Świat

Ojciec walczy w sądzie o to, żeby jego była żona nie zmieniła płci ich syna

W połowie października rozpocznie się ostatni proces w sprawie Jeffa Youngera. Mężczyzna próbuje powstrzymać swoją byłą żonę przed zmianą płci ich syna.

Younger i jego była żona, Anne Georgulas, mają dwójkę bliźniaków, Jamesa i Jude’a. Dramat mężczyzny zaczął się dwa lata temu, kiedy mieli po pięć lat. Anne stwierdziła bowiem, że James tak naprawdę jest dziewczynką uwięzioną w ciele chłopca. Podczas ich urodzin James po raz pierwszy pokazał się więc w sukience. Wkrótce potem kobieta zapisała go do przedszkola jako dziewczynkę o imieniu Luna. Tak zwracają się do niego koledzy z klasy i nauczyciele, a sam James korzysta z damskiej toalety i przychodzi na zajęcia w sukienkach.

Jego ojciec uważa, że cała sprawa to wymysł kobiety i jego syn jest normalnym, zdrowym chłopcem. Zauważa, że jego syn podczas nieobecności swojej matki ubiera się i zachowuje jak typowy, siedmioletni chłopiec. Lubi na przykład typowo chłopięce zabawy, jak zapasy czy walka plastikowymi mieczami ze swoim bratem. Uważa, że James zachowuje się jak dziewczynka w towarzystwie swojej matki tylko i wyłącznie dlatego, że boi się, że ta przestanie go kochać.

Po rozwodzie z Anne sąd przyznał Youngerowi standardowe prawa do widywania się ze swoimi dziećmi. Może ich widywać raz w tygodniu przez dwie godziny i mogą z nim zostawać przez dwa weekendy w miesiącu. Younger chce, aby sąd je rozszerzył. Przede wszystkim chce jednak, aby sąd pozwolił mu współdecydować w sprawie opieki psychologicznej i psychiatrycznej swoich synów. Obawia się bowiem, że ich matka podda Jamesa szkodliwej i trudnej do odwrócenia, a w tym wypadku według niego całkowicie zbędnej, terapii hormonalnej nie pytając go o zgodę.

Kobieta natomiast chce, aby jej były mąż stracił prawo do decydowania o losie swoich dzieci. Wkrótce po zapisaniu Jamesa do przedszkola jako dziewczynki, co zrobiła bez porozumienia z byłym mężem, wystąpiła do sądu o ograniczenie jego praw rodzicielskich. Chciała, aby sąd zakazał mu zbliżanie się na bliżej niż 500 stóp (ok. 150 metrów) do szkoły Jamesa, jakichkolwiek kontaktów z osobami związanymi z tą szkołą, jak dyrekcja, nauczyciele i inni uczniowie i mówienie im, że James nie jest dziewczynką. Sąd zgodził się na to żądanie. Kobieta chciała mu również zakazać prawnie traktowania swojego syna jak chłopca.

Younger zauważa, że kolejne sądy traktują jego byłą żonę preferencyjnie gdyż z zawodu jest lekarzem-pediatrą i z tego powodu jej opinia o „problemach” psychologicznych Jamesa jest traktowana poważnie. Zwraca również uwagę, że doradca ds. homoseksualizmu, który zdiagnozował u jego syna dysforię płciową, jest niewiarygodny. Kiedy bowiem to on zabrał Jamesa do niego, chłopiec w żaden sposób nie wykazał, że czuje się dziewczynką.

Dla mężczyzny jest to ostatnia szansa na ocalenie swojego dziecka. Jego była żona już raz bowiem próbowała rozpocząć terapię, której celem byłaby zmiana płci Jamesa poprzez podanie odpowiednich hormonów. Nie udało jej się to gdyż centrum medyczne chciało zgody także od ojca – ale jeśli przegra tą sprawę, to w żaden sposób nie będzie mógł jej powstrzymać.

Źródło: Lifesitenews Autor: WM
Fot.
Komentarze pod artykułami zostały tymczasowo wyłączone i zostaną przywrócone po zakończeniu obowiązywania ciszy wyborczej.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij