Świat

Donald Trump stanął w obronie zbrodniarzy wojennych

Donald Trump ułaskawił dwóch żołnierzy oskarżonych o zbrodnie wojenne i przywrócił stopień trzeciemu. Ta kontrowersyjna decyzja już spotkała się z krytyką, jednak ich sprawy od dawna budziły kontrowersje.

Pierwszym z ułaskawionych jest major Mathew L. Golsteyn. W 2010 roku był w Afganistanie, gdzie brał udział w operacji mającej odbić z rąk Talibów miasto Marjah. Był tam świadkiem, jak dwóch jego podkomendnych zostało rozerwanych na strzępy przez improwizowany ładunek wybuchowy. Kiedy członek starszyzny lokalnej wioski zdradził mu tożsamość twórcy tej bomby nakazał jego aresztowanie. Będąc poza bazą dowiedział się jednak, że zatrzymany mężczyzna został wypuszczony, zaczaił się na niego i go zabił, po czym z pomocą innego żołnierza spalił jego ciało.

Pierwsze postępowanie w tej sprawie zakończyło się w 2013 roku. Wojskowym śledczym nie udało się wtedy znaleźć żadnych dowodów i nie postawiono mu zarzutów. Trzy lata później Golsteyn wziął jednak udział w programie w telewizji Fox News, w którym przyznał się do tego zabójstwa, co spowodowało otwarcie kolejnego postępowania. Ułaskawienie przez prezydenta oznacza jednak, że nie zostaną mu postawione zarzuty.

Drugim ułaskawionym jest pułkownik Clint Lorance. W 2013 roku dziewięciu członków jego plutonu zeznało, że w Afganistanie kazał otworzyć ogień do trzech Afgańczyków na motocyklach, którzy pędzili w ich stronę i ignorowali wezwania do zatrzymania. Sąd uznał, że w momencie otwarcia ognia mężczyźni byli zbyt daleko aby stanowić dla nich zagrożenie i nie mogli dotrzeć do ich pozycji na polu winorośli. Sam oskarżony został skazany na 20 lat więzienia i usunięcie z armii. Jego sprawa wzbudziła duże kontrowersje gdyż wojsku zarzucono, że proces był ustawiony przeciwko niemu i sędziowie nie wzięli pod uwagę dowodów na jego korzyść, jak np. tego, że ogień najpierw otwarło afgańskie wojsko.

Najgłośniej jednak było o trzecim ułaskawionym, starszym bosmanie Eddiem Galagherze. Galagher wstąpił do wojska w wielu 19 lat i został snajperem w jednostkach specjalnych marynarki SEAL. Potem dodał do tego specjalizacje z ładunków wybuchowych i medycyny pola walki. Był na froncie ośmiokrotnie i wyrobił sobie opinię świetnego żołnierza, dostał również wiele medali za odwagę.
Podczas ostatniej misji w Iraku Gallagher, który kilka lat wcześniej był już oskarżony o strzelanie do cywili, miał zabić jeńca wojennego. Jego oddział wdał się w kilkudniową potyczkę z bojownikami Państwa Islamskiego. Po wezwaniu nalotu jedynym ocalałym miał być ciężko ranny nastolatek. Gallagher miał odwołać pomagającego mu medykowi i zabić go nożem myśliwskim, po czym zrobić sobie zdjęcie ze zwłokami i pochwalić się całą sytuacją znajomemu przy pomocy SMSa.

Sprawa Gallaghera od początku budziła kontrowersje. Wiele osób argumentowało, że tak doświadczony żołnierz, który za kilka miesięcy miał przejść na emeryturę, nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie przy świadkach. Inni uważali, że jego działanie świadczy o tym, że próbował go nie zabić a ratować improwizowaną tracheotomią. W powszechnej w środowisku opinii Galagher padł ofiarą własnych ludzi, którzy mieli mu za złe to, że zbyt wiele od nich wymagał, i prokuratorów wojskowych chcących zrobić na jego sprawie karierę.

Przełom w sprawie nastąpił na początku lipca br., kiedy medyk Corey Scott dogadał się z sądem i otrzymał immunitet w zamian za zeznania. Następnie zeznał, że to nie Gallagher a właśnie on zabił tego jeńca gdyż uważał, że ten po dostaniu się w ręce Irakijczyków będzie torturowany. Jego zeznanie spowodowało odrzucenie najpoważniejszego zarzutu, osiem innych też zakończyło się niczym. Gallagher został skazany jedynie na cztery miesiące więzienia za zdjęcie ze zwłokami, ale te odsiedział już w areszcie tymczasowym. Zdegradowano go również o jedną rangę, co wpłynęłoby na wysokość jego emerytury, ale Trump ułaskawiając go cofnął tą decyzję.

Ułaskawienia Trumpa wywołały zrozumiałe oburzenie ze strony lewicy. Sekretarz obrony Mark Esper i wysoce postawieni wojskowi mieli go według mediów wręcz błagać o niepodejmowanie takiej decyzji w obawie o to, jak zostanie ona przyjęta przez sojuszników i czy nie zaszkodzi wizerunkowi wojskowego systemu sprawiedliwości.

Jego decyzja spotkała się jednak z entuzjazmem w środowisku amerykańskich wojskowych, w którym od dawna panuje opinia, że system sądów wojskowych jest niesprawiedliwy wobec żołnierzy i nie daje im wystarczających możliwości obrony. Biorąc pod uwagę, że wojskowi, weterani i ich rodziny to w USA całkiem spory elektorat, Trump zapewne skorzysta na niej w następnych wyborach.

Źródło: Autor:
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij