Świat

Chiny cenzurują badania nad koronawirusem?

Dwa prestiżowe chińskie uniwersytety usunęły ze swoich stron badania dotyczące pochodzenia koronawirusa. Zachodni eksperci uważają, że ich treść była niewygodna dla rządzących ChRL komunistów.

W początkowym okresie pandemii Chiny były powszechnie chwalone za zdecydowaną reakcję na jej wybuch i wysiłki aby nie wyszła poza ich granicę. Szybko jednak zaczęło wychodzić na jaw, że sytuacja nie jest tak różowa jak mogłoby się wydawać. Chińscy komuniści zaczęli być oskarżani o to, że nie tylko zignorowali jej początek, ale aktywnie uciszali lekarzy, którzy ostrzegali przed nowym wirusem. To opóźnienie zdaniem wielu osób sprawiło, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Oskarżano ich także o zaniżanie faktycznej liczby ofiar, przez co inne państwa nie przygotowały się na najgorsze licząc na to, że ta pandemia nie będzie aż tak niebezpieczna.

Teraz pod adresem Chin padły oskarżenia o cenzurowanie pracy naukowców badających pochodzenie koronawirusa. Dwa prestiżowe chińskie uniwersytety, Uniwersytet Fudan i Chiński Uniwersytet Geograficzny w Wuhan, opublikowały na swoich stronach dwa badania dotyczące pochodzenia koronawirusa i początków epidemii. Obydwa bardzo szybko je usunęły twierdząc, że muszą przed publikacją przejść dodatkowe sprawdzenie.

Uniwersytet w Wuhan opublikował również nowe wytyczne dla akademików. Stwierdził w nich, że wszelkie badania dotyczące pochodzenia wirusa powinny być najpierw dopuszczone do publikacji po sprawdzeniu ich przez chińskie Ministerstwo Nauki i Technologii. Przedstawiciele uniwersytetu podkreślili również, że autorzy badań powinni się skupiać nie tylko na warstwie merytorycznej ale także na tym, czy treść ich badań nadaje się do publikacji. Wytyczne te zostały już usunięte z ich strony.

Zachodni naukowcy i specjaliści od Chin uważają, że zamieszanie z tymi badaniami to znak, że chińscy komuniści cenzurują prace naukowców obawiając się, że ujawnią niewygodne fakty o ich postępowaniu w kluczowym początkowym okresie pandemii. Profesor Steve Tsang z londyńskiego Insttutu Chińskiego SOAS powiedział, że od samego początku pandemii chiński rząd bardzo zwraca uwagę na to jak świat postrzega ich postępowanie.

„Jeśli chodzi o priorytety, kontrola narracji jest ważniejsza od publicznego zdrowia czy wpływu na gospodarkę. Nie oznacza to, że zdrowie czy gospodarka są bez znaczenia. Ale narracja jest najważniejsza” – powiedział dziennikowi Guardian – „Jeżeli te dokumenty są autentyczne, to sugeruje to, że rząd naprawdę chce ściśle kontrolować narrację o źródłach COVID-19”.

Źródło: Guardian Autor: WM
Fot. PAP/EPA/ROMAN PILIPEY

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij