Świat

Wysoko postawiony chiński urzędnik przyznał, że dane dotyczące zachorowań były zaniżone

Wiele państw świata zarzuca komunistycznym Chinom, że celowo zaniżali dane dotyczące zachorowań na COVID-19 w początkowym okresie pandemii. Wysoko postawiony urzędnik przypadkowo przyznał, że faktycznie tak było.

Według oficjalnych danych w Chinach miały miejsce niemal 83 tysiące przypadków infekcji koronawirusem, co kosztowało życie 4634 osób. Szybko jednak pojawiły się wątpliwości co do prawdziwości tych danych. Coraz częściej zaczęto zarzucać chińskim komunistom, że celowo zaniżali liczbę chorych aby ukryć to, jak poważna jest ta pandemia. Zdaniem amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego robili tak aby zdążyć zbudować zapasy środków ochronnych zanim reszta świata zacznie je w panice skupować.

Zhong Nanshan główny doradca chińskiego rządu ds. pandemii koronawirusa, wsławiony swoją walką z epidemią SARS w 2003 roku, udzielił wywiadu stacji CNN w którym ostrzegł, że Chiny nie powinny osiadać na laurach gdyż najnowsze ogniska COVID-19 sugerują, że wkrótce może czekać ich druga fala choroby. „Większość Chińczyków nadal jest narażona na infekcję COVID-19 z powodu braku odporności” – stwierdził – „Stoimy przed wielkim wyzwaniem. Nie jest lepiej niż za granicą”.

W trakcie tego wywiadu Zhon wyznał, że w krytycznym początkowym okresie epidemii dane o liczbie chorych faktycznie były zaniżane. Obwinił o to lokalne władze. Zhong był szefem oficjalnej delegacji Narodowej Komisji Zdrowia, która została wysłana do Wuhan aby zbadać sytuację na miejscu. Dotarł do tego miasta 18 kwietnia i od razu zaczął dostawać telefony od lekarzy i swoich studentów z informacjami, że sytuacja epidemiologiczna jest znacznie gorsza niż wynikałoby to z oficjalnych informacji. Twierdzi, że nabrał podejrzeń kiedy oficjalna liczba zakażeń pozostała na tym samym poziomie przez dziesięć kolejnych dni.

Zdaniem lekarza prawdę o koronawirusie ukrywały przed światem lokalne władze. „Lokalne władze, nie podobało im się wtedy mówienie prawdy” – stwierdził – „Na samym początku były cicho i wtedy ja powiedziałem, że mamy więcej zainfekowanych osób”. Zhong stwierdził, że tak długo nalegał na lokalnych urzędników, że w końcu powiedzieli mu prawdę. Twierdzi też, że w przeciwieństwie do epidemii SARS, kiedy komuniści ukrywali prawdę o niej przez blisko trzy miesiące, tym razem postanowili być szczerzy i dane po 23 stycznia są wiarygodne.

Jego słowa trzeba jednak traktować z dużą dozą sceptycyzmu. Kiedy w kwietniu zniesiono większość ograniczeń nałożonych z jego polecenia na mieszkańców Wuhan mogli oni wreszcie odebrać urny z prochami swoich krewnych, którzy padli ofiarą pandemii. Do internetu wyciekły wtedy filmy pokazujące, że zarówno ilość tych urn jak i długość kolejek po ich odbiór wydaje się nieproporcjonalnie duża w stosunku do oficjalnej liczby ofiar. W odpowiedzi władze dodały do niej 1300 osób twierdząc, że lokalne instytucje medyczne źle opisały ich zgony. Wzbudziło to kolejne podejrzenia, że komuniści manipulowali statystykami.

Prawdę o ich działaniu być może odkryje międzynarodowe śledztwo w sprawie początku i przebiegu tej pandemii. Z takim pomysłem wystąpiła Australia i według lokalnych mediów ich pomysł cieszy się już poparciem 63 różnych państw. Chińczycy jak na razie mają jednak robić wszystko, aby do niego nie dopuścić.

Źródło: Stefczyk.info na podst. CNN Autor: WM
Fot. PAP/EPA/AXEL HEIMKEN / POOL

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij