Świat

Złodzieje, którzy obrabowali skarbiec polskiego króla, chcieli sprzedać klejnoty byłemu szefowi izraelskiego kontrwywiadu

W listopadzie doszło do głośnego rabunku w niemieckim skarbcu Augusta Mocnego. Szef jednej z izraelskich firm, były szef tamtejszego kontrwywiadu, ujawnił, że dostał od złodziei propozycję kupna skradzionych klejnotów.

Pod koniec listopada zeszłego roku złodzieje dokonali brawurowej kradzieży w tzw Zielonym Sklepieniu czyli skarbcu Augusta Mocnego w Dreźnie. Co najmniej dwóch sprawców odcięło muzeum od prądu, po czym po rozcięciu kraty i wybiciu szyby dostali się do środka przez okno przed piątą rano. Następnie ukradli znajdujące się w gablotach skarby.

Nie wiadomo jak duża była wysokość łupu. Niemieckie media donosiły, że skradziono kosztowności o wartości kilkuset milionów lub nawet miliarda euro. Przedstawiciele muzeum podkreślali jednak, że ich ogromna wartość kulturowa sprawia, że oszacowanie faktycznej wartości materialnej jest niemożliwe. Na szczęście w ręce sprawców nie wpadł najcenniejszy eksponat, 41-karatowy Zielony Diament, który w momencie włamania znajdował się w muzeum w Nowym Jorku. Dyrektor Państwowych Zbiorów Sztuki Marion Ackerman ujawniła wkrótce, że łupem złodziei padły trzy komplety precjozów. Jeden ze skradzionych przedmiotów miał pojawić się na aukcji na popularnym portalu aukcyjnym E-bay, gdzie namierzyła go kobieta zajmująca się zawodowo handlem biżuterią. Aukcja jednak zniknęła zanim policja zdążyła namierzyć jej autorów.

Dyrektor izraelskiej firmy CGI zajmującej się cywilnym wywiadem gospodarczym ujawnił, że jego firma otrzymała ofertę kupna dwóch kompletów skradzionej biżuterii. Złodzieje mieli zaproponować prezesowi Yaakovowi Peri, byłemu szefowi izraelskiego kontrwywiadu Szin Bet, kupno biżuterii – w tym należącej do Augusta Mocnego diamentowej gwiazdy polskiego Orderu Orła Białego – za niewiarygodnie niską w stosunku do ich faktycznej wartości cenę 9 milionów euro. Zażądali wypłaty w bitcoinach – nieoficjalnej cyfrowej walucie, która często bywa używana w takich transakcjach ze względu na trudności z jej namierzeniem.

Po ujawnieniu sprawy jedna z niemieckich rozgłośni radiowych, MDR, postanowiła skontaktować się z rzekomymi złodziejami. Wysłali w tym celu wiadomość na zaszyfrowany adres, z którego do CGI nadeszła oferta. Ku ich zdziwieniu otrzymali odpowiedź. Złodzieje – o ile to naprawdę oni a nie próba oszustwa – zaproponowali, że za kilka milionów wskażą miejsce ukrycia zrabowanych skarbów. Zagrozili też, że są gotowi na zniszczenie zrabowanych skarbów przez wyjęcie i ponowny szlif diamentów. Na pewno pomogłoby to im sprzedać trefny towar, ale zrujnowałoby jego wartość kulturową.

Redakcja MDR poinformowała, że przekazała korespondencję ze złodziejami Epoleta – specjalnej grupie niemieckiej policji zajmującej się ściganiem sprawców podobnych zbrodni.

Źródło: RMF 24 Autor: WM
Fot. PAP/EPA/ABIR SULTAN

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij