Świat

Skazany na dożywocie twierdzi, że śmierć kliniczna zakończyła jego karę

Amerykański sąd dostał do rozpatrzenia niecodzienną sprawę. Skazany na dożywocie mężczyzna stwierdził, że powinien zostać wypuszczony po tym, gdy znalazł się w stanie śmierci klinicznej.

Benjamin Schreiber został skazany w 1997 roku za morderstwo na karę dożywocia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. W 2015 roku strażnicy znaleźli go zwijającego się z bólu na podłodze celi. Mężczyzna został od razu przewieziony do szpitala – kiedy tam dotarł był już nieprzytomny.

Okazało się, że dostał wyjątkowo silnego ataku kamieni nerkowych. Na tyle silnego, że znalazł się w stanie śmierci klinicznej. Lekarze musieli reanimować go pięć razy zanim udało im się ustabilizować jego stan na tyle, że mógł przejść operację.

Śmierć kliniczna to stan, w którym pacjent nie wykazuje już oznak życia, takich jak oddychanie, krążenie czy bicie serca. Od „normalnej” śmierci różni się tylko tym, że mózg nadal funkcjonuje. Jeżeli w takiej sytuacji podejmie się natychmiastowe działanie, to możliwe jest przywrócenie pacjenta do życia – pod warunkiem, że zdąży się to zrobić zanim pozbawiony tlenu mózg zacznie obumierać, co zazwyczaj następuje po 3-5 minutach.

Po wypisaniu ze szpitala i powrocie do więzienia Shreiber postanowił wykorzystać całą sytuację i w kwietniu zeszłego roku wystąpił do sądu o zwolnienie z odbywanej kary. Argumentował, że jego wyrok oznaczał, że będzie siedział w więzieniu do śmierci – ale skoro już umarł, to jego kara się zakończyła. „Zostałem skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia” – napisał w wniosku – „Ale nie na dożywocie plus jeden dzień”.

Sąd okręgowy w Iowie, do którego trafił ten wniosek, postanowił go odrzucić. Sędziowie napisali w swojej opinii, że jego argumentacja jest „nieprzekonująca i pozbawiona podstaw”. Mężczyzna odwołał się od wyroku.

W środę sąd apelacyjny potwierdził wyrok sądu niższej instancji. Stwierdził, że kara Schreibera skończy się dopiero kiedy lekarz wypisze mu akt zgonu. „Schreiber albo nadal żyje, w wypadku czego musi pozostać w więzieniu” – napisała w swojej opinii prowadząca tą sprawę Amanda Potterfield – „albo naprawdę jest martwy, w wypadku czego jego sprawa nie ma już dalszego biegu”.

Schreiber skarżył się również na to, że lekarze naruszyli jego prawa pacjenta. Jakiś czas temu podpisał bowiem oświadczenie, że nie chce być poddawany resuscytacji. To samo miał powiedzieć lekarzom jego brat, który zażądał od ratujących go medyków, aby podali mu wyłącznie środek przeciwbólowy i pozwolili mu umrzeć. Ci jednak zdecydowali się o przywróceniu go do życia. Pierwszy sąd nie podjął tego wątku, przez co także sąd apelacyjny miał związane ręce.

Na razie nie wiadomo, czy Schreiber podejmie ten wątek sprawy w osobnej skardze i czy będzie odwoływał się dalej od wyroku. Jego prawnik na razie odmawia jakichkolwiek komentarzy dla mediów.

Źródło: USA Today Autor: WM
Fot.

Ankieta

W kolejnej kadencji Sejmu najgodniej Ryszarda Petru zastąpi:

Ładowanie ... Ładowanie ...

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij