Publicystyka

Prowokacja dziennikarza pokazała obłudę lewicy

Niedawny wpis na Twitterze autorstwa Dawida Wildsteina spotkał się z potężną falą potępienia ze strony lewicy. Problem w tym, że jego wpis był lekko przerobionym wpisem znanego lewicowca – a cała akcja była dziennikarską prowokacją. 

W „swoim” wpisie Wildstein w niewybredny sposób zaatakował lewicę. „Nie ma takiej obłudy, takiej szatańskiej przewrotności, której nie imaliby płatni ochroniarze lewackich zwyroli, mordujących stulecie za stuleciem miliony niewinnych dzieci. W łagrach, torturując głodząc” – napisał – „Obleśni potwarcy – nie zawleczecie naszych dzieci do lewackich katowni”.

Wpis Wildsteina wywołał oburzenie umownej lewej strony:

Problem w tym, że wpis Wildsteina był wpisem jednego z liderów lewicy, profesora Jana Hartmanna. Wildstein jedynie zamienił w nim księży na lewaków. Wildstein chciał w ten sposób pokazać, że często deklarowana przez lewicę walka z mową nienawiści to tylko obłuda gdyż niemal identyczny pod względem językowym wpis Hartmana ich nie oburzył – gdyż ten jest „swój” i atakował w wulgarny sposób ludzi, których nie lubią.

Wśród tych, którzy dali się złapać na prowokację, nie zabrakło polityków i dziennikarzy.

 

Większość z nich po tym, gdy prawda wyszła na jaw, zamilkła. Niektórzy, jak związany z Gazetą Wyborczą Bartosz Wieliński, postanowili jednak brnąć dalej.

Źródło: Tysol.pl, Twitter Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij