Świat

Mężczyzna, przez którego wybuchły protesty w Hongkongu, chce oddać się w ręce władz

Chan Tong-Kai, którego przypadek doprowadził do gigantycznych protestów w Hong Kongu, chce oddać się w ręce władz Tajwanu. Liczy, że dzięki temu sytuacja się uspokoi.

Mieszkający w Hong Kongu Chan został oskarżony przez władze Tajwanu o to, że podczas wycieczki do tego państwa w lutym zeszłego roku zamordował tam swoją ciężarną dziewczynę. Taipei zażądała jego ekstradycji, ta jednak okazała się niemożliwa gdyż Hongkong i Tajwan nie miały podpisanej umowy ekstradycyjnej.

W odpowiedzi na tą sprawę gubernator Carrie Lam próbowała wprowadzić nowe prawo, które umożliwiałoby ekstradycję więźniów nawet do państw, z którymi Hongkong nie podpisał odpowiednich umów. Zaproponowana ustawa wzbudziła furię mieszkańców i masowe protesty, których nie zakończyło nawet jej wycofanie przez Lam. Mieszkańcy Hongkongu uważają bowiem, że nowa ustawa umożliwiłaby również ekstradycję do Chin, co umożliwiłoby prześladowanie przez Pekin mieszkających w Hongkongu dysydentów politycznych. Uznali także, że Chiny próbują ograniczyć ich autonomię na długo przed czasem wyznaczonym przez umowę z UK o przekazanie Hongkongu pod władzę Pekinu.

Chang obecnie znajduje się w więzieniu, odsiadując wyrok w niezwiązanej sprawie oszust finansowych. Ma z niego wyjść w środę. Lam poinformowała media o tym, że dostała od niego list w którym stwierdził, że po wyjściu zza krat chce udać się dobrowolnie na Tajwan i stanąć przed tamtejszym sądem. Zapowiedziała, że władze udzielą mu w tym niezbędnej pomocy.

Jak donosi South China Morning Post, na decyzję 20-letniego studenta wpływ miały rozmowy z anglikańskim księdzem Peterem Koon Ho-mingiem, z którym spotyka się od ponad pół roku. Duchowny ujawnił, że Chan początkowo bał się procesu, ale po konsultacjach z tajwańskimi prawnikami i własną rodziną podjął taką decyzję w zeszłym miesiącu. Ho-ming miał go przekonać, że jest jeszcze młody i nawet po odsiedzeniu ewentualnego wyroku będzie miał jeszcze szansę na zmianę swojego życia – a alternatywą jest spędzenie jego reszty w poczuciu winy. Chan liczy również, że jego decyzja uspokoi sytuację w jego rodzinnym mieście.

Jest z tym jednak pewien problem: Tajwan wcale nie pali się do tego, żeby go przyjąć. Po przedstawieniu przez Lam nowej ustawy ekstradycyjnej władze w Taipei otwarcie ją skrytykowały obawiając się, że prześladowania ze strony Chin dzięki niej dotkną także przebywających w Hongkongu obywateli Tajwanu, który nie jest uznawany przez ChRL za niepodległe państwo.

W czwartek Ministerstwo Sprawiedliwości Tajwanu poprosiło władze Hongkongu o to, żeby Chan został zatrzymany dłużej w więzieniu i aby to właśnie tam przeprowadzono jego proces. Władze Hong Kongu odrzuciły tą prośbę uznając ją za śmieszną i niewykonalną. „Rząd Hongkongu złamałby prawo poprzez kontynuację aresztu Changa po tym, gdy skończył się jego wyrok” – powiedział jeden z urzędników dziennikarzom SCMP – „To władze w Taipei wystawiły za nim nakaz aresztowania a teraz go nie chcą”.

Źródło: Fox News Autor: WM
Fot. PAP/EPA/LYNN BO BO

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij