Świat

Kaskader, który chciał udowodnić, że ziemia jest płaska, zginął w katastrofie amatorskiej rakiety

Mike Hughes budował amatorskie rakiety licząc, że uda mu się w ten sposób udowodnić, że ziemia jest płaska. W sobotę zginął w wypadku jednej ze swoich konstrukcji.

Urodzony w 1955 roku Hughes pracował jako kierowca limuzyny i kaskader. W 2002 roku trafił nawet do księgi rekordów Guinessa po tym, gdy skoczył 30-metrowym Lincolnem na ponad 30 metrów. Jego prawdziwą pasją były jednak rakiety i latanie nimi. Po raz pierwszy spróbował startu w 2014 roku. Udało mu się przelecieć 419 metrów, ale nieomal stracił życie podczas lądowania – przytomność odzyskał dopiero po trzech dniach, a przez dwa tygodnie musiał poruszać się przy pomocy łazika.

Nie zraziło go to jednak. Już w 2016 roku zaczął zapowiadać i zbierać pieniądze na budowę kolejnych rakiet – preferował konstrukcje napędzane przy pomocy sprężonej pary. Zaczął również opowiadać, że wierzy, że ziemia jest płaska, a jego ostatecznym celem jest wzniesienie się tak wysoko, że uda mu się uzyskać fotograficzny dowód na prawdziwość tej teorii spiskowej.

To, czy Hughes naprawdę w to wierzył, jest do dzisiaj dyskusyjne. Wiele osób uważa, że po prostu lubił budować amatorskie rakiety, a słowa o płaskiej ziemi miały mu jedynie zapewnić finansowanie. Teoria ta jest bowiem w USA zaskakująco popularna. Zwolennicy tej opinii zwracają uwagę, że pierwsza zbiórka, podczas której nie wspominał o płaskiej ziemi, przyniosła mu zaledwie 350 dolarów, ale kolejna, w której wyjawił swój cel, już ponad 8 tysięcy dolarów.

Hughes w końcu dokonał udanego lotu w parowej rakiecie swojej konstrukcji w marcu 2018 roku. Wzniósł się na wysokość 572 metrów, osiągając prędkość ponad 560 km/h. Lądowanie było twarde ale wyszedł z niego bez szwanku. Kolejny start planował w 2019 roku, ale nie doszło do niego ze względu na problemy ze zdrowiem i trudności techniczne.

W końcu Hughesem zainteresowała się telewizja Science Channel należąca Discovery Channel. Miał być jednym z bohaterów nowego reality show a astronautach-amatorach. Zbudował więc kolejną rakietę, która miała wznieść go na wysokość niemal dwóch kilometrów. W sobotę postanowił nią wystartować.

Ta próba zakończyła się jednak tragicznie. Start, który nagrywały kamery Science Channel, przebiegł normalnie, jednak rakieta szybko straciła stabilność i zaczęła lecieć w stronę ziemi. Na nagraniu widać opadający podczas startu spadochron – świadkowie twierdzą, że zaczepił o wyrzutnię, co mogło spowodować niestabilność rakiety. Hughes został w trakcie lotu wyrzucony z kokpitu i zginął na miejscu.

Źródło: Space.com Autor: WM
Fot. screen z Youtube

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij