Świat

Policjant, który zabił nieuzbrojonego Afroamerykanina, został uniewinniony

Były policjant Zecheriah Presley został uniewinniony z zarzutu zabójstwa nieuzbrojonego czarnoskórego mężczyzny. Sąd uwierzył, że działał w samoobronie.

Zdarzenie miało miejsce w hrabstwie Camden, Georgia w zeszłym roku. Presley zatrzymał samochód prowadzony przez 33-letniego czarnoskórego Toniego Greena gdy zorientował się, że jego prawo jazdy zostało zawieszone. Kamera w jego radiowozie pokazała, że zatrzymany wysiadł z samochodu i zaczął uciekać. Po kilku krokach wrócił do pojazdu, zabrał z niego jakiś przedmiot, i wznowił ucieczkę.
Presley rzucił się w pościg za nim.

To, co zaszło potem, jest już niejasne gdyż strzelanina miała miejsce w ciemnej uliczce i film zarejestrowany przez kamerę na jego mundurze był zbyt ciemny żeby cokolwiek dostrzec. Sam policjant twierdził, że wystrzelił do mężczyzny z tasera – rodzaju paralizatora, który wystrzeliwuje dwie sondy na kablach, umożliwiając sparaliżowanie zatrzymywanej osoby z pewnej odległości. Tasery są jednak bardzo zawodne i także tym razem nie zadziałał tak, jak powinien. Green zaczął się szarpać z policjantem, próbując odebrać mu taser.
Kiedy policjant sięgnął po broń, Green miał przestać się szarpać i zacząć znowu uciekać. Po kilku krokach miał jednak odwrócić się i wyciągnąć rękę w stronę policjanta. Bojąc się, że kieruje w jego stronę pistolet, Presley oddał do niego osiem strzałów. Wszystkie trafiły, zabijając mężczyznę na miejscu.

Po fakcie okazało się, że Green był nieuzbrojony. Jedynym przedmiotem, który mógł skierować w stronę policjanta, był telefon komórkowy. W jego krwi znaleziono ślady alkoholu, marihuany, kokainy i środków nasennych.

„Green nie został zastrzelony z powodu wykroczenia” – powiedział podczas procesu obrońca Presleya – „Został zastrzelony z powodu całej serii złych decyzji, które sprawiły, że zagrożenie było zbyt duże i Zech bał się o swoje życie”.

Oskarżyciel zarzucił Presleyowi, że przy braku nadającego się do użytku nagrania z kamery na mundurze mógł zmyślić całą historię – miał na to ponad rok, od strzelaniny do procesu. Stwierdził również, że podejrzewając, że ścigany jest uzbrojony, powinien wezwać wsparcie zamiast ruszać za nim samotnie w pościg.

Wayne Anderson, ojciec zastrzelonego mężczyzny, uważa, że incydent miał podłoże rasistowskie. „Powinni na to zwrócić uwagę młodzi czarni mężczyźni. Możesz biegać po boisku futbolowym, możesz biegać po bieżni, możesz walić w piłki bejsbolowe. Ale kiedy <policjanci> cię widzą, widzą tylko czarnego mężczyznę”. – powiedział po procesie.

Izba przysięgłych ostatecznie jednak uwierzyła w wersję policjanta i uznała, że działał w samoobronie wierząc, że jego życie jest w niebezpieczeństwie. Został więc uniewinniony z zarzutu zabójstwa, za który mógłby trafić za kratki na 20 lat. Jego kłopoty nadal jednak się nie skończyły. Został bowiem wcześniej skazany za złamanie przysięgi, którą złożył wstępując do policji. Wyrok w tej sprawie ma zapaść 18 października, grozi mu do pięciu lat więzienia. Dodatkowo w związku z tym incydentem został zwolniony z pracy.

Źródło: Fox News Autor: WM
Fot.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij