprowadzenia edukacji seksualnej dla dzieci od 5 lat w górę. W 2015 roku awansowano ją na stanowisko zastępcy wysokiego komisarza ds. praw człowieka.

W listopadzie zeszłego roku dziennikarz Matthew Lee ujawnił, że Gilmore okłamała ONZ w kwestii swojego wykształcenia. Zauważył, że jej biografia na stronie internetowej ONZ twierdzi, że skończyła licencjat na Uniwersytecie Nowej Anglii, studia podyplomowe z pracy społecznej Uniwersytecie w Melbourne oraz Rozwój Społeczności na Królewskim Instytucie Technologicznym w Melbourne – co było nieprawdą. Lee poinformował o tym Sekretarza Generalnego ONZ. Wcześniej o tym samym doniosło dwóch pracowników jej biura.

Normalnie coś takiego skończyłoby się poważnymi konsekwencjami służbowymi. W tym wypadku jednak tak się nie stało. Odpowiedzialni za takie problemy urzędnicy nie podjęli żadnych działań a sekretarz generalny Antonio Guterres stwierdził, że był to błąd na stronie internetowej. Jej internetową biografię po cichutku zmieniono pół roku po tym kiedy sprawa wyszła na jaw, chociaż już zauważono, że jej nowa wersja też nieco mija się z prawdą.

Ostatecznie Gilmore pozwolono odejść z ONZ z odpowiednią odprawą i wszystkimi dodatkami. Znalazła ciepłą przystań w radzie nadzorczej Planned Parenthood, największej na świecie sieci klinik aborcyjnych. W tym tygodniu wykorzystała tą pozycję aby potępić list szefa USAID – amerykańskiej organizacji rządowej zajmującej się pomocą zagraniczną – do Guterresa w której stwierdzał on, że aborcja to nie jest pomoc humanitarna i nie powinna być ujęta w awaryjnym programie finansowym wprowadzanym przez ONZ w ramach walki z pandemią.

Źródło: Stefczyk.info na podst. Life Site News, C-FAM Autor: WM
Fot. Aotearoa, CC BY-SA 3.0

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij