Świat

Socjalistyczny prezydent Boliwii oddał władzę

Socjalistyczny prezydent Boliwii Evo Morales ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska. Jego decyzja miała związek z ostatnimi wyborami, które rzekomo miał sfałszować.

Morales został prezydentem Boliwii w 2006 roku, jako część tzw. różowego przypływu czyli fali poparcia dla lewicy, która dotknęła Amerykę Południową. Polityk potrafił wykorzystać boom gospodarczy pierwszej dekady XXI wieku do finansowania socjalnych projektów i dzięki temu cieszył się dużą popularnością, bez większych problemów zdobywając dwie kolejne kadencje.

Jego los odwrócił się dopiero w 2016 roku. Jego partia MAS przeprowadziła wtedy referendum konstytucyjne, które miało zmienić konstytucję Boliwii tak, aby Morales mógł wystartować po raz czwarty. Art. 168 pozwala bowiem jedynie na dwie kadencje – Morales był prezydentem trzy razy gdyż konstytucja z tym przepisem została przyjęta dopiero w 1997. Przeciwnicy tej zmiany wygrali nieznaczną przewagą, jednak pomimo tego Morales wystartował po raz czwarty w wyborach 20 października.

Początkowo spływające wyniki wyborów pokazywały, że Morales i jego kontrkandydat, centrysta Carlos Mesa, idą łeb w łeb. Wstrzymano jednak ich publikację na 24 godziny, po czym Morales nagle zaczął zyskiwać przewagę, ostatecznie zwyciężając 47% do 36%. Od razu pojawiły się głosy, że doszło do fałszerstwa, a wiele państw i organizacji międzynarodowych – w tym UE – wezwały go do rezygnacji i przeprowadzenia kolejnych wyborów. 9 listopada Organizacja Państw Ameryki (OAS) opublikowała wstępny raport o tych wyborach, w których również uznali, że doszło do oszustwa. W całym kraju trwały protesty, często zmieniające się w brutalne zamieszki.

Wczoraj wieczorem Morales ogłosił swoją rezygnację. Stwierdził, że robi to dla dobra kraju, równocześnie oskarżając opozycję o zamach stanu i niszczenie demokracji. Następnie na Twitterze ogłosił, że policja ma nakaz jego aresztowania – co szybko zostało zdementowane przez szefa boliwijskiej policji.

Zdaniem komentatorów decyzja Moralesa miała związek z tym, że stracił poparcie wojska. Głównodowodzący boliwijskiej armii Williams Kaliman powiedział wcześniej mediom, że wezwał go do rezygnacji aby skończyć z zamieszkami. Brak poparcia armii mógł sprawić, że Morales wystraszył się, że protesty zamienią się w pełną rewolucję.

Decyzja Moralesa wywołała żywiołową radość protestujących. Na ulicach stolicy La Paz zaroiło się od boliwijskich flag, odpalano fajerwerki, wiele osób tańczyło i płakało z radości. W trakcie tego świętowania dwudziestu członków parlamentu i gabinetu Moralesa zgłosiło się do meksykańskiej ambasady i z nieznanych na razie powodów poprosiło o azyl. Władze Meksyku ogłosiły, że chętnie przyjmą Moralesa jeśli ten zdecyduje się uciekać z ojczyzny.

Źródło: CBS News Autor: WM
Fot. PAP/EPA/JUAN CARLOS TORREJON

Ankieta

W kolejnej kadencji Sejmu najgodniej Ryszarda Petru zastąpi:

Ładowanie ... Ładowanie ...

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij