Publicystyka

Minister Emilewicz chciała pomóc restauracji. Nie spodobało się to internautom

Minister Jadwiga Emilewicz zaprosiła właścicieli jednej z warszawskich restauracji na rozmowy do ministerstwa w sprawie pomocy. To preferencyjne traktowanie nie spodobało się wielu osobom.

Epidemia koronawirusa i wprowadzone w związku z nią konieczne środki ostrożności sprawiły, że wiele polskich firm musiało zawiesić działalność. Wiele z nich z tego powodu stanęło na krawędzi bankructwa.  Właściciele jednej z warszawskich restauracji, Nabo, poinformowali za pośrednictwem mediów społecznościowych, że kończą działalność. „Kochani, niestety przy znikomej pomocy naszego państwa działalność NABO staje się w tej chwili niemożliwa” – napisali. Ich wpis podała dalej była dziennikarka TVN Karolina Hytrek-Prosiecka oskarżając o upadek restauracji rząd Mateusza Morawieckiego. Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zareagowała na jej wpis. Odpowiedziała, że „Sadyba bez Nabo to nie Sadyba” i zaprosiła właścicieli do Ministerstwa Rozwoju.

Tak selektywne potraktowanie jednej firmy oburzyło wiele osób. „Taki wpis pani minister, w reakcji na informację o upadłości znanej warszawskiej knajpki, może bardzo wkurzyć wielu innych zamykających się przedsiębiorców” – ocenił dziennikarz radiowy Maciej Bąk.

Bardzo ostro skrytykował ją również prawicowy publicysta Wojciech Wybranowski (DoRzeczy). Napisał, że upadłość grozi także licznym restauracjom w Poznaniu. „Zapomniała już Pani, że została wybrana z Poznania?” – napisał – „A może zamiast lansu z właścicielami klubów przedstai pani rozwiązania konstruktywne, bardziej realne niż opowieści o elektromobilności?”. Uściślił, że chodzi mu np. o ulgi podatkowe dla firm gastronomicznych i obiektów turystycznych.

Emilewicz odpisała mu, że nie spotyka się w ministerstwie z właścicielami klubów tylko odpowiada na pytania przedsiębiorców. Podkreśliła, że nie zna właścicieli Nabo, chociaż kojarzy samą restaurację oraz, że jej ministerstwo stara się pomagać każdemu.

Nie przekonało to Wybranowskiego. „O Sadybie napisała Pani, że zaprasza do ministerstwa. Oczekiwałbym odpowiedzialności za słowo” – napisał – „Aha, rozmowy nikomu biznesu nie uratowały. „Pracuje” Pani nad „rozwojowymi” projektami drugą kadencję, tylko efektów nie ma. Żaden prywatny pracodawca by takiej pracy nie zniósł”.

Także internauci nie zostawili na minister Emilewicz suchej nitki:

 

 

Źródło: TVP Info Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij