Świat

Eko-aktywista pośmiewiskiem Wielkiej Brytanii. Przykleił się do autobusu, ale nie zauważył ważnego szczegółu

Walcząca z globalnym ociepleniem organizacja Extinction Rebellion (XR) postanowiła zorganizować kolejny protest. Nie bardzo im to wyszło – brytyjskie media piszą głównie o kompromitującej pomyłce jednego z aktywistów.

Celem środowego protestu byli prowadzący kampanię wyborczą przedstawiciele poszczególnych partii. Członkowie XR chcą, aby w swojej kampanii skupili się bardziej na „kryzysie klimatycznym” i walce z globalnym ociepleniem.

Grupa sześciu aktywistów przebranych za pszczoły wzięła za cel kampanijny autobus Liberalnych Demokratów. Udało im się go dorwać w Streatham w południowym Londynie. Na miejscu dowiedzieli się, że liderka partii Jo Swinson, z którą chcieli porozmawiać, nie jest w nim obecna.

Nie chcąc pozwolić na odjechanie busa zanim polityk dotrze na miejsce, jeden z aktywistów Pete McCall postanowił działać. Wyciągnął z kieszeni tubkę kleju cyjanoakrylowego, wysmarował nim ręce i przykleił się do przedniej szyby krzycząc, że „dzisiaj wszystkie partie są celem”. Aktywiście udało się osiągnąć swój cel – Swinson zdążyła przybyć na miejsce i z nimi porozmawiać. Wkrótce potem policjanci odkleili aktywistę od szyby, uwalniając autobus.

https://twitter.com/SunPolitics/status/1202178230503038977?s=20

McCall stał się jednak szybko pośmiewiskiem Wielkiej Brytanii. Okazało się bowiem, że nie zauważył, że autobus do którego się przykleił to ekologiczny pojazd elektryczny. Nawet proekologiczna Swinson nie potrafiła ukryć wesołości. „W przyklejeniu się do do elektrycznego autobusu jest pewna doza ironii. Trochę jak wtedy, kiedy wzięto za cel DLR” – powiedziała reporterom odnosząc się do sieci londyńskiej kolei elektrycznej, zablokowanej przez XR podczas ostatnich protestów – „Oczywiście to dosyć przyjazna środowisku forma transportu”.

Sama XR podkreśliła, że autobus nie był tutaj istotny. „Nie protestowaliśmy przeciwko autobusowi” – powiedziała BBC aktywistka Linda Doyle – „A przeciwko g***ianym elementom programu Liberalnych Demokratów”. Te tłumaczenia nie zdały się jednak na wiele. Brytyjska prasa od wczoraj kpi z eko-aktywistów, podobnie jak użytkownicy mediów społecznościowych.

Innym celem protestów został polityk partii Brexit Christophera Barkera. Grupa aktywistów położyła się na asfalcie przed jego biurem i zaczęła ruszać rękami i nogami, udając umierające insekty. „Jest inteligentna polityka, z dorosłymi debatującymi o ważnych sprawach aby ulepszyć społeczeństwo” – skomentował całe zajście polityk – „Jest też polityka z przedszkola. Zazwyczaj cicha – bo nie mają żadnych pomysłów. Oto przykład – te świry przyszły dzisiaj rano do naszego biura w Grimsby!”

To nie jest pierwszy przypadek kiedy eko-aktywiści stali się obiektem kpin. Na początku października wynajęli wóz strażacki i próbowali przy jego pomocy spryskać budynek Skarbu Państwa sztuczną krwią. Niestety nie przewidzieli ogromnego ciśnienia jakie produkują jego pompy. Wąż wyrwał im się spod kontroli i ku radości Brytyjczyków spryskali farbą głównie siebie samych.

Źródło: Standard.co.uk, BBC Autor: WM
Fot. Screen z youtube

Polecane artykuły

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij