Świat

Tajemnicze drony okazały się masową histerią

Od połowy grudnia mieszkańcy stanów Kolorado i Nebraski donosili o tajemniczych formacjach dronów latających po nocnym niebie. Departament Bezpieczeństwa Publicznego ogłosił jednak, że nie ma żadnych dowodów na to, że w ogóle istnieją.

W połowie grudnia pojawiły się doniesienia, że nad północno-wschodnim Kolorado i południowo-zachodnią Nebraską latają formacje tajemniczych dronów. Nocami obserwowano ich światła pozycyjne. Według większości obserwacji naraz występowały formacje liczące około 5-6 dronów, ale zdarzały się również doniesienia o znacznie większych grupach, liczących nawet po kilkanaście maszyn.

Liczba doniesień była na tyle duża, że Departament Bezpieczeństwa Publicznego Kolorado (CDPS) rozpoczął zakrojone na szeroką skalę śledztwo. Wziął w nim udział między innymi nowoczesny samolot, który na co dzień służy do poszukiwania pożarów lasu. Drugi samolot zapewniła policja stanowa. O sprawie było tak głośno, że w polowaniu na drony postanowiło pomóc FBI i Federalny Zarząd Lotnictwa (FAA).

Pomimo zaangażowania tak znacznych środków nie udało się znaleźć żadnych dowodów na to, że stada dronów faktycznie niepokoiły mieszkańców. W poniedziałek CDPS ogłosiło, że w związku z brakiem tych dowodów śledztwo zostanie znacznie ograniczone. Od teraz śledczy nie będą prowadzić już aktywnego poszukiwania tajemniczych maszyn i ograniczą się do reagowania na zgłoszenia o kontakcie. CDPS ogłosiło również, że niedawne bliskie spotkanie śmigłowca medycznego z dronem było niepowiązanym incydentem.

Drony w ostatnich latach stają się coraz bardziej popularne. Są używane zarówno przez wojsko jak i przez cywilne agencje i firmy w wielu różnych rolach, od poszukiwań zaginionych osób poprzez dostarczanie towarów czy nawet gaszenie pożarów linii elektrycznych. Co więcej tysiące osób buduje je i lata w ramach hobby – gwałtowny spadek cen elektroniki w ostatnich latach sprawił, że posiadanie własnego drona znalazło się w zasięgu finansowym niemal każdego. Ich popularność budzi jednak coraz częściej objawy w społeczeństwie. Wiele osób boi się na przykład, że zainstalowane w nich kamery będą naruszać ich prywatność albo nieodpowiedzialni operatorzy doprowadzą do katastrofy lotniczej.

Zagadką pozostaje jednak nadal to, co widzieli mieszkańcy i skąd wzięły się setki doniesień o tajemniczych dronach. Robert Bartholomew, profesor socjologii medycznej z uniwersytetu w Auckland uważa, że był to przykład masowej histerii i grupowego złudzenia. Jego zdaniem drony istnieją wyłącznie w wyobraźni osób, które zgłaszają ich zaobserwowanie z powodu wywołanych sytuacją polityczną obaw. „Żyjemy w okresie znaczących napięć geopolitycznych, połączonych z relatywnie niedawnym powstaniem nowoczesnych dronów. Dodajcie do tego bezprecedensowy brak zaufania do tego, co własny rząd nam mówi. Potem dodajcie fakt, że coraz więcej osób czerpie wiadomości z niepewnych źródeł w mediach społecznościowych” – powiedział – „To tworzy przepis na plotki i teorie spiskowe”.

Temat dronów faktycznie ostatnio bardzo często w amerykańskich mediach. FAA chce bowiem wprowadzić przepisy, które wymagałyby instalacji na nich specjalnych nadajników, które umożliwiałyby ich identyfikacje z ziemi. Amerykańskie Stowarzyszenie Modelarzy (AMA) alarmuje, że ich zaporowy koszt i rozmiary sprawią, że wprowadzenie ich w życie sprawi, że w USA zniknie środowisko pilotów dronów, którzy latają nimi dla przyjemności. Amerykańskie media rozpisują się o tym konflikcie, a relatywna hermetyczność zagadnienia sprawia, że wiele z artykułów zawiera błędne informacje lub jest utrzymana w alarmistycznym tonie.

Zdaniem Bartholomewa pojawiające się w mediach, głównie społecznościowych, doniesienia o dronach i brak wiedzy o ich faktycznych możliwościach tworzy bańkę informacyjną, przez którą wiele osób martwi się faktem ich istnienia. Jego zdaniem sprawia to, że poszukując potwierdzenia swoich lęków, doszukują się dronów tam, gdzie ich nie ma – w światłach samolotów pasażerskich, satelitów czy nawet gwiazdach, co jeszcze bardziej dodaje do tej bańki. Jego zdaniem sytuacja w Kolorado i Nebrasce przypomina tą z czasów Zimnej Wojny, kiedy wielu Amerykanów donosiło o zauważeniu UFO.

„Kiedy ludzie zaczynają się czymś martwić, czy to dronami czy Wielką Stopą albo latającymi spodkami, nagle zaczynają zbyt dokładnie przyglądać się swojemu otoczeniu próbując potwierdzić lub zaprzeczyć tym plotkom” – powiedział – „Stare powiedzenie mówi, że zobaczyć znaczy uwierzyć. Ja często powtarzam, że jest dokładnie odwrotnie: uwierzyć znaczy zobaczyć”.

Źródło: Sky News Autor: WM
Fot. youtube.com/rctestfligt

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij